Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Integracja w martwym punkcie
2011-12-21
Paweł Wołowski
Jeszcze w połowie tego roku wiele wskazywało na to, że podpisanie lub parafowanie umowy stowarzyszeniowej przez Unię Europejską z Ukrainą będzie jednym z najważniejszych wydarzeń w unijnej polityce zagranicznej i zwieńczeniem etapu polskich starań o przyciągnięcie Ukrainy do Europy w ramach Partnerstwa Wschodniego oraz polskiej prezydencji. Zamiast tego mieliśmy „szczyt zażenowania”, na którym przedstawiciele Unii starali się ukryć wielkie rozczarowanie polityką wewnętrzną Kijowa. Pojawia się wrażenie, że proces integracji europejskiej Ukrainy znalazł się w martwym punkcie.

Szczyt Janukowycza

Polityka wewnętrzna ekipy prezydenta Wiktora Janukowycza obliczona na zacieśnienie kontroli państwa nad społeczeństwem, zwiększenie wpływu na proces wyborczy, ograniczenie pola manewru opozycji czy utrzymanie kontroli nad sądownictwem – nie jest czymś przypadkowym. U jej podstaw leży najpewniej świadomy polityczny wybór ekipy rządzącej. Wydarzenia ostatnich miesięcy, takie jak politycznie motywowane procesy przedstawicieli opozycji, zmiana ordynacji wyborczej, ograniczenia w działalności mediów czy prawa do zgromadzeń świadczą o tym, że jest to stała tendencja. Celem tych działań jest umocnienie podstaw własnej władzy i zapewnienie zwycięstwa swojej formacji w najbliższych wyborach parlamentarnych w 2012 roku i prezydenckich w roku 2015.

Polityka ta prawdopodobnie nie ulegnie zmianie. Jej konsekwencją będzie dalsze pogorszenie wizerunku Ukrainy w Unii Europejskiej. Grudniowy szczyt pokazuje, że dla władz ukraińskich nie jest to cena wygórowana. Kijów jest skłonny zaryzykować zarówno własnym wizerunkiem, jak i odsunięciem w czasie strategicznych dla kraju decyzji, rezygnując z wykorzystania politycznej koniunktury, która może się prędko nie powtórzyć (polska prezydencja, potrzeba sukcesu Partnerstwa Wschodniego).

Pozostaje pytanie, co dalej? Jaką wagę przykłada obecnie Kijów do oferty unijnej? Jakich posunięć prezydenta Janukowycza możemy się spodziewać w przyszłości? Co może odpowiedzieć Unia? Rysują się w tej sprawie dwa podstawowe warianty.

Kijów wyczekuje

Po pierwsze, jest możliwe, że Kijów przyjął obecnie postawę wait and see odnośnie do relacji z Unią oraz nadal rozważa i porównuje opłacalność z jednej strony oferty unijnej, z drugiej – rosyjskiej.

Jest zrozumiałe, że Unia nie jawi się już nad Dnieprem jako oaza stabilności i dobrobytu. Ewentualność rozpadu strefy euro czy utworzenia Unii dwóch prędkości jest brana pod uwagę także w Kijowie. Perspektywa kosztownego dostosowania własnego prawodawstwa i standardów do standardów Unii, która być może wkroczy w fazę dezintegracji, jest z pewnością mało pociągająca dla decydentów w Kijowie oraz ich doradców.

W tym kontekście oferta rosyjska – przedstawiana przez Moskwę w ostatnich dniach wyjątkowo asertywnie – może jawić się jako całkiem atrakcyjna. Zamiast kosztownych dostosowań – niższe ceny na gaz. Zamiast „czepiania się” demokratycznych standardów – pełna akceptacja dla systemu politycznego i metod sprawowania władzy w Kijowie. Zamiast kłopotów z podwójną certyfikacją (unijną i rosyjską) – przyjęcie standardów rosyjskich. Ceną do zapłacenia byłaby rezygnacja z własności gazociągów tranzytowych i utworzenie konsorcjum do zarządzania nimi, kontrolowanego przez Rosję.

Jeśli Kijów nie podjął jeszcze decyzji, pole manewru dyplomacji unijnej jest większe. Unia może bardziej stanowczo domagać się respektowania standardów demokracji i uzależniać od tego podpisanie i ratyfikację umowy stowarzyszeniowej oraz realizację mapy drogowej prowadzącej do ruchu bezwizowego. Pytaniem otwartym pozostaje kwestia taktyki. Czy dyplomacja unijna może na przykład podjąć grę z Janukowyczem, w której „nagrody” w procesie integracyjnym byłyby ściśle uzależnione od konkretnych – a zarazem symbolicznie ważnych – posunięć ukraińskich władz: ułaskawienia byłej premier Julii Tymoszenko, dopuszczenia opozycji do równej konkurencji wyborczej i tym podobnych?

W drugim wariancie należałoby założyć, że Kijów podjął już de facto decyzję i wybrał integrację euroazjatycką pod egidą Moskwy. Relacje z Unią i dalsze przeciąganie procesu podpisywania umowy stowarzyszeniowej służyłyby w tym przypadku zachowaniu pola manewru w polityce zagranicznej i podbijaniu ceny w relacjach z Rosją. Za tym wariantem opowiada się najpewniej wpływowe lobby prorosyjskie, mające silne oparcie w części ukraińskiego establishmentu.

Przekonujmy społeczeństwo

Na obecnym etapie wariant pierwszy wydaje się zdecydowanie bardziej prawdopodobny. Oznacza on, że ekipa aktualnie rządząca na Ukrainie, nie rezygnując z dotychczasowych metod konsolidacji władzy, będzie jednak wyczulona na krytykę i może być skłonna do dokonywania pewnych korekt polityki wewnętrznej.

Zadaniem dyplomacji unijnej powinno być dotarcie do ukraińskich obywateli z przekazem, że Unia Europejska, nawet w kryzysie, pozostaje wiarygodnym partnerem Ukrainy, a oferta unijna wyrażona w umowie stowarzyszeniowej jest korzystna dla przeciętnych Ukraińców. Taka metoda dyplomacji publicznej może mieć wpływ na powolną zmianę postawy społeczeństwa ukraińskiego, które w ciągu ostatniej dekady opowiadało się raczej za integracją z Rosją i Białorusią w ramach Państwa Związkowego niż za integracją z Unią Europejską.

Zarazem jednak nie oczekujmy cudów. Najlepszy moment na parafowanie (podpisanie) umowy właśnie minął. W najbliższym czasie Kijów nie znajdzie równie korzystnej dla siebie konstelacji, jak ta, która wiązała się z polską prezydencją w Radzie UE. Ani Dania, ani Cypr nie umieszczą Ukrainy wysoko na agendzie unijnej. Zmęczenie Ukrainą prezydenta Janukowycza będzie narastać w dużych stolicach europejskich. Projekt integracji europejskiej Ukrainy wkracza w trudną fazę.

Paweł Wołowski

Powrót
Najnowsze

Wybory prezydenckie na Białorusi: dzień przed wybuchem?

07.08.2020
Maxim Rust
Czytaj dalej

Przed wyrokiem. Sprawa Dmitrijewa

21.07.2020
Czytaj dalej

Niewidzialni Inni

20.07.2020
Anton Saifullayeu Tadeusz Giczan
Czytaj dalej

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu