Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok
2019-12-04
Michał Torz

Drugą turę wyborów w Rumunii z łatwością wygrał urzędujący prezydent Klaus Iohannis. Wynik jego kontrkandydatki, której partia przez ostatnie pół roku poniosła kilka mniej lub bardziej spektakularnych porażek, był poniżej oczekiwań. To jednak dopiero początek walki, której finał poznamy za rok. Właśnie wtedy będą miały miejsce wybory parlamentarne, które mogą zmienić układ sił w Rumunii.

 

66,09 wobec 33,91 procent. Taka jest skala zwycięstwa Klausa Iohannisa wywodzącego się z centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL) nad Vioricą Dăncilą – do niedawna liderką Partii Socjaldemokratycznej (PSD), która jeszcze na początku listopada piastowała urząd premiera Rumunii. Wynik wyborów nie był większą niespodzianką, gdyż PSD od dłuższego czasu pogrążona jest w kryzysie. Jej rządy przebiegały w cieniu masowych protestów i konfliktów z Unią Europejską. Pierwsze poważne ostrzeżenie nadeszło w maju, gdy socjaldemokraci przegrali (choć nieznacznie) wybory do Europarlamentu. Przegrana w wyścigu o fotel prezydenta to kolejny poważny cios, ale PSD ma za sobą już niejeden kryzys. Jak poradzi sobie z obecnym, przekonamy się już za rok w trakcie wyborów parlamentarnych.

 

Kolejna porażka PSD

Partia Socjaldemokratyczna pogrążona jest w kryzysie. Aby dojść do takiego wniosku, wystarczy prześledzić wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy. W maju wybory do Parlamentu Europejskiego wygrała PNL, a socjaldemokratom deptała po piętach „antyestablishmentowa” koalicja USR PLUS (Unia Ocalenia Rumunii i Partia Wolności, Jedności i Solidarności). W tym samym czasie do więzienia trafił Liviu Dragnea – na liderze socjaldemokratów ciążył wyrok w zawieszeniu za oszustwa wyborcze, został skazany na trzy i pół roku bezwzględnego więzienia w wyniku procesu o nadużycia władzy. Od tego momentu partią kierowała premier Viorica Dăncilă, która była uznawana za marionetkę Dragnei. Szefowa rządu była narażona nie tylko na krytykę oponentów, ale także ataki przeciwników wewnątrz własnej partii.

Co więcej, szybko zaczęły się problemy w relacjach z sojusznikami z ALDE (Sojusz Liberałów i Demokratów), co doprowadziło to rozpadu koalicji, a następnie upadku rządu. Wcześniej fiaskiem zakończyły się rozmowy pomiędzy PSD i ALDE w sprawie wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich. Opcji było kilka, dość powiedzieć, że ostatecznie obie partie poszły w swoją stronę (ALDE wystawił wspólnego kandydata z PRO – partią zrzeszającą w dużej mierze dawnych członków PSD skonfliktowanych z Liviu Dragneą). Widać więc wyraźnie, że wydarzenia ostatnich miesięcy nie stworzyły dla PSD i Viorici Dăncili wymarzonych warunków do udziału w wyborach. Nic dziwnego, że pierwsze sondaże dawały jej około 8 procent poparcia.

 

Rozgrzewka przed prawdziwymi wyborami

Oczywiście, wyścig o fotel prezydenta to wydarzenia dla Rumunii ważne. Istotniejsze jest jednak to, kto przejmie władzę w wyniku przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Na razie władzę sprawuje rząd techniczny, na czele którego stoi Ludovic Orban (PNL). Jego partia może wprawdzie czuć się uskrzydlona zwycięstwem Iohannisa, ale należy pamiętać, że poparcie dla prezydenta nie równa się poparciu dla partii. Mało tego, w pierwszej turze polityk uzyskał 37,82 procent głosów, co było dla wielu komentatorów wynikiem poniżej oczekiwań. Rząd techniczny uzyskał poparcie większości sił politycznych parlamentu, ale najbliższe miesiące nie będą dla niego łatwe. Do niedawna wszyscy walczyli ze wspólnym wrogiem (PSD), teraz natomiast będą musieli walczyć o głosy między sobą.

Wybory zostały przez wielu polityków wykorzystane do wysondowania, jakim poparciem mogą się cieszyć ich partie. Udział w pierwszej turze wzięło aż czternastu kandydatów. Już na tym etapie zawartych zostało parę sojuszy. Dan Barna (15,02 procent) startował jako wspólny kandydat „antysystemowej” koalicji USR PLUS, Mircea Diaconu (8,85 procent) reprezentował z kolei ALDE i PRO. Układ sił zapewne zmieni się jeszcze nie raz. Możliwe, że mniejsze partie będą walczyć o głosy w wyborach osobno. Realne jest jednak powstanie większego bloku jednoczącego siły „demokratyczne”, które przez ostatnie lata ostro krytykowały PSD za autorytarny system rządów.

 

PSD stan ciężki, ale stabilny

33,91 procent głosów uzyskanych przez Vioricę Dăncilę to słaby rezultat. Polityk tuż po wyborach zrezygnowała z kierowania partią, co wielu przyjęto z ulgą. Od początku zarzucano jej brak samodzielności. Na tę chwilę ustanowiono władze tymczasowe, a nowy zarząd ugrupowania zostanie wybrany dopiero w lutym. Po tym czasie socjaldemokraci będą mieli kilka miesięcy na pełną mobilizację i walkę o głosy wyborców. Czy to się uda? Tego nie wie nikt, ale z całą pewnością za wcześnie jest, aby ogłaszać koniec PSD, która wielokrotnie przechodziła różne kryzysy. Partia wywodzi się wprost z postkomunistycznego Frontu Ocalenia Narodowego i jej historia na pewno nie skończy się w 2019 roku.

Mało tego. Historia poprzedniej kadencji pokazuje, że nie socjaldemokratów nie można ignorować. Przypomnijmy, że w 2015 roku upadł rząd Victora Ponty. Było to następstwem tragicznego pożaru w klubie Colectiv, w wyniku którego zginęło kilkudziesięciu uczestników koncertu, w większości bardzo młodych ludzi. Szybko okazało się, że właściciele klubu działali mimo braku kontroli przeciwpożarowych, co było możliwe dzięki znajomościom w magistracie. W wyniku masowych protestów rząd podał się do dymisji, a władzę przejął rząd techniczny Daciana Cioloşa (obecnie lidera PLUS). Tyle że rok później w wyniku kolejnych wyborów władzę na nowo objęła Partia Socjaldemokratyczna.

 

Polityczne małżeństwa z rozsądku

Według ostatniego sondażu IMAS przeprowadzonego dla Europa FM, PNL może liczyć na około 30 procent głosów. PSD, choć osłabione, cieszy się wciąż około 21 procentami poparcia. Na trzecim miejscu znajduje się „antyestablishmentowa” USR z wynikiem powyżej 16 procent. To jednak nie wszystko, bo rumuńska scena polityczna jest mocno rozdrobniona. Według sondażu na 10,7 procent głosów może liczyć partia PRO. Tradycyjnie w parlamencie znaleźliby się też Węgrzy z Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii (UDMR), na których głos oddać zamierza 5,5 procent wyborców. Zarówno lewicowcy z ALDE, jak i centrowcy z PLUS, byliby wedle ostatniego sondażu pod progiem z wynikami około 4,5 procent.

Prawdopodobnie taki układ sił nie dotrwa do wyborów. Istnieje scenariusz, że przy ostrym sporze pomiędzy PSD a PNL, mniejsze partie będą tracić, bo zadziała tutaj zasada, że lepiej głosować na pewnego gracza niż „marnować” głos na słabszego. O tym jednak dopiero się przekonamy. Przed wyborami zapewne dojdzie do kilku mniejszych lub większych politycznych „dealów”. Ostatecznym sondażem będą czerwcowe wybory lokalne, po których politycy będą mieli parę miesięcy na ewentualną korektę obranych strategii. Jaka będzie Rumunia po 2020 roku? Czy władzę przejmie PNL, czy szersza koalicja? Czy PSD podniesie się z kryzysu? A może nastąpi wyczekiwany przez wielu upadek tej partii? Jak to zwykle w rumuńskiej polityce bywa, więcej jest pytań niż odpowiedzi.

 

Michał Torz – z wykształcenia archeolog, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Ekspert Warsaw Institute, szef projektu Romania Monitor. Na co dzień pracuje jako dziennikarz wrocławskiego oddziału Telewizji Polskiej, wcześniej pisał między innymi do „Gazety Polskiej Codziennie”. Założyciel portalu www.wRumunii.pl, autor dwóch przewodników po Rumunii. Artykuły na temat Rumunii publikował między innymi na łamach tygodnika „Angora” i miesięcznika Archeologia Żywa.

 

Fot. Bricot Valentin (CC BY-SA 4.0) wikipedia.org


Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu