Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu
2019-11-15
Mateusz Kubiak

Gruziński parlament odrzucił projekt zmian w systemie wyborczym – ten sam, którego przyjęcie zostało obiecane uczestnikom ulicznych demonstracji latem tego roku przez Bidzinę Iwaniszwilego. Wszystko wskazuje na to, że decyzja ta wywołała w Gruzji polityczny kryzys. Wczoraj przed parlamentem zebrali się protestujący, opozycja domaga się przyjęcia ustawy i organizacji przyśpieszonych wyborów, zaś Gruzińskie Marzenie traci kolejnych parlamentarzystów, rezygnujących z przynależności do obozu rządzącego.

 

By dobrze zrozumieć istotę obecnych wydarzeń, należy cofnąć się w czasie przynajmniej do czerwca, kiedy to w Gruzji wybuchły masowe, antyrządowe demonstracje. Wówczas to protestujący domagali się nie tylko rezygnacji ówczesnego szefa MSW Giorgiego Gacharii (finalnie został mianowany premierem) oraz dymisji marszałka Iraklego Kobachidze (to żądanie spełniono), ale także zmiany systemu wyborczego od 2020 roku. Jak się do niedawna wydawało, postulat ten, zgodnie z zapowiedzią Bidziny Iwaniszwilego, szefa Gruzińskiego Marzenia, miał być zrealizowany: stosowna propozycja nowelizacji konstytucji została zgłoszona przez większość parlamentarną i aż do wczorajszego poranka była procedowana przez gruzińską legislatywę. Oprócz wprowadzenia w czasie przyszłorocznych wyborów systemu w pełni proporcjonalnego (według obecnych regulacji do 2024 roku obowiązuje system mieszany), zakładała ona także zupełne zniesienie progu wyborczego.

 

Wolta Iwaniszwilego?

Nagły zwrot akcji nastąpił w tym tygodniu, kiedy okazało się, że rzeczony projekt zmiany systemu wyborczego może nie uzyskać wymaganej większości konstytucyjnej, tj. 113 głosów w 150-osobowym parlamencie, ze względu na brak poparcia ze strony kilkudziesięciu członków Gruzińskiego Marzenia (GM). Ci bowiem zadeklarowali, że przyjęcie proponowanej nowelizacji będzie skutkowało destabilizacją kraju, po czym zagrozili wyjściem z frakcji rządzącej. Mimo to, jak zazwyczaj ma to miejsce w Gruzji, pojawiły się spekulacje, że za nagłą woltą stoi tak naprawdę Bidzina Iwaniszwili, obawiający się, iż reforma systemu wyborczego zagrozi utrzymaniu władzy przez Gruzińskie Marzenie. Faktem jest bowiem, że obecna ordynacja mieszana premiuje największe ugrupowanie w kraju, którym w dalszym ciągu, mimo pogarszających się notowań, pozostaje GM.

Ostatecznie projekt zmian w konstytucji został odrzucony we czwartek, 14 listopada, głosami czterdziestu parlamentarzystów Gruzińskiego Marzenia. Sęk w tym, że aż 90 procent spośród przeciwników nowego systemu wyborczego, wcześniej go popierało, podpisując się pod rzeczoną nowelizacją. Argument ten, jak się wydaje, przemawiałby więc za tym, że rzeczywistym powodem odrzucenia reformy wyborczej były nie tyle podziały w łonie obozu rządzącego, ale faktycznie odgórny nakaz ze strony kontrolującego GM Bidziny Iwaniszwilego.

 

Co dalej?

Na chwilę obecną ciężko jednoznacznie przewidywać, co wydarzy się dalej, jednak nie należy wykluczać również rozpisania przyśpieszonych wyborów do parlamentu (choć nie rozwiąże to sporu o to, według jakiej ordynacji miałyby one się odbyć). Niezależnie od tego wydaje się także, że obecna sytuacja będzie pogłębiać kryzys, w jakim znajduje się Gruzińskie Marzenie. Odrzucenie zmian w systemie wyborczym sprawiło bowiem, że z frakcji GM wystąpiło już ośmiu parlamentarzystów, a za ich śladem mogą pójść także kolejni.

Najtrudniej chyba stwierdzić, jaka może być skala wznowionych dziś protestów przed budynkiem gruzińskiego parlamentu. Organizatorów demonstracji wsparły bowiem zarówno środowiska opozycyjne (w tym także nowo powstały ruch polityczny „Lelo” oraz były prezydent Giorgi Margwelaszwili), jak również ruchy studenckie. Mimo to, wyciągając wnioski z przebiegu protestów latem tego roku, nie musi to oznaczać, że na ulice faktycznie wyjdą ogromne rzesze ludzi. Jeżeli nie dojdzie do nagłej eskalacji (prowokacje, próba rozpędzenia tłumu przez służby itp.), to możliwym jest więc, że wybuchły kryzys będzie rozgrywał się raczej w gabinetach polityków, niż w czasie masowych demonstracji.

 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu prowadzonym przez Mateusza Kubiaka Kaukaz Kaukaz.

 

Fot. https://www.facebook.com/TvMtavari


Powrót
Najnowsze

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

Na granicy zdrowego rozsądku. Estońsko-rosyjski spór graniczny

29.11.2019
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu