Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraina: Kryzys komunikacji
2019-10-07
Piotr Pogorzelski

Prezydent Wołodymyr Zełenski jako gwiazda telewizji, Instagramu i Telegramu wydawał się wielu ekspertom mistrzem komunikacji. Poległ jednak na pierwszym poważnym zadaniu, które łatwo mogło stać się jego sukcesem.

 

Formuła Steinmeiera, przewidująca wprowadzenie specjalnego statusu Zagłębia Donieckiego po przeprowadzeniu demokratycznych wyborów na niekontrolowanych obecnie przez Kijów terytoriach, stała się przyczyną protestów, które odbyły się w miniony weekend nie tylko w stolicy, ale też w innych ukraińskich miastach pod hasłem „Nie dla kapitulacji!”. Prezydent Wołodymyr Zełenski nie był w stanie wytłumaczyć Ukraińcom, że składa się ona z wielu niewiadomych i że na razie niewiele oznacza. Nie powiedział też, dlaczego się na nią zgodził. Ofensywa informacyjna ukraińskich urzędników rozpoczęła się dopiero po tym, jak formuła Steinmeiera wywołała oburzenie części obywateli. Co ta sytuacja nam pokazuje?

Wołodymyr Zełenski jest mistrzem sceny. Nieistotne, że kabaretowej. Jest mistrzem sceny, na której się występuje, mówi swoje i dostaje brawa. Tak jak w telewizji. Czy tak jak na Instagramie czy Telegramie? Wbrew pozorom, choć są to stosunkowo nowe media, nadal działają one najczęściej jednokierunkowo, jak dobrze znana od dziesiątek lat telewizja. Nie słyszałem, żeby Wołodymyr Zełenski odpisywał na komentarze na portalach społecznościowych. Za to mogą one służyć otoczeniu prezydent do odczytywania nastrojów społecznych. Nowe media wydają się niewiele dawać samemu społeczeństwu.

W przypadku zderzenia z dziennikarzami i szkwałem pytań, prezydent wydaje się nie wiedzieć, co robić, oprócz zapewniania, że wszystko będzie dobrze. Ale w przypadku tak poważnych decyzji dotyczących losów kraju nie można się tłumaczyć tym, że „dzieci czekają w domu”, jak po angielsku odpowiadał jednej z dziennikarek.

W otoczeniu Wołodymyra Zełenskiego nie brak ludzi związanych z mediami, którzy zapewne umieją przygotować wejście nowego sezonu „Zniewolonej” czy innego serialu, ale nie są w stanie przygotować Ukraińców na posunięcie prezydenta, które wcale nie oznacza kapitulacji. Wręcz przeciwnie – otwiera szanse na rozmowy w formacie normandzkim, które mogą pomóc w rozwiązaniu sytuacji wokół Zagłębia Donieckiego. I choć jest to mało prawdopodobne, mogą zmniejszyć liczbę ofiar na froncie.

Buta obecnej ukraińskiej ekipy rządzącej wobec mediów zapewne w którymś momencie wyjdzie jej bokiem. Szef Biura Prezydenta Andrij Bohdan sam wypuścił fake newsa dotyczącego swojej dymisji, chcąc pokazać, że media nie są władzom potrzebne. Ale takie podejście jest głęboko błędne w kraju, w którym 70–80 procent badanych wskazuje telewizję jako główne źródło informacji. Media mogą się bardzo przydać prezydentowi i z czasem nadejdzie zapewne taki moment, kiedy jeden kanał, nawet jeśli jest to 1+1, nie będzie wystarczał. Wiktorowi Janukowyczowi w czasie rewolucji godności także nie wystarczył Inter, choć był wtedy bardzo popularny.

I na koniec: po raz kolejny wyszedł na jaw brak profesjonalizmu rzeczniczki prezydenta Julii Mendel, która umie siłą bronić Wołodymyra Zełenskiego przed dziennikarzami. Coś, co w naszych czasach jest oburzające, kiedy nawet ochroniarze wiedzą, jak traktować reporterów. Zaskakuje, że przeszła ona przez sito rekrutacji.

Abstrahując od kwestii komunikacyjnych, obecny kryzys może zakończyć się niewielkim spadkiem popularności Wołodymyra Zełenskiego. Na ulicę wychodzą i tak ci, którzy na niego nie głosowali. Za to w stosunkach międzynarodowych paradoksalnie nie wykluczyłbym pozytywnego efektu. Jeśli już taki niewielki krok, jak formuła Steinmeiera, wywołał takie protesty, to łatwo sobie wyobrazić, co może się stać, jeśli władze w Kijowie zdecydują się na naprawdę konkretne działanie, które może być uznane przez część Ukraińców za zdradę. To bardzo dobra lekcja dla społeczności międzynarodowej, że na Ukrainę nie warto naciskać. Uczestniczy formatu normadzkiego (Niemcy, Francja, Ukraina, Rosja) muszą o tym pamiętać przed spotkaniem, do którego prawdopodobnie dojdzie jeszcze w tym miesiącu. Niestety coraz częściej można odnieść wrażenie, że Francja czy Stany Zjednoczone starają się zmusić Kijów do szybkiego kompromisu z Moskwą, żeby tylko nie było wojny i można było robić business as usual z Moskwą. Te naciski mogą się skończyć jeszcze większą „wojną”, tylko wewnętrzną na Ukrainie.

 

Fot. www.facebook.com/petroporoshenko


Powrót
Najnowsze

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

Na granicy zdrowego rozsądku. Estońsko-rosyjski spór graniczny

29.11.2019
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu