Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Litewskie batalie o pamięć
2019-08-06
Dominik Wilczewski

Władze Wilna postanowiły pozbyć się z przestrzeni publicznej kontrowersyjnych bohaterów. Spór o ich ocenę zamiast wygasnąć, wydaje się jedynie narastać.

 

W kontekście tych wydarzeń nie można powiedzieć, że emocje opadły. Wręcz przeciwnie – wydaje się, że narastają, a każdy dzień przynosi jak nie nową decyzję, to komentarz, opinię, stanowisko i dużo wzajemnych oskarżeń. Zaczęło się 24 lipca, gdy wileńska rada miejska przegłosowała zmianę nazwy alei Kazysa Škirpy. W istocie chodzi nie o jakąś wielką arterię, ale o wąską uliczkę pod Górą Giedymina. Decyzją radnych ma ona odtąd nosić nazwę Trójkolorowej (chodzi o litewską flagę). Zmiana została już odnotowana kilka dni temu na mapach Google.

 

Litewska flaga na Wieży Giedymina

Zanim przejdziemy do kontrowersji, wyjaśnijmy, skąd akurat w tym miejscu i Škirpa, i flaga. Otóż, przed ponad stu laty, 1 stycznia 1919 roku litewski trójkolor został zawieszony na Wieży Giedymina przez ochotników wojskowych. Chodziło o zamanifestowanie litewskiej obecności w mieście, do którego prawa rościli sobie i Litwini, i Polacy. Tymczasowo tamten spór rozstrzygnęli bolszewicy, którzy po paru dniach wkroczyli do Wilna, a flagę Litwy zastąpili czerwonym sztandarem.

Dowódcą tamtego oddziału ochotników był właśnie Kazys Škirpa, wówczas dwudziestokilkuletni oficer rodzącego się dopiero wojska niepodległej Litwy. W dwudziestoleciu międzywojennym Škirpa pełnił funkcje m.in. szefa sztabu, był też dyplomatą, kierował poselstwem Litwy w Warszawie po nawiązaniu stosunków w 1938 roku. Wybuch II wojny światowej zastał go na stanowisku posła w Berlinie. Już wówczas uchodził on za germanofila i sympatyzował z faszyzującym ruchem zwolenników premiera Augustinasa Voldemarasa.

Proniemieckie sympatie zaważyły na roli, jaką Škirpa odegrał w czerwcu 1941 roku, w momencie napaści Niemiec na Związek Radziecki. Na okupowanej od roku przez Sowietów Litwie wybuchło wówczas antykomunistyczne powstaniem. Jego przygotowaniem przez wiele miesięcy zajmowały się struktury konspiracyjnego Litewskiego Frontu Aktywistów (LAF), kierowanego przez Škirpę z Berlina. Na terenie kraju jednym z działaczy LAF był z kolei drugi (anty)bohater niedawnych wydarzeń – Jonas Noreika.

 

„Generał Wicher”

Noreika, młodszy znacznie od Škirpy, prawnik z wykształcenia, przed wojną także robił karierę w litewskim wojsku. W czasie pierwszej okupacji sowieckiej (1940–1941) uniknął aresztowania i wywózki. Po ponownym zajęciu Litwy przez Sowietów podjął legalną pracę w Bibliotece Akademii Nauk. Równolegle dalej konspirował, tworząc struktury podziemnej Armii Wolności. Został aresztowany w 1946 roku, a potem zamordowany po długotrwałym i brutalnym śledztwie.

Tablica poświęcona Noreice, znanemu dziś pod konspiracyjnym pseudonimem „Generolas Vėtra” („Generał Wicher”), po odzyskaniu niepodległości zawisła na budynku jego ostatniego miejsca pracy – Biblioteki Akademii Nauk (historycznej Biblioteki Wróblewskich). A w sobotni poranek, 27 lipca została zdemontowana w atmosferze skandalu. Robotnicy komunalnego przedsiębiorstwa, działający z polecenia mera Wilna Remigijusa Šimašiusa, zdjęli tablicę około 4 rano, bez uprzedzenia pracowników biblioteki.

Takie potraktowanie narodowych bohaterów siłą rzeczy musi budzić emocje. Ale legenda Škirpy i Noreiki ma też swoją ciemną stronę. I to właśnie ona, czy raczej konkretna interpretacja ich życiorysów zdecydowała o takich, a nie innych działaniach władz stołecznego samorządu. Aby zrozumieć, w czym rzecz, znów trzeba cofnąć się do roku 1941.

 

(Anty)bohaterowie

Rok sowieckich rządów zapisał się w najnowszej historii Litwy bardzo brutalnie. Zaczęto od nacjonalizacji przemysłu, handlu, bankowości, potem przyszły prześladowania inteligencji, wreszcie w czerwcu 1941 roku – niemal tuż przed atakiem Niemiec na ZSRR – wiele tysięcy ludzi, głównie inteligentów, wojskowych, bogatszych gospodarzy, wywieziono na Syberię i Daleką Północ. Niemal każda rodzina na Litwie została dotknięta represjami.

W tej sytuacji przedpowstaniowa działalność dywersyjna i propagandowa LAF trafiła na podatny grunt. Niestety, znalazło się w niej również wiele akcentów antysemickich. W typowym dla mitu żydokomuny duchu propaganda LAF utożsamiała Żydów z bolszewikami, wskazywała ich jako sprawców cierpień Litwinów. Wyolbrzymiano rolę Żydów w partii komunistycznej i aparacie represji, a zupełnie pomijano choćby fakt, że Żydzi byli także wśród wywiezionych na Syberię.

W dokumentach programowych LAF kreślono wizję niepodległej Litwy wolnej od komunistów i od Żydów, którzy mieli zostać odizolowani i wysiedleni. Nie planowano ich eksterminacji. Stała się ona jednak faktem po zajęciu Litwy przez oddziały niemieckie. Zdecydowana większość ludności żydowskiej zginęła jeszcze przed końcem 1941 roku. Żydów często mordowano w zbiorowych egzekucjach, w których brali udział litewscy kolaboranci.

Do pierwszych mordów na Żydach doszło tuż po wybuchu powstania czerwcowego. Zdaniem części historyków, głównie zachodnich, miały one miejsce jeszcze przed pojawieniem się Niemców. W tym czasie Škirpa przebywał w Berlinie. Na Litwę już nie wrócił. Władze niemieckie nie zgodziły się, żeby stanął na czele litewskiego rządu tymczasowego i osadziły go w areszcie domowym. Taki rząd na Litwie powstał, ale szybko został rozwiązany. Litewskie rachuby, że dzięki Niemcom możliwe będzie odzyskanie niepodległości, zderzyły się z twardą rzeczywistością.

Mimo to wielu litewskich aktywistów podjęło pracę w kolaboracyjnej cywilnej administracji. Paradoks polega na tym, że niektórzy z nich równolegle konspirowali przeciwko Niemcom. Należał do nich także Jonas Noreika. Skończyło się to w dramatycznych okolicznościach w 1943 roku, gdy za sprawą konspiratorów na Litwie zbojkotowano formowanie Legionu SS. Niemcy odpowiedzieli represjami wobec inteligencji. Litewscy działacze, wśród nich Noreika, trafili do obozu Stutthof.

Zanim to się stało, późniejszy „Generał Wicher” przyłożył rękę do prześladowań Żydów. Jego podpis jako naczelnika administracji w Szawlach znalazł się na zarządzeniach dotyczących izolacji Żydów w gettach i rekwirowania ich majątku. Dzisiejsi obrońcy Noreiki odpowiedzialność zrzucają na szefa niemieckiej administracji okupacyjnej Hansa Geweckego, którego zarządzenia musiał realizować Noreika. Twierdzą, że w wojennej rzeczywistości nie mógł im się sprzeciwić. Pojawiają się nawet informacje, że Noreika miał pomagać Żydom w getcie.

 

Historyczne potyczki

Mer Wilna i radni wspierającej go Partii Wolności uznali, że antysemickiej retoryki firmowanej przez Škirpę w świetle dokumentów LAF oraz zarządzeń wydawanych przez Noreikę nie da się usprawiedliwić walką o wolną Litwę. Ich zasługi nie przeważają przewin. Stąd decyzje o zmianie nazwy alei i zdjęciu tablicy. Decyzje, dodajmy, długo oczekiwane przez środowiska żydowskie, zachodnich, ale i niektórych litewskich historyków czy intelektualistów. Dotąd krytykowali oni zaniechania obecnych i poprzednich władz Wilna w tej sprawie.

Ale o ile ci przyklasnęli ostatnim rozstrzygnięciom (choć niektórzy krytykowali demontaż tablicy „pod osłoną nocy”), to w środowiskach prawicowych, konserwatywnych czy nacjonalistycznych wywołały one odmienne reakcje: niechęć, oburzenie, czasem wręcz furię. Šimašiusowi zarzuca się, że świadomie lub nie, ale działa na rękę Rosji, lubującej się w oskarżaniu nadbałtyckich narodów o faszyzm. Pojawiają się nawet zarzuty o zdradę, a gdzieś na marginesie ataki zwyczajnie antysemickie.

Dyskusji nie próbują uspokoić politycy prawicy. Krytyczne stanowisko wobec działań mera zajęło główne ugrupowanie litewskiej prawicy Związek Ojczyzny (paradoks: wchodzące z Partią Wolności w skład koalicji rządzącej Wilnem). Dwóch posłów z tej partii złożyło nawet w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Na ironię zakrawa fakt, że jeden z nich, Laurynas Kasčiūnas, w przeszłości działał krótko w partii neonazistowskiej, co tłumaczył potem „młodzieńczym entuzjazmem”.

Z próbą mediacji w swoim stylu wystąpił prezydent Gitanas Nausėda, który zaproponował wprowadzenie moratorium na wszelkie zmiany w publicznych upamiętnieniach, dopóki swojego osądu nie wydadzą niezależni historycy. Krytycy decyzji Šimašiusa uważają, że moratorium nie ma sensu, jeśli upamiętnienia Škirpy i Noreiki nie wrócą na swoje miejsca. Ich przeciwnicy uważają pomysł prezydenta za bezprzedmiotowy i przypominają, że działania LAF zostały już negatywnie ocenione przez historyków z międzynarodowej komisji powołanej za prezydentury Valdasa Adamkusa.

Na tym jednak nie koniec, bo z prawej strony pod adresem władz Wilna płyną oskarżenia, że podobnym pośpiechem nie wykazują się w walce z pozostałymi w Wilnie upamiętnieniami z epoki sowieckiej. Chodzi tu przede wszystkim o potężny monument poety Petrasa Cvirki, który poza literackim talentem zasłynął udziałem w delegacji litewskich twórców w 1940 roku do Stalina z prośbą o przyłączenie Litwy do ZSRR. Prawicowcy od dawna domagają się jego demontażu.

 

Nasi

Dyskusja wywołana działaniami wileńskiego samorządu wpisuje się w szerszą debatę, która na Litwie toczy się tak naprawdę od odzyskania niepodległości, a ze zdwojoną siłą wybuchła przed trzema laty wraz z wydaniem książki Rūty Vanagaitė Nasi, poświęconej udziałowi Litwinów w Holokauście. Mimo wygłoszonych w 1995 roku z trybuny Knessetu przez prezydenta Algirdasa Brazauskasa słów skruchy za udział Litwinów w zbrodniach, liczne środowiska żydowskie uważają litewskie ekspiacje za nieszczere i niewystarczające. Dowodem na to są, ich zdaniem, obecne w przestrzeni publicznej upamiętnienia kolaborantów.

Litwa potrzebuje jednak bohaterów, postaci, do których może się odwoływać, na potwierdzenie, że włączenie w skład ZSRR nie odbyło się dobrowolnie i spotkało się z oporem. Tacy bohaterowie są też potrzebni jako wzorzec postaw na dziś, w obliczu wcale nie malejącego zagrożenia ze strony Rosji. Niestety, argument o sięgających wszędzie mackach Kremla utrudnia uczciwą debatę o czarnych kartach własnej historii.

 

Fot. Alma Pater (CC BY-SA 3.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu