Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zamiast fait accompli – chaos
2019-07-18
Mariusz Antonowicz

26 maja wraz z drugą turą wyborów prezydenckich na Litwie odbyły się również wybory do Parlamentu Europejskiego. Pokazały one, że prezydent Gitanas Nausėda ma o wiele większe poparcie społeczne niż partie tworzące koalicję rządzącą. Nausėda zdobył 66 procent głosów, a znajdujące się u władzy Związek Chłopów i Zielonych, Socjaldemokratyczna Partia Pracy oraz Porządek i Sprawiedliwość razem otrzymały zaledwie 18 procent od głosujących w eurowyborach. W litewskim systemie politycznym oznacza to, że przynajmniej do następnych wyborów parlamentarnych prezydent staje się rozdającym karty w polityce wewnętrznej. Na taką sytuację lider Chłopów i Zielonych, litewski „szeregowy poseł”, Ramūnas Karbauskis zareagował rozpoczynając negocjacje w sprawie nowej koalicji rządzącej.

 

Celem takiego zwrotu miało być utworzenie stabilnej większości w sejmie przez podzielnie stanowisk pomiędzy partyjnymi koalicjantami przyszłego rządu jeszcze przed inauguracją prezydenta Nausėdy 12 lipca. Według Konstytucji Litwy, rząd po zaprzysiężeniu nowego prezydenta ulega rozwiązaniu i musi zostać ponownie powołany. W taki sposób Nausėda miał zostać postawiony przed faktami dokonanymi i mieć ograniczone pole manewru przy wyznaczeniu składu nowego rządu. Z tego powodu do negocjacji koalicyjnych była zaproszona również Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR).

Ale od samego początku negocjacje napotkały na liczne problemy. Po pierwsze, Partia Pracy odwołała swego jedynego posła z Porządku i Sprawiedliwości, co potencjalnie mogło skutkować upadkiem tejże frakcji sejmowej. Sytuację uratowali Chłopi i Zieloni, którzy „wypożyczyli” swoją posłankę Agnė Širinskienė Porządkowi i Sprawiedliwości. W dodatku negocjacje utrudniały konflikty pomiędzy koalicjantami w sprawie przyszłego podziału stanowisk.

Ostatecznie umowę podpisano 5 lipca. Lecz na tym się problemy koalicji nie skończyły, bowiem w coraz głębsze spory popadała jej główna siła, Związek Chłopów i Zielonych. Umowa przewiduje, że przewodniczącym Sejmu ma zostać przedstawiciel Socjaldemokratycznej Partii Pracy. Wbrew tym ustaleniom, obecny szef parlamentu, członek „chłopów”, Viktoras Pranckietis odmawia ustąpienia ze stanowiska, a na procedurę jego impeachmentu brakuje głosów w sejmie (co świadczy o istniejącej cichej opozycji wobec Karbauskisa w jego partii). W proteście przeciwko zawarciu umowy z Porządkiem i Sprawiedliwością, która jest oskarżona przez litewską prokuraturę o przestępstwa korupcyjne, frakcję „chłopów” opuścił Vytautas Bakas. W dodatku, na jaw wyszły napięcia między Karbauskisem a premierem Sauliusem Skvernelisem, który próbuje zdystansować się od coraz bardziej nielubianego w społeczeństwie lidera „chłopów”.

W rezultacie plan fait accompli nie udał się. Koalicja de jure istnieje, ale de facto jest dysfunkcjonalna. Podczas inauguracji prezydenta 12 lipca Skvernelis ustąpił ze stanowiska, nie mając konkretnej wizji, jak będzie wyglądał jego rząd, i będąc w jeszcze słabszej pozycji niż przed rozpoczęciem negocjacji koalicyjnych. W rezultacie prezydent dzięki bezradności partii tworzących koalicję zyskał bez większego wysiłku dodatkowe pola manewru w formowaniu nowego rządu.

Po inauguracji, 16 lipca, prezydent Litwy zgodnie z obietnicą kampanii wyborczej na swoją pierwszą wizytę zagraniczną wybrał się do Polski. Wizytę zapoznawczą można ocenić jako udaną. Mowa ciała zdradziła, że Gitanas Nausėda i prezydent Andrzej Duda znaleźli wspólny język. Obok dotychczasowych sfer współpracy, czyli obronności, energetyki oraz infrastruktury, pojawiły się idee zaproszenia polskich banków na Litwę oraz wznowienia prac komitetu konsultacyjnego prezydentów obu państw.

W kwestiach polskiej mniejszości na Litwie, Nausėda nie złożył żadnych obietnic w sprawie oryginalnej pisowni nazwisk, twierdząc, że decyzja należy do sejmu, na który ma on minimalny wpływ. Z drugiej strony prezydent Litwy zasygnalizował gotowość pójścia na kompromis w sprawach polskich szkół. Oświata nie jest aż tak medialna jak nazwiska czy nazwy ulic, ale ma o wiele większe praktyczne znaczenie dla polskiej mniejszości. Rozwiązanie choć części tych kwestii na pewno zostałoby docenione przez Warszawę i pozwoliłoby w większym stopniu odbudować zaufanie między litewskimi a polskimi politykami.

Po wizycie Nausėda planuje aktywnie uczestniczyć w formowaniu nowego rządu litewskiego (konstytucja wymaga potwierdzenia nowego gabinetu przez prezydenta). Pozostaje pytanie, na ile głowa państwa pokrzyżuje plany Związku Chłopów i Zielonych. Jeżeli w nowym rządzie nie zmieni się więcej niż dwóch ministrów, wtedy wystarczy w sejmie potwierdzić kandydaturę Skvernelisa na premiera. Lecz jeżeli prezydent będzie domagał się większej ilości zmian, będzie potrzebne obok tego głosowanie w sprawie programu rządu. Taki scenariusz oznaczałby, że sytuacja chaosu i paraliżu w parlamencie może trwać dalej.

Ponieważ AWPL-ZChR weszła w koalicję i otrzymała teki ministrów łączności oraz spraw wewnętrznych, naturalnym pytaniem jest, czy to pomoże zrealizować polskie postulaty. Niestety, ale zarówno medialne, jak i zakulisowe doniesienia mówią, że w trakcie negocjacji partia Waldemara Tomaszewskiego w ogóle nie podnosiła tych kwestii. Priorytetem AWPL-ZChR są postulaty socjalne: większe pieniądze na dzieci, bezpłatne leki dla seniorów, asfaltowanie dróg Wileńszczyzny. Dopiero po krytyce ze strony polskich mediów na Litwie, do umowy koalicyjnej zostało dopisane dążenie do wdrażania ramowej konwencji o ochronie mniejszości narodowych. To jest dosyć dziwne, bowiem Waldemar Tomaszewski wcześniej twierdził, że polskie postulaty będzie można rozwiązać, kiedy AWPL-ZChR będzie języczkiem u wagi w formowaniu większości parlamentarnej. Taka sytuacja istnieje właśnie teraz. Widocznie Tomaszewski uznał, że obecnie mu to się nie opłaca. Może to w przyszłości podważyć jego wiarygodność jako skutecznego obrońcy interesów Polaków litewskich.

Z tym można się nie zgadzać, jeżeli uznamy, że realizacja polskich postulatów jest mało prawdopodobna, bowiem jest temu przeciwny Karbauskis. Tylko sęk w tym, że lider „chłopów” dla utrzymania władzy już nie raz złamał kilka ważnych obietnic wyborczych. Więc to jest kwestia zdolności negocjacyjnych i determinacji AWPL-ZChR. Obecny chaos w sejmie litewskim jest do wykorzystania. Tu warto wspomnieć słowa Lorda Baelisha z serialu Gra o Tron: „Chaos is a ladder”. Lecz problemem jest, że Tomaszewski, jak on sam przyznał, woli oglądać rosyjski serial o admirale Kołczaku, a nie Grę o Tron.

 

Fot. Augustas Didžgalvis (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Mariusz Antonowicz
Powrót
Najnowsze

Spotkania wokół książki "Niezarekwirowane"

22.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Białoruś: sterylny parlament

21.11.2019
Maxim Rust
Czytaj dalej

Nord Stream 2: podwójny test

20.11.2019
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu