Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Exit pole i pierwsze wyniki – wnioski po pierwszej turze wyborów
2019-04-01
Marek Bogdan Kozubel

Zakończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich nad Dnieprem. Na razie wszelkie informacje i liczby wskazują na to, że ostatecznie w drugiej turze zmierzą się ze sobą aktor i komik Wołodymyr Zełenski, z ponad 30-procentowym poparciem, oraz urzędujący prezydent Petro Poroszenko z około 16 procentami poparcia głosujących. Wyniki pozwalają na wysnucie kilku wniosków na temat kondycji politycznej ukraińskiego społeczeństwa oraz jego podatności lub odporności na różne techniki wyborcze.

 

Pierwsze wyniki

W pierwszej turze do urn poszło zaledwie 63,43 procent wyborców[1]. Tzw. Narodowy Exit Pole wskazuje na ogromny sukces Wołodymyra Zełenskiego, który miał otrzymać 30,4 procent poparcia. Drugie miejsce zajął Petro Poroszenko z wynikiem 17,8 procent. Za nim są: Julia Tymoszenko z 14,2 procent, Jurij Bojko z 9,8 procent, Anatolij Hrycenko z 7,1 procent, Ihor Smieszko z 6,4 procent, Ołeh Laszko z 4,8 procent, Ołeksandr Wiłkuł z równo 4 procent i Rusłan Koszułynski z 1,8 procent.

Z kolei exit pole przeprowadzone na zlecenie kanałów 112 i NewsOne (oba należą do Wiktora Medwedczuka, prorosyjskiego polityka i zarazem cichego sojusznika Poroszenki) wskazują na to, że liderem wyścigu jest Zełenski z wynikiem 30,7 procent, za nim plasuje się urzędujący prezydent z wynikiem 18,6 procent, dalej jest Tymoszenko z 13,9 procent, Bojko z 10,3 procent, Hrycenko z 7,3 procent, Ihor Smieszko z 6,6 procent, Ołeh Laszko z 4,3 procent, Ołeksandr Wiłkuł z 3,3 procent i Rusłan Koszułynski z 2 procent poparcia[2].

Obóz prezydencki z kolei usilnie trzyma się szacunku, wedle którego Zełenski nie przekracza rogu 30 procent poparcia – według sztabu Poroszenki otrzymał on 29,8 procent. Z kolei prezydent ma się cieszyć poparciem 16,2 procent[3]. Dlaczego tak ważne jest to, czy komik otrzymał trochę mniej czy trochę więcej głosów? W oczach ukraińskich polityków 30 procent to pewna bariera psychologiczna, której przekroczenie wskazuje wyborcom na duże perspektywy kandydata lub siły politycznej w wyborach parlamentarnych. Dlatego też przykładowo Partia Regionów usilnie starała się po wyborach parlamentarnych w 2012 roku tak „liczyć głosy” by ostatecznie utrzymać wynik równo (sic!) 30 procentowy.

 

Bierność w zachodnich obwodach, niska frekwencja i gasnąca gwiazda Wakarczuka

Pierwsze exit pole, jeżeli ukazują rzeczywiste poparcia dla poszczególnych kandydatów, pozwalają na wysnucie kilku wniosków. W oczy rzuca się znacznie wyższa frekwencja mieszkańców wschodu i południa kraju. Stanem na godzinę 15.00 głos oddało jedynie 44,79 procent uprawnionych. Najwięcej zagłosowało w obwodach zaporoskim, dniepropetrowskim, mikołajowskim, sumskim, połtawskim, czernihowskim, wołyńskim i równieńskim. Jak widać jedynie w dwóch zachodnich obwodach frekwencja była wyższa niż średnia krajowa. Z kolei nieoczekiwanie niska była ona w obwodach zakarpackim, lwowskim i iwano-frankowskim[4].

Spadek aktywności wyborczej w tych rejonach należy wiązać z rozczarowaniem mieszkańców galicyjskich obwodów pomajdanowymi władzami oraz polityką Poroszenki. Nie można też wykluczyć, iż zachodni wyborcy postanowili poczekać na drugą turę. Zapewne znając już dwójkę liderów wyścigu, podejmą decyzję i stawią się na głosowanie.

Nieco zaskakuje bardzo wysoki wynik Zełenskiego. Okazało się, że jego wyborcy okazali się zdyscyplinowani. Z pewnością sprzyjała mu też wyższa frekwencja na wschodzie i południu kraju. Nieskuteczne okazały się akcje zniechęcające do niego wyborców. Widać w tym przypadku, że siła politycznego oddziaływania Swiatosława Wakarczuka systematycznie gaśnie. Przez niezdecydowanie w wielu kwestiach (startu w wyborach czy otwartym poparciu jednego z kandydatów) stał się on nieatrakcyjny dla wielu wyborców. Poniekąd zresztą słusznie. Zapewne w najbliższym czasie będziemy obserwować dalszy upadek tego niedoszłego autorytetu opinii publicznej, o ile nie stanie się bardziej zdecydowanym komentatorem lub aktywnym graczem ukraińskiej polityki.

 

Skuteczność szantażu

Wynik Poroszenki wskazuje na to, iż zastosowany przez niego szantaż polityczny pt. „Ja albo Putin” okazał się wystarczająco skuteczny, by zapewnić mu wejście do drugiej tury. Z pewnością niemniej skuteczne okazały się typowe dla „starej” ukraińskiej polityki reguły „przekonywania” wyborcy – użycie adminresursu oraz przekupywanie wyborców. Z pomocą Poroszence mógł też przyjść fakt, że na listach wyborczych znajdowało się wielu nieboszczyków, za których ktoś mógł „zagłosować”. Na długo przed pierwszą turą donoszono o wysyłaniu zaproszeń na wybory adresowanych do „martwych dusz” (efekt nieprzeprowadzania spisu ludności i nierzetelności administracji)[5].

W drugiej turze Poroszenko będzie mógł ponownie zastraszać wyborców. Z pewnością będzie się posługiwać wizją rosyjskiej inwazji, prorosyjskością bądź brakiem doświadczenia oponenta. Po jego stronie z pewnością znowu będą stać adminresurs oraz „martwe dusze”. Powyższe środki mogą jednak nie wystarczyć, biorąc pod uwagę fakt, że wielu wyborców Tymoszenko i Hrycenki prędzej zagłosuje na Zełenskiego.

 

Sukces „technicznych”

Nieoczekiwanie dobry wynik otrzymał Smieszko. Okazał się najbardziej skutecznym kandydatem technicznym w tych wyborach prezydenckich. Jeżeli exit pole odzwierciedlają rzeczywistość, oznacza to, że mógł odebrać Hrycence kilka procent poparcia i tym samym możliwość zajęcia trzeciego miejsca na podium. Pytanie w jaki sposób będzie chciał wykorzystać swój wynik? Można podejrzewać, że Siła i Honor stanie się w najbliższych wyborach parlamentarnych koalicjantem partii prezydenckiej albo spróbuje wystartować samodzielnie w nadziei na to, że uzyska wystarczająco zadowalający wynik i dopiero w Werchownej Radzie wejdzie do koalicji rządzącej.

Skoro mowa o kandydatach technicznych, to ciekawie wygląda sytuacja Julii Tymoszenko. Pod znakiem zapytania stoi to, na ile skuteczny okazał się „sobowtór” Jurij Tymoszenko? Dotychczas zliczone karty wyborcze wykazały niskie poparcie dla niego, a liczba głosów nieważnych też nie jest zatrważająco duża (wynosi na razie zaledwie 1,16 procent). Wynika z tego, że obozowi „gazowej Julii” udało się odnaleźć rozwiązanie na ten problem. Niemniej okazuje się, że i bez „sobowtóra” szanse Julii Tymoszenko były niższe niż zakładano.

 

Umiarkowany sukces Hrycenki

Hrycenko otrzymał z kolei w exit pole niższy wynik niż można było oczekiwać. W każdym razie jest też wyższy niż chcieliby go widzieć fanatyczni zwolennicy Poroszenki. Wynik Hrycenki wskazuje też na to, że do ukraińskiego wyborcy nie przemówiła bardzo konstruktywna strategia przedstawienia swoich kandydatów na kluczowe stanowiska (uczynił to jako jedyny!) i prezentowanie propozycji pierwszych projektów ustaw. Potencjalny sukces tego kandydata oznaczałby przejęcie wielu kluczowych stanowisk przez nieskompromitowanych polityków i specjalistów oraz objęcie urzędu prezydenta przez człowieka, mogącego skutecznie przeciwstawić się zagrożeniu ze wschodu.

Za kilka miesięcy Hrycenko może przekuć to poparcie w lepszy wynik w wyborach parlamentarnych. Wiele jednak zależy od tego, czy zebrana wokół niego demokratyczna koalicja wytrzyma do jesieni. W ostatnich tygodniach kampanii okazało się, że pierwszym „dezerterem” z tego obozu był znany dziennikarz Serhij Leszczenko, który szuka przytułku u boku Zełenskiego. Nie można wykluczyć, że w przeciągu najbliższych miesięcy kolejni politycy z tego grona zaczną rozglądać się za miejscem na liście partyjnej Sługi Narodu.

 

Rozbity obóz prorosyjski?

Należy wyraźnie podkreślić, iż nad Dnieprem nastąpił zdecydowanie pozytywny progres. Żaden z otwarcie prorosyjskich kandydatów nie otrzymał wysokiego poparcia. Łączny wynik Bojki i Wiłkuła będzie zapewne wynosić około 15 procent. Do odrębnego startu obu panów w wyborach doprowadziły spory pomiędzy ich sponsorami, którymi są wpływowi prorosyjscy oligarchowie. Rinat Achmetow sprzyjał Wiłkułowi, podczas, gdy za Bojką stanęli wspominany Medwedczuk i Serhij Lowoczkin.

Drugiemu z kandydatów sprzyjała ostatnia wycieczka do Moskwy, którą odbył razem z Medwedczukiem. Miała oczywiście na celu przekonanie tych wyborców dawnej Partii Regionów i Komunistycznej Partii Ukrainy, którzy nie byli pewni, komu ostatecznie udzielić poparcia 31 marca. Wydaje się, że szczęście będzie rzeczywiście sprzyjać Bojce, zwłaszcza, że może liczyć zarazem na ciche wsparcie obozu obecnego prezydenta. Sytuację Opozycyjnej Platformy – Za Życie może skomplikować jedynie zwycięstwo Zełenskiego. Otóż komik i jego partia Sługa Narodu są atrakcyjną alternatywą dla wielu wyborców ze wschody i południa Ukrainy.

 

Ciekawe wyniki głosowania żołnierzy

Bardzo ciekawą informację ujawnił z rana w poniedziałek dziennikarz Jurij Butusow[6]. Okazuje się, że hasło, jakoby cała armia stała murem za urzędującym prezydentem nie jest zgodna z prawdą. Większość żołnierzy nie oddała swego głosu na Poroszenkę. Ponadto informacje z komisji wyborczych z terenów działania Operacji Połączonych Sił wskazują na to, że liderem poparcia jest tam nieoczekiwanie Zełenski. Rzekomo dbający o Siły Zbrojne Ukrainy Poroszenko jest tam dopiero drugi. Pomimo nacisków na podwładnych i stronniczości politycznej gen. Wiktora Mużenki, Szefa Sztabu Generalnego. Pomimo zwiększania wypłat dla żołnierzy. Efekt z pewnością jest dla prezydenta niezadowalający

Te wyniki świadczą o kilku tendencjach. Przede wszystkim bliżsi racji są krytycy polityki militarnej Poroszenki. W jednym z poprzednich tekstów dla „Nowej Europy Wschodniej” sam zwracałem uwagę na to, że tezy o rzekomych zasługach urzędującego prezydenta w tej kwestii są znacznie przesadzone[7]. Poroszenko traktuje armię po macoszemu, pozwala na powrót „dziadowszczyzny” i promowanie „miernych, biernych, ale wiernych”. Dodatkowo negatywnie na wynikach gwaranta konstytucji mogły się odbić wieści o aferze Hładkowskich.

***

Druga tura może być bardzo ciekawą konfrontacją dwóch wizji prowadzenia polityki. „Starej”, toksycznej i żerującej na naiwności obywateli polityce, którą uosabia Poroszenko. Z drugiej strony nowej, może nieco naiwnej i idealistycznej wersji, którą uosabia Zełenski. Głównie zresztą za sprawą serialu Sługa narodu. Ukraińcy będą wybierać pomiędzy politykiem skorumpowanym, uwikłanym w afery i pełnym sprzeczności (bo jak określić osobę wspierającą ruchy prorosyjskie w Ukrainie, a z drugiej deklarującej się jako „wróg Putina”?) a niedoświadczonym, choć nieskompromitowanym w takim stopniu jak rywal, nowicjuszem. Poza tym za plecami owego obiecującegom zielonego polityka stoi doświadczony i niemniej toksyczny od Poroszenki oligarcha – Ihor Kołomojski. Wygląda na to, że Ukraińcy znowu nie popisali się ze swym wyborem. Niedługo przyjdzie im zdecydować, które zło jest mniejsze.

 

[1] https://espreso.tv/news/2019/03/31/na_2000_yavka_na_prezydentskykh_vyborakh_stanovyt_46_54_onovlyuyetsya.

[2] https://www.pravda.com.ua/news/2019/03/31/7210868/.

[3] https://espreso.tv/news/2019/04/01/u_poroshenka_pokazaly_yikh_pidsumky_paralelnogo_pidrakhunku_golosiv.

[4] https://www.pravda.com.ua/news/2019/03/31/7210819/; https://24tv.ua/vibori_prezidenta_ukrayini_2019_yavka_skilki_vzhe_progolosuvali_n1132967.

[5] https://www.obozrevatel.com/ukr/president-2019/v-ukraini-reestr-vibortsiv-perepovnili-mertvi-dushi-nazvana-prichina.htm.

[6] https://censor.net.ua/news/3119692/zelenskiyi_vyigral_bolshe_voennyh_spetsuchastkov_v_zone_oos_chem_poroshenko_po_rezultatam_dannyh_s_65.

[7] http://new.org.pl/5992-rozbity-fortepian-petra-poroszenki.

 

Fot. Адміністрація Президента України (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org

Fot. Максим Стоялов (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Prof. Adolf Juzwenko laureatem nagrody PAU im. Jerzmanowskich

20.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Gruzini wciąż marzą

20.05.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Paszinjan kontra sądy

20.05.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Świadek Wieku – Na nowy wiek. Setne urodziny Herlinga-Grudzińskiego

19.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Nagroda Jana Nowaka-Jeziorańskiego 2019

17.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Litewska tradycja karania rządzących

16.05.2019
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu