Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Eugeniusz Sobol

Literaturoznawca, urodził się w 1971 r. w Kijowie. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Doktor nauk humanistycznych. Jego zbiór opowiadań Killer ukazał się w 2012 roku w wydawnictwie Forma. Książki Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska oraz Mozaika Europy Wschodniej. Wybór esejów i recenzji zostały opublikowane w latach 2014 i 2015 w Wydawnictwie Adam Marszałek. Brał udział w realizacji grantów badawczych: „Pseudonymen-Lexikon der russischen Emigration in Europa (1917–1944)” oraz „W poszukiwaniu misji emigracji. Polsko-rosyjskie kontakty literackie 1919-1989”.

Kulisy Majdanu
2019-02-05
Eugeniusz Sobol

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął wydawanie serii „Majdan w pierwszej osobie”, zaś publikacja Czterdzieści pięć historii Rewolucji Godności, która ukazała się w 2015 roku, jest pierwszą książką tego cyklu. Ma ona przejrzystą strukturę. Wspomnienia uczestników Majdanu podzielone zostały ze względu na przynależność zawodową wypowiadających się osób. Jest to uzasadnione, ponieważ kijowski protest to nie były tylko efektowne starcia uzbrojonych w kije i tarcze demonstrantów z Berkutem, ale dosyć skomplikowana struktura, składająca się z wielu inicjatyw obywatelskich, sztabu, mającego rozbudowane zaplecze logistyczne, własną służbę porządkową, medyczną, informacyjną, transportową oraz kuchnię.

Aczkolwiek od razu nasuwa się pytanie, czy możliwe jest opisanie Majdanu jako zjawiska osobnego, bez uwzględnienia pomarańczowej rewolucji oraz następujących po nim wydarzeń, czyli aneksji Krymu i wojny na Donbasie. Zwłaszcza, że miał być powtórzeniem pokojowej rewolucji z 2004 roku i w głównej mierze został zorganizowany przez działaczy, niegdyś związanych z obozem pomarańczowych. Jednak w ciągu tych dziewięciu lat, dzielącym oba Majdany, zaszły w społeczeństwie ukraińskim niepokojące zmiany, które uwidoczniły się w przyzwoleniu na stosowanie przemocy w rozwiązywaniu problemów politycznych. W tej kwestii niestety redaktorzy książki nie potrafili zająć określonego stanowiska. Znajdziemy w niej zarówno wypowiedzi osób opowiadających się przeciwko przemocy, głównie kapłanów i intelektualistów, jak i opinie, uzasadniające stosowanie siły wyższą koniecznością. Nieco rażąca staje się patetyczna i egzaltowana tonacja, obecna chociażby w przedmowie Ołeksandra Zinczenki, doradcy szefa UIPN, który napisał, że kijowski protest w pewnym momentach zgromadził najwięcej demonstrantów w historii ludzkości, więcej niż np. aksamitna rewolucji w Pradze w 1989 czy obalenie Muru Berlińskiego. W książce przeczytamy o sakralnym wymiarze Majdanu, cudownych zjawiskach, które miały miejsce w czasie jego trwania, natomiast niewiele dowiemy się o „białych plamach” kijowskiej rewolucji. Kim byli tajemniczy snajperzy prowadzący ogień z Hotelu „Ukraina” feralnego dnia 20 lutego 2014 roku, gdy zginęło najwięcej osób na ul. Instytuckiej? Kto rozpętał zamieszki przy ul. Bankowej 1 grudnia 2013 roku? Skąd nagle pojawiła się tam koparka? Czy majdanowcy posiadali broń palną i jak często jej używali? Dlatego książka ta pozostawia raczej u czytelnika poczucie niedosytu. Majdan jest wciąż zjawiskiem otwartym, gdyż, w odróżnieniu od wcześniej przywołanych wydarzeń w Europie Wschodniej, nie zrealizował jeszcze swojego celu. Nie doprowadził wszakże do zasadniczych zmian systemowych, na Ukrainie wciąż funkcjonuje ustrój oligarchiczny.

Jako jedne z pierwszych relacji przedstawione zostały wspomnienia studentów, co wydaje się być uzasadnione. To właśnie od brutalnego pobicia w nocy z 29 na 30 listopada młodych ludzi zgromadzonych się na placu Niepodległości w Kijowie, którzy żądali podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, rozpoczął się trwający prawie trzy miesiące protest nazywany Euromajdanem. Także w opinii innych bohaterów tej książki zademonstrowany wtedy język przemocy przez władze stał się impulsem przyłączenia się społeczeństwa do protestujących. Niezwykle ważną rolę w organizowaniu Majdanu odegrały nowe technologie. Jak zaznaczył dziennikarz Andrij Kapustin: „Facebook okazał się naprawdę straszną bronią, której Janukowycz nie potrafił niczego przeciwstawić. Zjednoczył kraj i doprowadził do pojawiania się prawdziwych liderów opinii publicznej. Wolontariusze brali kamery, routery i prowadzili transmisje live-stream”. Na tym portalu społecznościowym koordynowano akcje protestacyjne oraz publikowano ogłoszenia dotyczące zapotrzebowania na pomoc dla Majdanu, spotykające się z gigantycznym odzewem wśród użytkowników.

Euromajdan był niewątpliwie protestem politycznym, ale samych polityków (mam na uwadze opozycję parlamentarną, której liderami byli Kliczko, Jaceniuk i Tiahnybok) nie darzono zbytnim zaufaniem. W tej sytuacji główny ciężar organizacyjny walki z reżimem spadł na pojawiające się jak grzyby po deszczu inicjatywy społeczne, wśród których jedną z pierwszych był Euromajdan SOS. Od razu po pobiciu studentów współpracujący z tą inicjatywą obrońcy praw człowieka oraz prawnicy zaczęli tworzyć listy poszkodowanych. Jak wspomina adwokat Artem Jasinowski, prawdziwą zmorą były fingowane zarzuty karne przeciwko majdanowcom formułowane przez podporządkowany Janukowyczowi wymiar sprawiedliwości. By złamać psychicznie oskarżonego i obronę, rozprawy przeprowadzano często nocą. Później powołano komisję społeczną z udziałem prawników, która odnotowała ponad dwa tysiące spraw, kwalifikujących się jako przestępstwa Janukowycza przeciwko własnemu narodowi. „Majdan był niczym żywy organizm z dobrze funkcjonującym szeregiem rozmaitych służb” – zaznaczyła Ołena Podobed-Frankiwska, koordynująca m.in. działalność Obywatelskiego Sektora Majdanu. Trzeba było stworzyć odpowiednią infrastrukturę, zapewnić noclegi i wyżywienie dla przyjezdnych, organizować wsparcie informacyjne, sporządzić harmonogram wystąpień na scenie. „Podczas Majdanu ważną rolę odegrała klasa średnia, a jego funkcjonowanie zostało sfinansowane przez lokalnych biznesmenów” – stwierdza przedsiębiorca Serhij Pitik. Przeważnie z zamożnych ludzi składał się również ruch pod nazwą Automajdan, którego uczestnicy z wykorzystaniem kilkuset (a nawet kilku tysięcy) pojazdów „odwiedzali” luksusowe rezydencje urzędników z otoczenia Janukowycza, a także samego dyktatora w jego posiadłości Meżyhiria pod Kijowem. Wielu z nich za udział w tych akcjach przypłaciło odebraniem prawa jazdy lub zniszczeniem samochodu. „Widocznym probierzem wzrostu patriotyzmu w ukraińskim społeczeństwie była olbrzymia pomoc charytatywna dla Majdanu” – podkreśliła wolontariuszka Julia Piszta. Dzięki tej pomocy sprawnie mogła działać służba medyczna oraz stołówka w budynku Urzędu Miasta Kijowa.

Majdan nie posiadał jednolitego organu kierowniczego, choć z rożnym skutkiem powoływano rozmaite struktury (Sztab Sprzeciwu Narodowego, Radę Majdanu), ale wszystkie one miały efemeryczny charakter. Wobec tego najważniejsze decyzje zapadały w sztabie „zbrojnego ramienia” Majdanu, czyli Samoobronie, na której czele stał Andrij Parubij. W książce dosyć dokładnie opisana została struktura tej paramilitarnej formacji, liczącej w szczytowym okresie protestu około czterdziestu dwóch „sotni” (10–12 tysięcy ludzi). Do zadań Samoobrony wschodziło pilnowanie porządku w miasteczku namiotowym oraz pełnienie warty na barykadach. Przeprowadzano szkolenia z zakresu ochrony prawnej, a także ćwiczenia dotyczące prowadzenia walk ulicznych z użyciem kijów i tarcz.

Niezwykle ciekawie prezentuje się blok wypowiedzi kapłanów i intelektualistów. Ich udział w Majdanie polegał głównie na wygłaszaniu przemów, prowadzeniu modlitw ze sceny oraz lekcji na Otwartym Uniwersytecie. Wielu z nich próbowało zapobiec eskalacji przemocy i w tym celu powołana została inicjatywa Pierwszy Grudnia, uczestnicząca w pertraktacjach z władzą. Warto podkreślić, że na terenie Majdanu w jednym z namiotów znajdowała się kapliczka ekumeniczna. W książce znajdziemy próby stworzenia ideologii Majdanu. Tak uważa Jewhen Niszczuk, który podkreśla, że śmierć ofiar na ul. Instytuckiej ma sakralny wymiar i powinna stać się fundamentem nowej Ukrainy. Także wątek religijny związany z ofiarą Chrystusową pojawia się we wspomnieniach pisarki Oksany Zabużko. Celne wydają się spostrzeżenia biskupa Cerkwi Grekokatolickiej Lubomyra Huzara, która uważa ustrój oligarchiczny za bezpośrednią kontynuację systemu radzieckiego, opierającego się również na dominacji wartości materialnych.

Oczywiście, zgadzam się, że Euromajdan był zjawiskiem wyjątkowym w ukraińskiej historii. Niemniej, wobec braku zdecydowanych reform, entuzjazm społeczny przez niego wywołany został w znacznej mierze zmarnotrawiony. Zasadnicze zmiany na Ukrainie trzeba było przeprowadzać niezależnie od trudnych warunków związanych z toczącą się wojną w Donbasie. Zaplanowane na 31 marca br. wybory prezydenckie również nie napawają optymizmem. Prawie wszyscy z dwudziestu ośmiu zarejestrowanych kandydatów są politykami reprezentującymi interesy poszczególnych klanów oligarchicznych, a obecnie liderem sondaży jest kontrowersyjny komik Wołodymyr Zełenski.

 

Majdan w pierwszej osobie. 45 historii Rewolucji Godności, pod red. T. Kowtunowycz, T. Prywałko, Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej, K.I.S., Kijów 2015.

Майдан від першої особи. 45 історій Революції гідності. упоряд. Т. Ковтунович, Т. Привалко, Український інститут національної пам’яті, К.І.С., Київ 2015.



Powrót
Najnowsze

Białoruś: sterylny parlament

21.11.2019
Maxim Rust
Czytaj dalej

Nord Stream 2: podwójny test

20.11.2019
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu