Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Eugeniusz Sobol

Literaturoznawca, urodził się w 1971 r. w Kijowie. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Doktor nauk humanistycznych. Jego zbiór opowiadań Killer ukazał się w 2012 roku w wydawnictwie Forma. Książki Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska oraz Mozaika Europy Wschodniej. Wybór esejów i recenzji zostały opublikowane w latach 2014 i 2015 w Wydawnictwie Adam Marszałek. Brał udział w realizacji grantów badawczych: „Pseudonymen-Lexikon der russischen Emigration in Europa (1917–1944)” oraz „W poszukiwaniu misji emigracji. Polsko-rosyjskie kontakty literackie 1919-1989”.

Kwestia tożsamości a wojna
2018-12-14
Eugeniusz Sobol

Dziennik wojenny 2014–2015 Aleksandra Mamałuja to niezwykła książka, której wyjątkowość dodatkowo zostaje podkreślona przez biografię jej autora. Przed wojną pracował w Charkowie jako sędzia sądu gospodarczego, po aneksji Krymu i rozprzestrzenianiu się separatyzmu na wschodniej Ukrainie postanowił zgłosić się do komendy uzupełnień z prośbą o mobilizację do armii, wywołując tym samym zdziwienie u kolegów po fachu – rosyjskojęzycznych konformistów. Mamałujowi armia nie była obca. Odbywał służbę zasadniczą w ZSRR jako nurek i zapewne zapragnął powrotu do romantycznego okresu młodości, aczkolwiek potem z żalem się dowiedział, iż ostatni oddział nurków rozwiązano w ukraińskiej armii pięć lat wcześniej. Jego hobby było strzelanie z karabinu, został więc przyjęty do kompanii strzelców wyborowych. W ukraińskiej armii brakowało snajperów, dlatego praktycznie cały ten czas spędził na froncie, nie podlegając rotacji. Był w efekcie świadkiem prawie całej wojny. Uczestniczył w ponad osiemdziesięciu zadaniach bojowych. Autor książki jako snajper sporo jeździł po strefie walk, osłaniając wizyty dowódców, wymiany jeńców, prowadząc obserwację terenu. Gdy z jakichś powodów nie brał udziału w decydujących starciach, spisywał relacje swoich towarzyszy broni z kompanii, które również trafiły do książki. Dzienniki stanowią nie tylko zapis bojowych doświadczeń autora, lecz także mozolną próbę poszukiwania przez niego istoty ukraińskości. Książka obejmuje okres od marca 2014 do marca 2015 roku, większość tego czasu spędził w szeregach 93. Brygady Zmechanizowanej, walczącej pod Donieckiem.

W maju – lipcu 2014 roku 93. Brygada Zmechanizowana oczyściła z sił separatystów teren na północ od Doniecka, wychodząc na pozycje położone na przedmieściach aglomeracji i połączyła się z ukraińskimi oddziałami broniącymi lotniska. W książce poznajemy taktykę stosowaną przez Ukraińców. Najpierw odbywało się rozpoznanie za pomocą małych jednostek, następnie kilkudniowy zmasowany ostrzał artyleryjski, potem główne siły wkraczały do  miejscowości i przeprowadzały tzw. zaczystkę, w efekcie separatyści salwowali się ucieczką. Taki scenariusz realizowano m.in. przy zdobywaniu Karliwki, Awdijiwki, rejonu umocnionego Pisky-Perwomajske. Trzeba zaznaczyć, że separatyści wtedy jeszcze nie nawiązali w wystarczającym stopniu współpracy logistycznej z rosyjską armią i dlatego przegrywali. Brak ciągłej linii frontu stwarzał duże możliwości dla aktywności grup dywersyjnych, przeprowadzających ostrzały ukraińskich kolumn pancernych z zarośli; pozycje i obozy były bombardowane za pomocą tzw. koczującego moździerza. Montowano go na terenówkach, które błyskawicznie znikały po wystrzelaniu pocisku. 

Ważnym czynnikiem wojny była niejednoznaczna postawa ludności cywilnej wschodu Ukrainy. Jak pisze autor, dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdy grupy mieszkańców chętnie dostarczały żywność dla ukraińskich żołnierzy, natomiast ich sąsiedzi przekazywali informacje wrogim oddziałom.

Na Donieckim Lotnisku Mamałuj przebywał już we wrześniu 2014 roku osłaniając transporty jeńców, pochwyconych spośród separatystów. Pisze, że było to wtedy jedno z najspokojniejszych miejsc na froncie. Zacięte walki o te tereny toczyły się  w grudniu 2014 i styczniu 2015 roku. Wtedy też powstała legenda o „niezłomnych cyborgach”. Autor oraz jego koledzy z kompanii uczestniczyli w obronie położnej na terenie lotniska stacji meteorologicznej od 5 do 17 stycznia, przez którą prowadziła droga zaopatrzenia z Pisków do terminali lotniska. Separatyści za wszelką cenę usiłowali ją przeciąć, aby „zamknąć cyborgów w worku”. Walki miały następujący przebieg: ukraińscy żołnierze przeczekiwali w bunkrach ostrzał artyleryjski, separatyści podkradali się pod osłoną betonowego ogrodzenia strzelając przez wyrwy w murach, Ukraińcy bronili czworoboku za pomocą granatów i broni strzeleckiej, podczas nocnych starć celowano z użyciem termowizjerów. Jednym z największych utrapień obrońców były tzw. tańczące czołgi przeciwnika, które prowadziły ogień w ruchu, wywijając przy tym piruety na płycie lotniska, by uniknąć  pocisków.              

W książce Mamałuja dostrzegłem pewne podobieństwo do Przygód dobrego wojaka Szwejka Jaroslava Haška. Autor nie kwestionuje zasadności walki ze wspieranymi przez Rosję separatystami, przywołana przeze mnie analogia tkwi w warstwie stylistycznej. Wydaje się, że sam sposób patrzenia na tragizm wojny poprzez ironię nawiązuje do czeskiego autora. Zły stan techniczny uzbrojenia ukraińskiej armii, kłopoty z utrzymaniem dyscypliny, łącznością, mapami, absurdy sztabowej biurokracji – to wszystko wzmocniło anegdotyczność i groteskowość opisywanego świata i być może mimowolnie zbliżyło autora do Haška. Mamałuj nie potrafi pogodzić się z obłudnym zakłamywaniem rzeczywistości i nazywaniem toczącej się z pełnym rozmachem wojny „operacją antyterrorystyczną”.

Myślę, że oddziaływanie Haška przejawia się także w wyraźnie zarysowanym w książce kwestionowaniu przez autora stereotypów. Na początku w jego umyśle panuje dosyć dziwaczny synkretyzm, czyli wymieszanie pozostałości radzieckiej propagandy z kiełkującym ukraińskim patriotyzmem. Postrzega swoją misję jako déjà vu wzniosłego patosu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Z namaszczeniem wymienia odznaczenia utworzonej jeszcze w 1943 roku 93. Brygady Zmechanizowanej „Gwardyjskiej”: dwa ordery Czerwonego Sztandaru, ordery Suworowa i Kutuzowa. Jednocześnie nie kryje fascynacji Prawym Sektorem, narodowcami walczącymi ramię w ramię z ukraińskimi żołnierzami. Choć z czasem autor zastanawia się „kto tutaj jest prawdziwym faszystą?” (czyli agresorem, wrogiem i najeźdźcą), dochodzi do wniosku, że wielkojczyźniana martyrologia z większym powodzeniem została wykorzystana do podniesienia morale  separatystów.

– A być może toczy się na Ukrainie wojna domowa? – zapytuje Mamałuj. Rzeczywiście, z odległej perspektywy konflikt zbrojny w Donbasie wydaje się dosyć niezrozumiały. – Nikt nie przypuszczał, że trzeba będzie walczyć z ludźmi, mówiącymi w tym samym co ja języku, tego samego wychowania, tej samej historii. – również zaznacza autor. Należy interpretować te słowa jako klęskę próby stworzenia ukraińskiego patriotyzmu wśród ludności rosyjskojęzycznej, gdyż tak naprawdę bardziej spójną tożsamość zaprezentowali separatyści, których ideologia opiera się na chęci bycia Rosjanami i nienawiści do ukraińskości. Mamałuj w pewnym momencie zauważa, że ukraińskiej armii po prostu brakuje motywacji do walki i nie dysponuje ona odpowiednim zapasem patriotycznych mitów. Z przykrością należy stwierdzić, że pomimo ćwierćwiecza istnienia Ukrainy, postępy ukrainizacji we wschodniej części tego kraju są znikome. Zaimportowany z Zachodu konsumpcjonizm nie zdołał wypełnić pustki po obalonej radzieckiej ideologii i tak naprawdę Ukraina przegrała tę wojnę na płaszczyźnie światopoglądowej. Wprawdzie Ukraińcy nie zrusyfikowali się dobrowolnie, ale zostali do owego stanu pustki doprowadzeni w wyniku stalinowskiego i komunistycznego terroru. 

Do rodzimego Charkowa Mamałuj wrócił w marcu 2015 roku, ale nie potrafił zbyt długo wysiedzieć w domowym zaciszu i po kilku miesiącach znów zapisał się do armii. Został skierowany jako snajper do ruchomej strażnicy pograniczników. W 2016 roku pracował jako doradca gubernatora obwodu charkowskiego, a w następnym roku został mianowany przez Prezydenta Ukrainy sędzią Sądu Najwyższego. Podczas wojny na Donbasie w liczącej czterdziestu siedmiu ludzi kompanii snajperskiej poległo jedenastu żołnierzy, a cala 93. Brygada Zmechanizowana straciła w walkach dwustu osiemdziesięciu jeden żołnierzy.    

 

Aleksadr Mamałuj, Dziennik wojenny 20142015, Wydawnictwo „Folio”, Charków 2016.

Александр Мамалуй, Военный дневник 2014–2015, Издательство „Фолио”, Харьков 2016.


Polecamy inne artykuły autora: Eugeniusz Sobol

Powrót
Najnowsze

Białoruś: sterylny parlament

21.11.2019
Maxim Rust
Czytaj dalej

Nord Stream 2: podwójny test

20.11.2019
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu