Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Armenia: Ostateczne zwycięstwo „aksamitnej rewolucji”
2018-12-10
Kacper Ochman

Ugrupowanie Mój Krok Nikola Paszinjana wygrało przedterminowe wybory parlamentarne w Armenii, zdobywając, według szczątkowych wyników, około 70 procent głosów. To oznacza konstytucyjną większość i bardzo silny mandat do wprowadzenia reform, które Paszinjan obiecał społeczeństwu po wiosennych protestach.

W Zgromadzeniu Narodowym Armenii oprócz bloku premiera Armenii zobaczymy także partię Rozwoju Armenii biznesmena Gagika Carukjana (9 procent) i ugrupowanie Jasna Armenia (6 procent). Wstępne rezultaty oznaczają, że prawdopodobnie poza parlamentem znajdzie się rządząca krajem od ponad dwóch dekad Republikańska Partia Armenii (4,5 procent) oraz Armeńska Federacja Rewolucyjna (kojarzona powszechnie jako partia tzw. Dasznkaów – 3 procent). Pełne wyniki wyborów zostaną ogłoszone w poniedziałek. Jednoizbowy parlament Armenii wyłaniany jest na pięcioletnią kadencję. 

Nikol Paszinjan tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników podkreślił, że dzień głosowania nie jest ostatnim dniem rewolucji. „Myślę, że zakończył się tylko pierwszy etap rewolucji. Rewolucja nie zakończy się, dopóki nie osiągniemy wszystkich jej celów. Jednym z kluczowych celów jest uczynienie Armenii krajem gospodarczo rozwiniętym. Z dnia na dzień Armenia staje się potężniejsza pod względem ekonomicznym, na arenie międzynarodowej, z jej demokracją i rządami prawa” – podkreślił lider zwycięskiego ugrupowania.

 

Długa i trudna rewolucja

Poprzednik Paszinjana, były prezydent Armenii i lider Republikańskiej Partii Armenii Serż Sarkisjan, przeniósł się na fotel premiera w kwietniu br. po odbyciu dwóch kadencji prezydenckich, aby dalej utrzymać się przy władzy. Paszinjan, były dziennikarz, poprowadził falę protestów napędzanych przez gniew opinii publicznej w związku z powszechnym ubóstwem, wysokim bezrobociem i szalejącą korupcją, która rozkwitła pod rządami poprzedniej ekipy. Zmusiło to Serża Sarkisjana do ustąpienia z urzędu premiera, zastąpił go Paszinjan. Jednak mniejszościowy rząd Paszinjana, nie posiadając odpowiedniego zaplecza w parlamencie, nie mógł w pełni wprowadzić wszystkich reform, które obiecał zubożałemu społeczeństwu. 

W październiku polityk podał się do dymisji, aby w ten sposób doprowadzić do przedterminowych wyborów. Choć lokalni obserwatorzy informowali o licznych naruszeniach ordynacji, w ocenie ekspertów nie miały one zasadniczego wpływu na wynik głosowania.

 

Duży sukces i jeszcze większa odpowiedzialność

Nieco ponad pół roku rządów Paszinjana nie pozwalają mówić o tym okresie jako czasie gruntownych zmian systemowych. Lider wiosennych protestów walczy raczej z skorumpowanymi urzędnikami niż całościowo z zjawiskiem korupcji. Dodatkowo premier miał poważne problemy w szeregach swojego politycznego zaplecza. Dotychczasowy zespół Paszinjana składał się z dwóch obozów: tych, którzy doprowadzili go do władzy wiosną tego roku i tak zwanej starej kadry. Problemy mediacyjne nasiliły się między innymi w wyniku odrzucenia przez parlament nowego kodeksu wyborczego, który zakładał zamianę ordynacji wyborczej z mieszanej na proporcjonalną. Brak dialogu pomiędzy poszczególnymi skrzydłami politycznymi i ekspertami w środowisku spowodowały, że projekt poniósł fiasko. W ten sposób Paszinjan nie zrealizował jednego z głównych punktów swojego programu politycznego.

Pozostaje pytanie, czy Nikol Paszinjan poradzi sobie z ogromną odpowiedzialnością i czy nie zawiedzie zaufania, którym społeczeństwo obdarzyło go podczas niedzielnego głosowania? Przed głową państwa stoją niebagatelne wyzwania jak np. walka z korupcją czy pobudzenie gospodarki. Społeczeństwo oczekuje szybkiej i znaczącej poprawy sytuacji ekonomicznej w kraju, co będzie możliwe jedynie poprzez gruntowne reformy i przyciągnięcie kapitału z zagranicy.

Do tej pory wszystkie niepowodzenia, można było tłumaczyć niekorzystną arytmetyką w Zgromadzeniu Narodowym. Jednak od niedzielnego głosowania taka wymówka jest już nieaktualna i nowemu premierowi przyjdzie w pełni odpowiadać za swoje czyny. Czy nie rozczaruje społeczeństwa? Przekonamy się w najbliższych miesiącach.

 

Kacper Ochman – publicysta EURACTIV.pl, piszący także dla portalu Eastbook.eu. Doktorant Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych UKSW, badający państwa Kaukazu Południowego i Azji Centralnej.

 

Fot. Пресс-служба Президента Российской Федерации (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Misza odchodzi, Sandra wraca

26.03.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Jurij Bojko – rosyjski głos nad Dnieprem

25.03.2019
Grzegorz Tutak
Czytaj dalej

Równanie z trzema niewiadomymi

23.03.2019
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Jakich scenariuszy dla Europy Środkowej chciałyby uniknąć USA i Niemcy

23.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Buran: krakowskie spotkanie z Wojciechem Góreckim

22.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Rozbity fortepian Petra Poroszenki

20.03.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu