Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
„Społeczne darmozjady” wróciły na Białoruś
2018-12-05
Maxim Rust

Od 1 grudnia br. na Białorusi zaczęła funkcjonować elektroniczna baza tzw. „społecznych darmozjadów”, która obejmuje prawie pół miliona osób. Teraz każdy Białorusin może sprawdzić on-line, czy państwo uznało go za darmozjada i co się z tym wiąże.

Przypomnijmy, dekret prezydenta Białorusi o „społecznych darmozjadach” został podpisany jeszcze w 2015 roku. Za „darmozjadów” uznawało się obywateli, zdolnych do pracy, ale niezarejestrowanych jako osoby bezrobotne i znajdujących się poza oficjalnym obiegiem gospodarczym. W latach 2016–2017 władze rozesłały „darmozjadom” setki tysięcy zawiadomień, nazwanych przez naród „listami szczęścia”, które zobowiązywały ich do płacenia specjalnej daniny państwu. O tym białoruskim fenomenie – podatku od „darmozjadów” czy „pasożytów społecznych” – zrobiło się głośno nie tylko na Białorusi, ale pisały o tym media na całym świecie. Ten gospodarczy nonsens, w którym osoby nieposiadające dochodów musiały płacić dodatkowy podatek właśnie ze względu na swoje bezrobocie, zaczął wtedy obowiązywać na Białorusi w rzeczywistości.

„Ustawa o darmozjadach” wywołała w 2017 roku masowe i wielotysięczne protesty społeczne w wielu białoruskich miastach. Były to pierwsze od wielu lat protesty, które miały podłoże nie polityczne, tylko socjalne. Władze przestraszyły się oddolnych wystąpień i ustawa w jej ówczesnym brzmieniu została zamrożona. W pierwszej połowie br. białoruski parlament pracował nad zmianą ustawy, która została przegłosowana w maju. I skutkiem jej nowelizacji jest właśnie wspomniana „baza darmozjadów”.

Pojawia się pytanie, dlaczego władze powróciły do ustawy, która zdołała zmobilizować z reguły bierne politycznie masy społeczne? Odpowiedź jest dość oczywista – całkowite wycofanie się z ustawy byłoby publicznym przyznaniem się białoruskich władz, że nie miały racji. A to praktycznie się nie zdarza. Dodatkowo, był to prezydencki dekret, czyli w białoruskim systemie Ustawa nad ustawami, a i sam prezydent Alaksandr Łukaszenka przyznał, że „zagonienie do pracy wszystkich społecznych darmozjadów” było jego pomysłem. Dlatego nawet gdyby białoruska machina ustawodawcza chciała wycofać się z ustawy, nie mogłaby tego zrobić. Stąd jej korekta i zmiana.

Nowelizacja ustawy zakłada kilka zasadniczych zmian. Po pierwsze, jest ona o wiele łagodniejsza w porównaniu z poprzednią wersją. Po drugie, teraz jej nazwa to dekret „O sprzyjaniu zatrudnienia mieszkańców” zamiast dekretu „O zapobieganiu społecznego utrzymania”, co już nie kojarzy się tak negatywnie. I po trzecie, białoruskie władze wyciągnęły wnioski z zeszłorocznych protestów, dlatego ustawa w nowym brzmieniu nie przewiduje bezpośrednich sankcji finansowych, czyli „podatku od darmozjadów”.

Uruchomienie bazy „społecznych darmozjadów” jest początkiem realizacji założeń znowelizowanej ustawy. Kategoria samych „darmozjadów społecznych” nieco się zawęziła, teraz obejmuje przede wszystkim obywateli, działających w szarej strefie oraz tych, którzy są zarejestrowaniu na Białorusi, ale dorabiają za granicą. Pierwotnie baza miała obejmować około dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób, natomiast obecnie znalazło się w niej prawie czterysta siedemdziesiąt tysięcy Białorusinów, co zaczyna budzić kontrowersje wśród białoruskich ekspertów i społeczeństwa. Ustawa przewiduje, że „darmozjady” od 1 stycznia 2019 roku będą w stu procentach pokrywać koszty za media – na początku za gorącą wodę, a później za gaz i ciepło.

Patrząc na stan białoruskiej gospodarki, można stwierdzić, że wejście w życie znowelizowanej ustawy raczej nie poprawi jej kondycji. W samym tekście ustawy jest dużo nieścisłości, dotyczących na przykład egzekwowania wyżej wspomnianych opłat od osób, pracujących zagranicą lub niebędących właścicielami nieruchomości. Tu system zadziałał po inercji, żeby nie sprowokować społeczeństwa, ale i nie wycofać się ostatecznie z pomysłu „społecznych darmozjadów”. Należy dodać, że nowa ustawa nie wywoła takich protestów, jak miało to miejsce w 2017 roku – przede wszystkim dlatego, że nie przewiduje bezpośrednich kar finansowych.

Zdaniem ekspertów, nawet taka złagodzona wersja ustawy nie będzie sprzyjała wzrostowi legalnego zatrudnienia na samej Białorusi. W warunkach niskich płac i braku perspektyw, a do tego wobec ustawy, która „darmozjadom” ma jedynie nieco „uprzykrzyć” życie podwyżkami opłat, sami obywatele uznani za „społecznych darmozjadów” będą coraz bardziej utwierdzali się w przekonaniu, aby pozostać w szarej strefie lub na stałe pracować zagranica. I to może potwierdzić nawet oficjalna statystyka – od ostatnich trzech lat wzrasta liczba Białorusinów, na stale przenoszących się do pracy zagranicą, przede wszystkim do Rosji, Polski i krajów bałtyckich.

 

Fot. Okras (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Plebiscyt na najlepszą historyczną książkę 2018 roku

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Armenia: Ostateczne zwycięstwo „aksamitnej rewolucji”

10.12.2018
Kacper Ochman
Czytaj dalej

Żegnamy Ludmiłę Aleksiejewą

09.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Oświadczenie Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa

09.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Premiera książki „Buran. Kirgiz wraca na koń"

07.12.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu