Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK

Mnisi... Przypłynęli

Marta Panas-Goworska, Andrzej Goworski
04.10.2018 08:10

Kobieca nagość i świętoszkowaci wojeryści – czyli jak niezdrowe zapędy prawosławnych mnichów wytłumaczył rosyjski ikonopisarz i malarz-realista Lew Grigoriewicz Sołowjow na płótnie z 1870 roku. Przypadek sprawił, że w czasach sowieckich obraz ten został przemianowany i przypisany wielkiemu Repinowi. Dziś historia płótna służy jako kanwa żartu, którego sens złowi tylko koneser.

 

Jeśli na rosyjskim obrazie pojawia się rzeka i ludzie na brzegu, to są to na pewno Burłacy na Wołdze Ilji Repina. Na Wschodzie siła mistrza realizmu jest tak wielka, że nie tylko formą, ale i nadawanymi nazwami zdaje się zawłaszczać inne płótna. Anegdota głosi, że powstały około 1870 roku obraz Lwa Grigoriewicza Sołowjowa Mnisi. Nie tu przypłynęli trafił około 1930 roku do Sum, czyli sporego miasta na wschodzie Ukrainy. W lokalnym muzeum znajdowały się już dwa obrazy mistrza Repina i na zasadzie skojarzeń z wielkim dziełem tego malarza Nie oczekiwali, przedstawiającym zaskoczoną rodzinę na widok wracającego z zesłania ojca i męża, płótno Sołowjowa ochrzczono Przypłynęli. Z czasem nawet profesjonaliści zaczęli się mylić i nie dość, że obraz zmienił tytuł, to był uważany za pracę Repina. Ale czy nie jest tak, że pomylić się może każdy, nawet duchowny? W kręgach rosyjskich artystów i historyków sztuki funkcjonuje swego rodzaju idiom „oto sytuacja niczym z Przypłynęli Repina”. Co ów on oznacza? – najłatwiej jest wytłumaczyć, posiłkując się sceną odmalowaną przez Sołowjowa. Ten chłopski syn, niegdysiejszy adept szkoły pisania ikon przedstawił widowisko rozgrywające się pod wieczór nad brzegiem średniej wielkości rzeki, rozmiarami przypominającej Narew na Podlasiu. Na tle widać cerkiew, w nadpływającej nad dolinę mgle rysują się dachy chłopskich chat i ciemna ściana lasu. Nieco bliżej, po drugiej stronie rzeki pasą się konie (gdyby były czerwone, należałoby wspomnieć o Kuźmie Pietrowie-Wodkinie), a przed zakrętem chłopi zażywają kąpieli. Najważniejsze jednak jest to, co dzieje się na pierwszym planie. Na wydeptanym brzegu piętrzą się zwały ubrań: kolorowe zapaski, zgrzebne suknie i porozkładane buty. Jedna z kobiet właśnie zzuwa obuwie i zapewne za chwilę zrzuci koszulę i naga wejdzie do wody, gdzie kąpią się już jej pozostałe towarzyszki. Nastrój jest sielski, błyskają namydlane piersi, ociekają wodą biodra. Można by rzec – kąpiące się garściami czerpią radość z ciepłego, sensualnego wieczoru, spędzanego nad rzeką, gdy w końcu można odpocząć po całym dniu pracy w polu. I nagle tuż tuż przy nagich pojawia się łódź z odzianymi w czarne suknie mnichami. Najmłodszy, najpewniej posłusznik, czyli kandydat na ojczulka, zamarł z uniesionym nad wodę wiosłem, otworzył usta i zdaje się pożerać kobiety wzrokiem. Po środku łodzi stoi splótłszy ręce za plecami najstarszy i najważniejszy spośród duchownych. Przypomina popów przedstawianych później na sowieckich antyreligijnych karykaturach: tęgi, brodaty, długie, ryżawe włosy spływają mu po ramionach. Uśmiecha się rubasznie i nie zamierza odwracać spojrzenia. Jedna z kobiet zasłoniła dłonią pierś, ale pozostałe zdają się nie przejmować nieoczekiwanymi gośćmi, prezentując swe wdzięki w pełnej krasie. „Och mateczki – mógłby rzec duchowny dobrodusznie, zamiast wyklinać od nierządnic i rozpustnic, co uczyniłby surowy pasterz – cóż za pech, pomyliliśmy we mgle drogę i nie tu zapłynęliśmy. Zostańcie z Bogiem!”. Łódź nie ruszyłaby jednak chyżo i przepłynęła mimo, niesiona łagodnym prądem, bowiem dwaj wioślarze wciąż wpatrywaliby się w czerniejące łona i obfite piersi wiejskich kobiet.

 

Jedynymi postaciami, które z płótna spoglądają wprost w oczy odbiorców, są dwaj trzy-, czteroletni chłopcy. Jeden z nich oparłszy się o matkę ściąga koszulinę, drugi, po dziecinnemu, drapie się w głowę i tym gestem zdaje się mówić „oto właśnie Przypłynęli Repina, ale ja nie rozumiem jeszcze, co to znaczy”.

 

Fot. domena publiczna commons.wikimedia.org.

Najnowsze

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Plebiscyt na najlepszą historyczną książkę 2018 roku

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Armenia: Ostateczne zwycięstwo „aksamitnej rewolucji”

10.12.2018
Kacper Ochman
Czytaj dalej

Żegnamy Ludmiłę Aleksiejewą

09.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu