Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Niekończąca się lekcja historii
2018-08-27
Jakub Herold

Nad Wisłą i Dnieprem ze świecą szukać projektów wyjścia z najgłębszego po 1991 roku kryzysu w stosunkach polsko-ukraińskich. Nie oznacza to jednak, że ich nie ma.

Artykuł ukazał się w numerze „Nowej Europy Wschodniej” 3-4/2018.

Nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej wywołała ogromne napięcia na linii Warszawa – Kijów. Dobitnie świadczą o tym wypowiedzi ukraińskich członków Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej. Jej współprzewodniczący Mykoła Kniażycki wzywa, aby wesprzeć w Polsce trzeźwe głosy, które wstrzymują ostateczne przekształcenie naszego kraju w „marginalną prorosyjską marionetkę”. Inny członek Grupy, deputowany Bloku Petra Poroszenki Ołeksandr Bryhyniec, zaapelował do swoich rodaków, aby wrócili z Polski i Rosji na Ukrainę, gdzie mają być bezpieczniejsi. Z kolei w wywiadzie udzielonym niedawno „Gazecie Wyborczej” były minister spraw zagranicznych Ukrainy Borys Tarasiuk (również członek Grupy) na pytanie dziennikarza, czy wciąż uważa, że Polska jest adwokatem Ukrainy w Europie, odpowiedział: „Nie. Polska przestała być strategicznym partnerem Ukrainy. Natomiast dzisiaj [Polska – przyp. aut.] grozi nam spowolnieniem naszej integracji z Europą. Dzisiaj adwokatem Ukrainy jest Litwa”. Przykłady można mnożyć lub można też spróbować znaleźć rozwiązanie.

 

Rozmawiać, ale jak

Idea powstania wspólnego podręcznika do nauki historii nie jest pomysłem nowym. Wysunął ją już w grudniu 2008 roku profesor Władysław Serczyk – stało się to podczas prac Polsko-Ukraińskiej Komisji Ekspertów do spraw doskonalenia treści podręczników szkolnych do historii i geografii. Atmosfera do realizacji takiej inicjatywy była wtedy bardziej sprzyjająca. Dwa miesiące później ówcześni prezydenci Ukrainy i Polski, Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński, modlili się razem przed pomnikiem zamordowanych przez oddziały SS i Ukraińską Powstańczą Armię polskich mieszkańców Huty Pieniackiej; polska polityka wschodnia płynęła na fali powstałej podczas pomarańczowej rewolucji, a Komisja Europejska inicjowała program Partnerstwa Wschodniego.

Jak wynika z treści raportu Polsko-Ukraińskiej Komisji Ekspertów, w związku z ideą Serczyka „nie podjęto żadnych wiążących decyzji”. Krótko mówiąc, projekt stworzenia podręcznika upadł. Jeszcze gorszy los spotkał wyżej wymieniony pomnik. Został wysadzony w powietrze przez nieznanych sprawców w styczniu ubiegłego roku.

Zadaniem komisji „podręcznikowej”, która istnieje do dzisiaj, jest opiniowanie zawartości podręczników do historii i geografii: Ukraińcy opiniują publikacje polskie, a Polacy – ukraińskie. Na przestrzeni lat jej członkowie mieli do czynienia z publikacjami o różnym poziomie merytorycznym i dydaktycznym.

Czytając raporty z prac komisji, można odnieść wrażenie, że atmosfera spotkań była przyjazna, niemniej widać odmienne interpretacje tych samych faktów. Na przykład strona polska zwróciła uwagę na pomijanie lub przeinaczanie w ukraińskich podręcznikach wydarzeń z 17 września 1939 roku czy znaczenia konferencji w Teheranie, Poczdamie i na Jałcie. Polacy podnoszą także, że sporym niedociągnięciem jest pominięcie relacji polsko-ukraińskich między 1943 a 1945 rokiem – opis naszych stosunków kończy się na roku 1939. Powtarzającym się zarzutem Polaków jest też pomijanie faktu polskiego pochodzenia wielu osób, które odegrały ważną rolę w naszej wspólnej historii.

Niemała jest również liczba uwag ze strony ukraińskiej. Analizując XVII wiek, ukraińscy badacze zwracają uwagę na dość jednostronne przedstawienie przyczyn powstania Bohdana Chmielnickiego – Polacy mają widzieć w nim osobisty konflikt Chmielnickiego z późniejszym hetmanem kozackim i podstarościm czehryńskim Danielem Czaplińskim. Według Ukraińców, istnieją też istotne rozbieżności co do interpretacji takich pojęć, jak „Kresy”, „Podole”, „Wołyń”, „Ukraina”. Zauważają również, że Polacy pomijają wątek braku długofalowej wizji władz II RP w stosunku do innych narodowości zamieszkujących jej wschodnie województwa – jaskrawym tego przykładem miała być ich przymusowa polonizacja. Zwrócono też uwagę na niedostateczne informowanie o obecności Ukraińców w szeregach wojska polskiego podczas II wojny światowej czy nieudowodnione ich zdaniem twierdzenie o ślepym poparciu dla Niemiec panującym wśród członków OUN i UNDO. Poddano również krytyce informacje zawarte w jednym z polskich podręczników wydanych w 2015 roku, w którym obecny konflikt na Donbasie został określony jako „ukraińska wojna domowa”. Zespoły są natomiast zgodne co do potrzeby uwypuklania zbrodni reżimu komunistycznego, który był przyczyną tragedii obu narodów. c Dziś postulat wspólnego opracowania podręcznika jest niemożliwy do zrealizowania.

Potrzeba dialogu

Innym dwustronnym ciałem (jego powołanie było ideą Instytutu Pamięci Narodowej i Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej) zajmującym się dialogiem historycznym jest powstałe w 2015 roku Polsko-Ukraińskie Forum Historyków. W jego skład wchodzi dwunastu wybitnych specjalistów (po sześciu z Polski i Ukrainy). Zjazdy Forum odbywają się dwa razy do roku, na przemian w Polsce i na Ukrainie. Po stronie polskiej współprzewodniczenie pracami Forum początkowo powierzono profesorowi Waldemarowi Rezmerowi, zaś po ukraińskiej – profesorowi Jurijowi Szapowałowi. Zakres prac obejmuje lata 1939 – 1947. Celem jest prezentacja referatów uczestników oraz dyskusja nad nimi.

Największe kontrowersje dotyczą oceny wydarzeń rzezi wołyńskiej. Podczas III zjazdu w Kijowie, gdy strona ukraińska zanegowała po raz kolejny polską wersję przebiegu krwawej niedzieli 11 lipca 1943 roku, Polacy zaproponowali badania ekshumacyjne na podstawie informacji, które niedawno ujrzały światło dzienne. Z relacji Rezmera wynika, że Ukraińcy chcieli rozpocząć badania ekshumacyjne, ale… legionistów Józefa Piłsudskiego, którzy zginęli w 1916 roku na Wołyniu. Nie ma to żadnego związku z rzezią wołyńską. Równocześnie Światosław Szeremeta, sekretarz ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych, zakazał stronie ukraińskiej współpracy z Polakami przy pracach poszukiwawczo- ekshumacyjnych prowadzonych na terenie Ukrainy.

Rezmer stawia również ukraińskim kolegom zarzut, że okres II Rzeczpospolitej, gdy część terytorium dzisiejszej Ukrainy była kontrolowana przez Warszawę, nazywają polską okupacją. Według naukowca początek masowego używania tego terminu w referatach innych przedstawicieli Grupy nastąpił po otwarciu mauzoleum członków Siczy Karpackiej na Przełęczy Wareckiej w ubiegłym roku. Na tablicy umieszczono tam napis: „Bohaterom Ukrainy Karpackiej rozstrzelanym przez polskich i węgierskich okupantów w marcu 1939 r.”. Gdy w tej sprawie profesor interweniował u Wołodymyra Wiatrowycza, prezesa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej i zarazem członka Forum, miał usłyszeć, że niepotrzebnie upolitycznia prace ciała. To oskarżenie przelało czarę goryczy. Podobne zarzuty, a także negowanie faktów historycznych, systematycznie padały z ukraińskiej strony w toku prac Forum. Mając pewność, że stronie ukraińskiej nie zależy na rzetelnym wyjaśnianiu trudnych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich, Rezmer podjął trudną decyzję o rezygnacji z funkcji współprzewodniczącego Forum.

W 2017 roku powstała z kolei pozarządowa Grupa Polsko-Ukraińskiego Dialogu. W jej skład wchodzi dwudziestu specjalistów z różnych dziedzin (po dziesięciu z Polski i Ukrainy), wśród których są takie autorytety, jak Bogumiła Berdychowska, Paweł Kowal czy Mykoła Riabczuk. We wrześniu ubiegłego roku Grupa opublikowała szesnastostronicowy dokument Priorytetowe Partnerstwo: wspólna wizja stosunków polsko-ukraińskich. Wymienia się w nim podstawowe cele współpracy w takich obszarach, jak: stosunki międzynarodowe, bezpieczeństwo, energetyka, migracje, monitoring opinii publicznej, kanały komunikacji, wyzwania związane z granicą. Wszak partnerstwo polsko-ukraińskie jest potrzebne i cenne szczególnie dzisiaj. Część raportu poświęcono też polityce historycznej. Autorzy sugerują w nim między innymi uporządkowanie kwestii formalnych dotyczących pomników na Ukrainie i w Polsce, konieczność promowania i świętowania wspólnych wydarzeń historycznych. Grupa może stać się w przyszłości zalążkiem polsko-ukraińskiego think tanku.

Obecnie powstanie wspólnego (tworzonego pod polsko-ukraińskim kierownictwem) opracowania materiałów edukacyjnych o historii Polski w języku ukraińskim i historii Ukrainy w języku polskim jest niemożliwe – tak samo zresztą jak powołanie polsko-ukraińskiego instytutu naukowego. Różnych interpretacji bądź przemilczanych faktów nie da się pogodzić we wspólnej publikacji, o organizacji wspólnego instytutu nie wspominając. Świadczy o tym chociażby doświadczenie prac „podręcznikowej” komisji pod kierownictwem profesora Serczyka.

 

Zagraniczna perspektywa

Powyższe przykłady pokazują, że nie należy na siłę forsować wspólnej wersji historii, bo obecnie nie przyniesie to rezultatów. W tej nadzwyczajnej sytuacji należy sięgnąć po niekonwencjonalne rozwiązania.

Proponuję powołanie zespołu naukowców spoza Polski i Ukrainy, który opracuje zeszyt historyczny dla uczniów szkół średnich z obu krajów. Grupa mogłaby pracować pod przewodnictwem wybitnego amerykańskiego historyka, profesora Uniwersytetu Yale Timothy’ego Snydera. Publikacja będzie poświęcona historii stosunków polsko-ukraińskich ze szczególnym uwzględnieniem XX i XXI wieku. Opracowanie zostanie przetłumaczone na oba języki i będzie bezpłatne. Patronat nad przedsięwzięciem obejmą wspólnie prezydenci Polski i Ukrainy, którzy sfinansują projekt.

Głównym celem inicjatywy będzie popularyzacja relacji między Polską a Ukrainą podczas lekcji historii najnowszej. Nie chodzi o zastąpienie istniejących podręczników, lecz o przedstawienie całokształtu naszych stosunków z innej perspektywy. W rolę narratorów wspólnej historii wcielą się zagraniczni naukowcy – na przykład z USA, Wielkiej Brytanii czy Kanady. Będzie to projekt niemający wcześniejszych analogii w naszych relacjach.

Praca napisana przez zespół naukowców pod kierownictwem Snydera – cieszącego się uznaniem nad Dnieprem i Wisłą – znacznie przyspieszy poznanie naszych zawiłych dziejów i będzie pomocna dla naszego dialogu historycznego. Dorobek naukowy autora Skrwawionych ziem stanowi rękojmię rzetelnej realizacji projektu.

Polsko-ukraińskie doświadczenie naukowe dowodzi, że nawet najlepsza książka polskiego czy ukraińskiego historyka traktująca o naszych stosunkach nie zostanie zaakceptowana przez szerokie kręgi czytelnicze w kraju sąsiada – autor zostanie posądzony o brak obiektywizmu. Prace międzynarodowego zespołu nie będą jednak obarczone podejrzeniem o stronniczość, pisanie na polityczne zamówienie czy omijanie trudnych tematów. Zasadniczym warunkiem realizacji przedsięwzięcia będzie zakaz jakiejkolwiek ingerencji z polskiej czy ukraińskiej strony na każdym merytorycznym etapie powstawania opracowania.

Nad Wisłą i Dnieprem wciąż są słyszalne głosy o potrzebie przełamania impasu i naprawy stosunków między Polską a Ukrainą. Leży to w naszym wspólnym interesie i jest naszym obowiązkiem.

 

Dziękuję Maciejowi Zaniewiczowi i portalowi Eastbook.eu za prezentację mojego projektu podczas debaty „Nowej Europy Wschodniej” „Polska – Ukraina. Stare problemy. Nowe otwarcie?”.

Jakub Herold jest absolwentem stosunków międzynarodowych ze specjalnością wschodoznawstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, były konsul RP we Lwowie i w Moskwie.

Artykuł ukazał się w numerze „Nowej Europy Wschodniej” 3-4/2018.

Fot. Adam Jones (cc by-sa 2.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Brudna perła Finlandii. Sprawa Airiston Helmi a relacje fińsko-rosyjskie

12.11.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Wojciechem Góreckim

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Konkurs dla prenumeratorów na 10-lecie NEWu

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Do Polaków. Cały wiek polsko-ukraiński: nie pierwszy i nie ostatni

07.11.2018
Ukraińcy – obywatele Rzeczypospolitej Polskiej
Czytaj dalej

10-lecie NEW

31.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Warszawskie spotkanie z Marceliną Szumer-Brysz

29.10.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu