Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zagłodzić naród
2018-07-24
Andrzej Szeptycki

Jeśli zbrodnia Wielkiego Głodu miała wymiar etniczny, jak słusznie przekonuje Applebaum w niedawno wydanej książce Czerwony głód, miała ona charakter ludobójczy. Przy tym niektóre formułowane przez Applebaum tezy nie spotkają się w Polsce z dobrym przyjęciem.

 

Dorzecze Dniepru od czasów starożytnych znane było z żyznego, tłustego czarnoziemu. „Na jego brzegach najlepiej udają się zasiewy zboża, a tam, gdzie się nie obsiewa ziemi, rośnie najbujniejsza trawa” – pisał w V wieku p.n.e. Herodot. Anne Applebaum pragnie zrozumieć, jak to się stało, że właśnie tam w latach 1932 – 1933 miliony ludzi umarły z głodu. Wielki Głód jest soczewką, przez którą autorka spogląda z jednej strony na politykę gospodarczą władz bolszewickich w całym ZSRR, a z drugiej – na historię radzieckiej Ukrainy w latach 1917 – 1933, a następnie 1933 – 1991.

Bolszewicy zawsze byli niechętni ukraińskiej idei narodowej. Wynikało to zarówno z ich rosyjskiego wykształcenia, jak i marksistowsko-leninowskiego przekonania, że Ukraińcy jako naród chłopski są elementem klasowo niepewnym. Ukraina była bolszewikom potrzebna przede wszystkim po to, aby „wyżywić rewolucję”. Moskwę w latach dwudziestych niepokoiły rosnące aspiracje władz Ukraińskiej SSR, a także wsparcie, jakiego owym władzom mogło udzielić ukraińskie chłopstwo. W OGPU istniało przekonanie o spisku zawiązanym między ukraińską wsią a miastem.

Bolszewicy rozpoczęli rozprawę z tymi wyzwaniami od kolektywizacji i rozkułaczania. Wywołało to znaczący spadek produkcji żywności. Władze radzieckie miały świadomość pogarszającej się sytuacji na Ukrainie, ale nie podjęły działań, by ją poprawić. Nie zmniejszono planowanych kwot dostaw zboża z Ukrainy, a ci, którzy go nie mieli, musieli płacić karę w mięsie lub ziemniakach. W sierpniu 1932 roku przyjęto ustawę, która pozwalała karać dziesięcioletnim więzieniem nawet za kradzież niewielkiej ilości jedzenia. W praktyce na podstawie tej ustawy można było skazać każdego, kto posiadał jakąkolwiek żywność. Ponadto wsie, które nie wywiązały się z obowiązkowych dostaw, zostały wpisane na specjalne „czarne listy” i objęte w ten sposób całkowitym zakazem handlu. Wreszcie, w styczniu 1933 roku zamknięto ukraińskie granice. Jak pisze Applebaum: „Każdego ukraińskiego chłopa znalezionego poza republiką odstawiano do miejsca pochodzenia. Ukraińskim wieśniakom nie sprzedawano już biletów kolejowych”. Ograniczenia te utrzymano aż do końca klęski głodu: w październiku 1933 roku radzieckie Biuro Polityczne obniżyło wymaganą od Ukrainy kontrybucję zboża na 1934 rok. W rezultacie „między 1931 a 1934 rokiem w całym Związku Radzieckim zmarło z głodu co najmniej 5 milionów ludzi, z czego ponad 3,9 miliona Ukraińców”. Należy do tego doliczyć 600 tysięcy niedoszłych narodzin. Łącznie Ukraina straciła zatem 4,5 miliona mieszkańców.

Masowego głodu na Ukrainie nie wywołał ani nieurodzaj, ani niesprzyjająca pogoda, ani nawet chaos kolektywizacji. Był on wynikiem decyzji politycznych, które miały na celu osłabienie chłopskiego oporu, a tym samym tożsamości narodowej. Spełnił swoją funkcję. Nikita Chruszczow żartował podczas XX Zjazdu KPZR, że Ukraińcy uniknęli deportacji „dlatego, że jest ich zbyt wielu i nie było ich dokąd wysłać”. Nie dodał, że z tego powodu postanowiono złamać ich głodem, a opustoszałe ziemie zasiedlić ludnością rosyjską.

Winą za zaistniałą sytuację oficjalnie obarczono źle przeprowadzoną politykę ukrainizacji, która zamiast popierać interesy ZSRR, pozwoliła „elementom burżuazyjno- nacjonalistycznym, petlurowcom i innym” prowadzić działalność kontrrewolucyjną. Przeprowadzono czystki w Komunistycznej Partii Ukrainy i represje przeciwko ukraińskiej inteligencji. Jak odnotowuje Applebaum: „Ta sama tajna policja, która odpowiadała za nadzorowanie głodu na wsi, aresztowała w republice blisko 200 tysięcy osób”. Zgładzono wówczas ukraińską elitę: najlepszych naukowców, pisarzy i liderów politycznych, ale też najbardziej zaradnych chłopów. Mimo upływu blisko stu lat korzeni wielu problemów współczesnej Ukrainy – między innymi powszechnej nieufności wobec władzy, słabości instytucji państwowych, korupcji klasy politycznej – należy szukać w zniszczeniu tej pierwszej, porewolucyjnej, patriotycznej elity.

Dopełnieniem zbrodni była prowadzona niemal do końca istnienia ZSRR polityka negacji Hołodomoru. Nie mówili o nim jego świadkowie, lekarze, statystycy (spis powszechny w 1937 roku został anulowany przez Stalina, kolejny w 1939 roku po prostu sfałszowano). Państwa europejskie miały w latach trzydziestych świadomość tego, co się dzieje na Ukrainie, ale w trosce o relacje ze Związkiem Radzieckim przymykały na to oko. Sowieci starali się też zamknąć usta zagranicznym dziennikarzom; niepokornym odmawiano wjazdu lub starano się dyskredytować ich publikacje. Taką politykę Rosja prowadzi również obecnie. Rosyjskie media prezentują Wielki Głód jako kłamstwo, a Ukraińców – kiedyś nazywanych petlurowcami, kułakami, zdrajcami i kontrrewolucjonistami – jako nazistów.

Relacjonując te opisane w literaturze fakty, Applebaum podejmuje też inne, mniej znane w Polsce zagadnienia. Pisze o ukraińskojęzycznych Kozakach dońskich i kubańskich, których bolszewicy zlikwidowali jako grupę bezpośrednio po rewolucji. Relacjonuje plany Hitlera, który w celu wykarmienia Rzeszy planował wywołanie kolejnej fali głodu na podbitych obszarach ZSRR. Paradoksalnie jednak to właśnie pod niemiecką okupacją Ukraińcy mogli po raz pierwszy względnie swobodnie mówić o tragedii z lat 1932 – 1933.

Książkę cechuje żywa narracja. Autorka płynnie przechodzi od zabawnych anegdotek (na przykład: w czasach NEP grupa ukraińskich kolędników przygotowała specjalną gwiazdę: wierzącym sąsiadom pokazywano jedną stronę, z ikoną Matki Boskiej, a tym komunistycznym – stronę drugą z pięcioramienną gwiazdą) do wstrząsających opisów, jak na przykład ten: „Ludzie z opuchniętymi nogami o popękanej skórze nie mogli siedzieć: »Gdy taka osoba siadała, skóra jej pękała, po nogach zaczynał ściekać płyn, rozchodził się okropny smród i strasznie ją bolało«. Dzieciom puchły brzuchy, a głowy wydawały się zbyt ciężkie, żeby szyja potrafiła je utrzymać. Pewna kobieta zapamiętała dziewczynkę tak wycieńczoną, że »widać było, jak pod skórą bije jej serce«”. Applebaum odwołuje się też do statystyk: średnia długość życia urodzonych na Ukrainie w 1932 roku wyniosła w przypadku kobiet trzydzieści lat, a mężczyzn – czterdzieści; z kolei wśród urodzonych w 1933 roku kobiety żyły średnio osiem lat, a mężczyźni – pięć.

Niektóre formułowane przez Applebaum tezy nie spotkają się w Polsce z dobrym przyjęciem. Pisze ona na przykład: „Ponieważ Ukraina była polską kolonią, a następnie należała do Rosji i Austrii, główne ukraińskie miasta – jak zauważył kiedyś Trocki – stały się ośrodkami kolonialnej kontroli, wysepkami rosyjskiej, polskiej czy żydowskiej kultury w morzu ukraińskiego chłopstwa”. Trudno jej jednak zarzucić proukraińskie stanowisko, zwłaszcza gdy cytuje Michaiła Bułhakowa, który tak scharakteryzował Ukraińską Republikę Ludową: „Wydawano dekrety, rozwiązywano kryzysy gabinetowe, prowadzono rozmowy dyplomatyczne – ale reszta kraju żyła własnym życiem, a władzę sprawował ten, kto miał więcej bagnetów”.

Autorka zadaje ważne pytanie badawcze: na ile można wierzyć archiwom radzieckich służb? Przedstawiciele OGPU pisali przynajmniej po części to, co chcieli czytać ich przełożeni, co stawiało ich pracę w dobrym świetle. Można domniemywać, że opisane przez nich fakty były prawdziwe, natomiast ich paranoiczne interpretacje już nie.

Właściwie tylko jedna teza Applebaum budzi zastrzeżenie. Autorka stwierdza, że w rozumieniu dokumentacji ONZ ludobójstwo oznacza fizyczne unicestwienie całej grupy etnicznej. Jej zdaniem, Wielki Głód nie spełniał tego kryterium, gdyż nie miał na celu likwidacji wszystkich Ukraińców. Takie stwierdzenie jest błędne. Konwencja ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa obejmuje czyny „dokonane w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych”. Jeśli zatem zbrodnia Wielkiego Głodu miała wymiar etniczny, jak słusznie przekonuje Applebaum, miała ona charakter ludobójczy.

Andrzej Szeptycki

Recenzja ukazała się w najnowszym numerze NEW (3-4/2018).

 

Anne Applebaum, Czerwony głód, tłum. Barbara Gadomska, Wanda Gadomska, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2018.


Powrót
Najnowsze

Historyczny sobór Ukraińskiego Kościoła

18.12.2018
Tomasz Mróz
Czytaj dalej

Muzyczne polowania na czarownice

17.12.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Sport postawiony pod ścianą

15.12.2018
Krzysztof Popek Piotr Rowicki
Czytaj dalej

Obserwatorzy w Działaniu

14.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu