Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nowe szaty faszyzmu
2018-06-12
Joanna Grodzka

Z wywiadu rzeki Tropiciel złych historii, który właśnie ukazał się nakładem wydawnictwa Czarne, dowiemy się o Martinie Pollacku wiele nowego. To istotne, gdyż każdy reportaż historyczny, literacki czy esej austriackiego pisarza jest trochę o nim samym, więc już wcześniej wiedzieliśmy o nim sporo. Nie spodziewajmy się jednak niczego skandalizującego. Tropiciel złych historii jest uzupełnieniem artykułów, reportaży czy komentarzy Pollacka, które pojawiały się już w Polsce. Austriak jest niesłychanie pracowitym autorem, na naszym rynku wydawniczym ukazało się dziewięć jego książek. Rozmowę z Pollackiem przeprowadza Katarzyna Bielas: utytułowana dziennikarka, która w dorobku ma między innymi wywiad rzekę z Tadeuszem Konwickim Pamiętam, że było gorąco (Wołowiec 2015). Bielas znała się zresztą już wcześniej z autorem Cesarza Ameryki, a ich rozmowa ukazała się w książce Co bym powiedział sobie młodemu (Warszawa 2016).

Poznajemy pisarza w nowej roli. Tym razem to on odpowiada na wszystkie, także niewygodne pytania. Układ książki jest chronologiczny. Pollack opowiada o swoim dzieciństwie (pierwsze upicie się z ukochanym dziadkiem nazistą po udanym wędkowaniu), wspomina samodzielne kursowanie pociągiem relacji Linz-Amstetten z domu rodzinnego do dziadków przez amerykańską strefę okupacyjną do radzieckiej. Mówi o nieogrzewanym internacie w górach, w którym spędził dziewięć szczęśliwych lat i pobrał pierwszą lekcję tolerancji, solidarności oraz demokracji. Być może była na tyle ważna, że uodporniła go nie tylko na przekaz rodzinny, ale i naznaczyła na zawsze, uwrażliwiła i odbiła się w zainteresowaniach zawodowych oraz poglądach dorosłego człowieka. Pollack opowiada o swoich młodzieńczych poglądach trockistowskich, nauczycielach (tylko jeden był nazistą) i kolegach. Podjęcie studiów slawistycznych w Polsce (i to w Warszawie: według babci Kraków byłby lepszy – skoro już musi być Polska – bo to przecież „niemieckie miasto”) okazało się w jego przypadku życiową decyzją.

Dla autora, którego rodzina była zapatrzona w faszyzm, część pytań jest trudna. Fascynacja narodowym socjalizmem jego najbliższych nie skończyła się zresztą wraz z końcem wojny. Pollack wspomina, że w latach pięćdziesiątych XX wieku mama, zapisując go do szkoły katolickiej, na pytanie o wyznanie odpowiedziała: „wierzący w Boga” (Pollack: „Wtedy każdy wiedział, że tak określali się tylko naziści i to ci z przekonania, nikt inny nie użyłby tego słowa”). Nie przyjęto go, musiał szukać innej szkoły. Bielas pyta go oczywiście o postać i działalność ojca, Gerharda Basta, którego życiorys badał, by stworzyć w książce Śmierć w bunkrze przejmujący portret esesmana zamordowanego przez rabusiów w 1947 roku na przełęczy Brenner.

Pollack odpowiada na pytania, nawet jeśli musi przy tym zwalczyć zażenowanie lub – jeśli trafnie czytam między wierszami – lekką irytację. Niechętnie mówi o chorobie, o śmierci, choć podkreśla, że się jej nie boi: od lat walczy z nowotworem. Z przyjemnością i zaangażowaniem opowiada za to o tym, co lubi: o roślinach (ogrodzie w Bocksdorfie, gdzie mieszka) i o ptakach. Takiego Martina Pollacka czytelnicy jego reportaży zapewne nie znają.

Bielas pyta też o pracę w gazetach: na początku w „Wiener Tagebuch”, później w „Der Spieglu”; o jego status persona non grata w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w Polsce: mógł wjechać do niej dopiero w roku 1989 i opisywać początek transformacji.

Dowiadujemy się, że Pollack nie umie robić zdjęć, a historia jego czerwonego golfa, który wielokrotnie występował jako bohater drugiego planu, jest emblematyczna dla jego nieumiejętności kadrowania. Z wręcz angielskim poczuciem humoru opowiada o zabawnych perypetiach z fotoedytorami „Der Spiegla”. Zdjęcia i widokówki są pasją pisarza, zbiera je od lat. Niektóre znamy z jego książek (i ich okładek, na przykład z wydawnictwa Czarne, które zawsze zamieszcza na nich wybraną przez autora fotografię), a także z wystawy Mit Galicji, którą prezentowano w Krakowie i Wiedniu. Również w Tropicielu złych historii zdjęcia odgrywają niebagatelną rolę. Nie są tylko uzupełnieniem tekstu. Zobaczymy fotografie nigdy wcześniej niepublikowane, poznamy także historie tych, które były bodźcem do napisania znanych w Polsce tekstów. Przykładem jest zdjęcie wiedeńskich Żydów, którzy w marcu 1938 roku w odświętnych strojach ryżowymi szczotami szorowali slogany wzywające do głosowania za niepodległą Austrią.

Ciekawa jest również translatorska działalność autora Sarmackich krajobrazów. Pollack tłumaczył między innymi Ryszarda Kapuścińskiego, z którym łączyła go szorstka przyjaźń – Austriak podkreśla, że nigdy nie widział w nim guru. Interesujący jest także stosunek pisarza do Artura Domosławskiego i biografii Kapuściński non-fiction (Pollack nie chciał przetłumaczyć jej na niemiecki). Za nieznośnie nachalny uznał zamysł zniszczenia mitu Kapuścińskiego. Poznajemy również opinię autora na temat reportażu w ogóle (sam Pollack był nierzadko atakowany, że napisał Po Galicji, nie ruszając się zza biurka). Rozmówca Bielas opowiada też o pomocy, jakiej wraz z żoną udzielali uchodźcom. Tematem rozmowy jest także współczesność. Pollack komentuje i ocenia aktualną sytuację w Polsce. Pokłosiem jego wypowiedzi i postawy było zawieszenie jego spotkań z pisarzami w Instytucie Polskim w Wiedniu po tym, jak mocno skrytykował „dobrą zmianę”.

Wywiad z Martinem Pollackiem to książka o chorobie nacjonalizmu, która toczyła i wciąż toczy naszą część Europy. Austriak mówi o wiecznie żywym rasizmie, nacjonalizmie i faszyzmie, które przebierają się w różne „szmatki”, ale ciągle mają twarz upokorzonej pięknej Żydówki ze szczotką ryżową w dłoni.


Katarzyna Bielas, Tropiciel złych historii, Czarne, Wołowiec 2018

Joanna Grodzka




Powrót
Najnowsze

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Dżihadyści nie chcą wojny

08.08.2018
Zbigniew Rokita Marcin Mamoń
Czytaj dalej

Historiozofia nieustającej walki

02.08.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Kwestia karelska

30.07.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Wojna o ukraińską tożsamość

27.07.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Grant dla polskich dziennikarzy

25.07.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu