Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ballada o zwykłych żołnierzach
2018-05-04
Piotr Pogorzelski

Ukraiński film Cyborgowie to dobry przykład kina wojennego. Obraz opowiada o obronie donieckiego lotniska. Dla ukraińskiego kina to film przełomowy.

Reżyser Cyborgów Achtem Seitablajew jest Tatarem krymskim. Urodził się w Uzbekistanie, jego rodzina wróciła na półwysep w 1989 roku. Studiował na Krymie i w Kijowie. Przez lata pracował w Państwowym Krymsko-Tatarskim Akademicznym Teatrze Muzyczno-Dramatycznym w Symferopolu, później występował jako aktor kinowy, a od 2003 roku zajmuje się głównie reżyserią filmów. Wyreżyserował między innymi Chajtarmę opowiadającą o wypędzeniu Tatarów krymskich przez władze radzieckie po II wojnie światowej.

Na fabułę Cyborgów składa się kilka płaszczyzn. Pierwsza jest najbardziej oczywista: to obrona donieckiego lotniska. Trwała ona 242 dni, na przełomie 2014 i 2015 roku, a film pokazuje wydarzenia z września 2014 roku. Mamy zatem sceny walk, żołnierzy z rosyjskimi paszportami, bohaterskie, a czasem szalone zachowania ukraińskich wojskowych, przesłuchania jeńców. Mamy także – jak przystało na film wojenny – z jednej strony bezduszne dowództwo, a z drugiej uczciwych, choć czasem niesubordynowanych żołnierzy. Scenarzystka Natalia Worożbyt poświęciła wiele czasu na to, aby obraz był realistyczny – między innymi konsultowała się z wojskowymi, którzy bronili donieckiego lotniska. Niektórzy z nich byli także obecni na planie zdjęciowym.

Drugą warstwę stanowią rozmowy między ukraińskimi wojskowymi. Trudno powiedzieć, aby postacie odznaczały się głębią psychologiczną. Jest to jednak film wojenny, który ma trafić do szerokiego odbiorcy, a nie wysmakowany dramat. Najciekawszy jest pojawiający się w paru scenach opis motywacji żołnierzy. Czasem chodzi o honor (pewien żołnierz mówi: „Składałem przysięgę, więc bronię ojczyzny”), czasem o sprawy prywatne (starszy mężczyzna spod Połtawy walczy, bo na wojnę poszedł jego syn, oraz by obronić symboliczną własność: „wiśniowy sad koło domu”). Motywacje bywają też bardziej skomplikowane – te ostatnie sprowadzają się do pytania, jak można bronić państwa, które nic nam nie dało i którego klasa polityczna od niemal trzydziestu lat zajmuje się grabieniem tego, co pozostało po rozpadzie Związku Radzieckiego? W innym miejscu widać konflikt pokoleń. W filmie z jednej strony oglądamy młodego chłopaka, muzyka, który zrezygnował z wyjazdu na Zachód na prestiżowy konkurs, a z drugiej nazywającego się nacjonalistą dowódcę. Pierwszy zarzuca przełożonemu, że starsze pokolenie przez lata nic nie zrobiło dla Ukrainy, przez lata milczało, nie protestowało przeciwko działaniom władz, tym samym – zdaniem chłopaka – doprowadzając do tragedii, jaką jest wojna we wschodniej części kraju.

W przypadku tego rodzaju dyskusji bardzo łatwo popaść w patos, łopatologiczny patriotyzm. Reżyserowi udaje się tego uniknąć w zręczny sposób (ta sztuka nie powiodła mu się we wspomnianej Chajtarmie). Gdy już wydaje się, że w jednej ze scen granica zostanie przekroczona, żołnierz mówi żartem: „O, zaczyna się propaganda”. To zagranie właściwie ratuje obraz. Wyjątek stanowi scena, gdy ksiądz (w tej roli ukraiński minister kultury Jewhen Niszczuk) modli się nad ciałem żołnierza, który zginął w czasie ataku wojsk separatystów. To jedyny moment, kiedy w filmie odczuwa się patos i sztuczne patriotyczne uniesienie.

W filmie poruszany jest jeszcze jeden ważny temat, o którym często zapominają ukraińskie media. Separatystyczne bojówki nazywane są tam na ogół „rosyjsko- terrorystycznymi wojskami”, co ma podkreślać, że Ukraina zmaga się z zewnętrzną agresją, a nie – jak twierdzi Moskwa – walczy w wojnie domowej. W Cyborgach jest inaczej: twórcy zaznaczają, że w szeregach separatystów walczą nie tylko Rosjanie, ale też Ukraińcy. Z ekranu pada zatem pytanie: dlaczego poparli oni rosyjską agresję? Niestety nie ma tu prostej odpowiedzi: brak jej na ekranie, ale też w rzeczywistości.

Dla polskiego widza, który co rusz jest bombardowany informacjami o domniemanej „banderyzacji Ukrainy”, interesujące może być to, że w filmie nikt nie mówi o Stepanie Banderze i Romanie Szuchewyczu, którzy mogliby stać się wzorami bojowników o niepodległość. Słowo „banderowiec” pada tylko raz, z ust prorosyjskiego separatysty, który trafia do niewoli; tym mianem określa jednego z żołnierzy wroga – tak jak od lat moskiewska propaganda nazywa ukraińskich patriotów. Gdy Ukraińcy wypuszczają go mimo wszystko na wolność, ginie od kul swoich kompanów, zwolenników samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Jeszcze jedna kwestia – językowa. Często jest ona piętą achillesową ukraińskiego kina. Teoretycznie w państwie, w którym używa się dwóch języków (rzadko w czystej postaci, a częściej jako mieszanki), trudno o to, aby bohaterowie filmów mówili czystym literackim językiem ukraińskim bądź rosyjskim. Takie sytuacje się jednak zdarzają i brzmi to wyjątkowo sztucznie, szczególnie w przypadku języka ukraińskiego. W Cyborgach bohaterowie posługują się tymi językami w sposób nie perfekcyjny, ale poprawny – są to trochę lepsze wersje tego, co można usłyszeć na ulicach Kijowa, Lwowa czy Połtawy. Wydaje się, że reżyser znalazł złoty środek.

Oczywiście, Cyborgowie nie są filmem doskonałym. Pamiętając jednak, że kino ukraińskie dopiero się rodzi, można mu wybaczyć pewne niedociągnięcia – na przykład w scenariuszu i zdjęciach, które sprawiają, że widz czasem może się pogubić. Najważniejsze jednak, że udało się uniknąć największego zagrożenia – zrobienia z Cyborgów bogów i przedstawienia ich jako niezłomnych herosów walczących o Ukrainę, myślących tylko i wyłącznie o ojczyźnie.

Wydaje się, że obraz doceniają też widzowie – w kinie w Kijowie byłem w zwykły dzień roboczy. Na sali było kilkadziesiąt osób, wśród nich rodzice z dziećmi. Obraz, który te ostatnie zobaczyły, najpewniej wpłynie na ich wychowanie patriotyczne w o wiele większym stopniu niż podręczniki historii.

Piotr Pogorzelski

Recenzja ukazała się w „Nowej Europie Wschodniej” (2/2018).


Powrót
Najnowsze

Historyczny sobór Ukraińskiego Kościoła

18.12.2018
Tomasz Mróz
Czytaj dalej

Muzyczne polowania na czarownice

17.12.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Sport postawiony pod ścianą

15.12.2018
Krzysztof Popek Piotr Rowicki
Czytaj dalej

Obserwatorzy w Działaniu

14.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu