Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Niebezpieczne związki
2018-03-01
Mateusz Kubiak

Sąd w Tbilisi zgodził się zwolnić Mustafę Emre Çabuka po blisko dziewięciu miesiącach aresztu, jednak nadal grozi mu ekstradycja do Turcji pod zarzutem rzekomych powiązań z Fethullahem Gülenem. Wydaniu mężczyzny sprzeciwiają się europejscy działacze i politycy, zaś cała sprawa zdaje się mieć polityczny charakter.

Tbiliski sąd miejski zdecydował 19 lutego o wypuszczeniu na wolność Mustafy Emre Çabuka – pracującego w Gruzji od ponad piętnastu lat tureckiego nauczyciela. Çabuk w ostatnim czasie pracował jako menadżer w tbiliskiej, prywatnej szkole Demirel (powstała w 1993 roku z inicjatywy ówczesnego prezydenta Turcji Süleymana Demirela), zaś od maja ubiegłego roku przebywa w gruzińskim areszcie w związku ze wszczętym przeciwko niemu postępowaniem ekstradycyjnym. Nauczyciel jest oskarżany przez władze w Ankarze o działalność wywrotową oraz współudział w nieudanym zamachu stanu z lipca 2016 roku. Turecka wersja opiera się bowiem na założeniu, że głównym mocodawcą puczystów był kaznodzieja Fethullah Gülen, operujący zagranicą między innymi właśnie za pomocą rozbudowanej sieci placówek edukacyjnych (w tym poprzez te założone przez Demirela).

Zdaniem wielu komentatorów sprawa Mustafy Emre Çabuka ma charakter czysto polityczny, a samo postępowanie ekstradycyjne zostało wszczęte przez Gruzinów ze względu na naciski strony tureckiej. Krytycy podkreślają przy tym, że do aresztowania nauczyciela doszło zaledwie dzień po wizycie w Tbilisi premiera Turcji Binali Yıldırım. Co naturalne, gruzińskie władze zaprzeczają, by istniał związek między aresztowaniem tureckiego nauczyciela a polityką zagraniczną kraju. Mimo to Çabukowi wciąż grozi ekstradycja do Turcji (decyzja powinna zapaść w najbliższym czasie), a sama szkoła Demirela została zamknięta w sierpniu 2017 roku.

 

Nie tylko Çabuk

Sprawa Mustafy Emre Çabuka nie jest w Gruzji odosobnionym przypadkiem. Wcześniej, jeszcze przed aresztowaniem nauczyciela, władze w Tbilisi zdecydowały się między innymi na zamknięcie (formalnie: cofnięcie licencji) prywatnego liceum Şahina w Batumi oraz rozważały analogiczne posunięcie wobec Międzynarodowego Uniwersytetu Morza Czarnego w Tbilisi (placówka również łączona jest z Fethullahem Gülenem). Co więcej, w maju 2017 roku w Gruzji wszczęta została procedura ekstradycyjna wobec tureckiego biznesmena Sinana Saraça, który uciekł z Turcji po lipcowym zamachu stanu. Również na nim ciążą wysunięte przez Ankarę zarzuty o możliwy współudział w nieudanym puczu.

Choć wyżej wymienione przypadki postępowań wymierzonych w tureckich obywateli łączonych z Gülenem są stosunkowo liczne, to dużo większy rozgłos zyskała sprawa azerbejdżańskiego dysydenta Efgana Muhtarliego. Muhtarli jest dziennikarzem śledczym i to właśnie ze względu na swoją krytyczną wobec władz w Baku działalność od 2015 roku na stałe przebywał w Tbilisi, gdzie kontynuował dochodzenie w sprawie gruzińskich interesów rodziny Alijewów. Jego pobyt w Gruzji dobiegł końca w maju 2017 roku, kiedy to został uprowadzony do Azerbejdżanu przez nieznanych sprawców. Nazajutrz Muhtarli został oficjalnie oskarżony przez azerbejdżańskie władze o nielegalne przekroczenie granicy i stawianie oporu pogranicznikom, co czyni sprawę absurdalną i jawnie polityczną. Wydaje się, że cała operacja byłaby niemożliwa do zrealizowania bez przynajmniej cichego przyzwolenia Gruzji. Począwszy od 2016 roku również inni azerbejdżańscy dysydenci zaczęli spotykać się z niechęcią gruzińskich władz (przede wszystkim z odmową prawa do dalszego pobytu). Znamiennym jest wreszcie, że w ostatnich tygodniach – już po skazaniu Efgana Muhtarliego na sześć lat więzienia w styczniu 2018 roku – parlament w Gruzji odrzucił wniosek opozycji i organizacji pozarządowych o powołanie specjalnej komisji śledczej do sprawy Muhtarliego.

 

Tłem regionalne sojusze

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich przedstawionych przypadków może być militarno-polityczny, trójstronny sojusz, jaki od wielu lat łączy Gruzję z Azerbejdżanem i Turcją. Układ ten opiera się na współpracy wojskowej (wspólne manewry i ćwiczenia), gospodarczej (korytarz transportowy, wymiana handlowa, przesył surowców) i politycznej (kwestie integralności terytorialnej). Sojusz gruzińsko-azerbejdżańsko-turecki zdaje się mieć na celu zrównoważenie „konkurencyjnego” bloku Rosji, Armenii i Iranu, co wpisuje go w szerzej rozumianą, geopolityczną układankę w regionie.

Rolę „najmniejszego” partnera w ramach owego trójstronnego układu odgrywa Gruzja. Zależność ta pozwala tłumaczyć, dlaczego gruzińskie organy państwowe są podatne na naciski ze strony aspirującej do roli regionalnego mocarstwa Turcji i posiadającego bogate zasoby surowcowe Azerbejdżanu. To szczególnie istotne biorąc pod uwagę fakt położenia Gruzji i jej ciągłego poczucia zagrożenia ze strony Rosji, uznawanej za de facto okupanta części terytorium kraju. Po te argumenty sięgają także gruzińscy eksperci, którzy w poprzednich miesiącach potrafili jednoznacznie powiązać kształt relacji na linii Gruzja-Turcja i Gruzja-Azerbejdżan ze sprawami Mustafy Emre Çabuka czy Efgana Muhtarliego.

 

Niechciane skutki?

Podstawowym pytaniem pozostaje: na ile możliwe nadużycia gruzińskich władz przełożą się na kształt relacji Gruzji z europejskimi partnerami? Faktem jest, że przypadki Çabuka i Muhtarliego zostały dostrzeżone na Zachodzie i stały się przedmiotem zainteresowania światowych organizacji broniących praw człowieka oraz części europejskich polityków (przede wszystkim członków Parlamentu Europejskiego). Znamiennym jest przy tym, że głos w tej sprawie zabrała choćby wiceprzewodnicząca PE Heidi Hautala; wprost wskazywała, że ostatnie zdarzenia mogą pogorszyć reputację Gruzji na europejskich salonach. Wielu ekspertów podziela tę opinię.

Na chwilę obecną szeroko rozumiana praworządność nie jest oczywiście kwestią dominującą w relacjach gruzińsko-unijnych, jednak może ona zostać wykorzystana przez kraje niechętne pogłębianiu integracji z Gruzją. Sprawy Çabuka i Muhtarliego bezpośrednio wiążą się bowiem nie tylko z prawami człowieka; każą postawić też pytania o gruzińską suwerenność oraz zdolność do kontrolowania własnych granic. Z łatwością więc można sobie wyobrazić, że przypadki te mogłyby stać się dogodnym pretekstem dla na przykład dyskusji o zamrożeniu ruchu bezwizowego Gruzja-UE. Kwestia ta była zresztą ostatnio podnoszona w innym kontekście przez część państw członkowskich Unii, przez co nie jest zupełnie nierealna.

***

Każdy cios wymierzony w reputację Gruzji może być dla niej samej brzemienny w skutki. Mimo to piłka jest wciąż po stronie Gruzinów. To oni muszą podjąć decyzję w sprawie ekstradycji Çabuka i to oni najpewniej będą naciskani przez regionalnych partnerów – w tej i w innych sprawach.

 

Mateusz Kubiak

Fot. George Mel (cc by-sa 2.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Mateusz Kubiak
Powrót
Najnowsze

Seminarium Translatorskie „Tłumacze bez granic”

25.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Spotkanie z Adamem Balcerem w Krakowie

25.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Przeciwności Jednej Rosji

23.09.2018
Anna Głąb
Czytaj dalej

VII Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej

18.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Niekończąca się lekcja historii

27.08.2018
Jakub Herold
Czytaj dalej

Paryżanka w Tbilisi

22.08.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu