Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Na granicy światów
2018-02-19
Łukasz Grzesiczak

Čiara, słowacki kandydat do Oscara, przypomina nieco polską Watahę. To opowieść o pograniczu polsko-ukraińskim i walce gangsterów z pogranicznikami – czekajmy, aż zawita do polskich kin.


Čiara – film, którego akcja rozgrywa się w pobliżu przejścia granicznego Małyj Bereznyj-Ubľa – nie przypadł do gustu wielu krytykom na Słowacji. „Film Čiara mógłby być słowackim Narcos. Ale nie jest” – napisał recenzent słowackiego „Dennika N”. „Filmowi brakuje duszy” – przekonuje dziennikarz słowackiej „Pravdy”. Widzowie i jurorzy międzynarodowych festiwali uważają jednak inaczej. Słowacko-ukraińsko-czeski film miał premierę podczas Międzynarodowego Filmowego Festiwalu w Karlowych Warach, gdzie Peter Bebjak odebrał nagrodę za najlepszą reżyserię. Obraz nagrodzono też na Międzynarodowym Filmowym Festiwalu we francuskim Arras (Grand Prix za najlepszy film oraz nagroda młodego jury), a na festiwalu w Chicago doceniono scenografię Václava Nováka.

Od sierpnia do końca listopada ubiegłego roku w słowackich kinach film obejrzało niemal 330 tysięcy widzów – a mówimy o kraju z populacją około 5,4 miliona. To drugi pod względem popularności słowacki obraz 2017 roku. Najwyższą kinową frekwencją może pochwalić się romantyczna komedia Všechno nebo nic z udziałem między innymi Pawła Deląga i Michała Żebrowskiego. Niedawno Čiara trafiła na ekrany w Czechach i na Ukrainie – w tej ostatniej podczas pierwszego weekendu dystrybucji obejrzało go 13 tysięcy osób.

O czym opowiada? Jest jesień 2007 roku, za chwilę Słowacja wejdzie do strefy Schengen, a granica słowacko-ukraińska, która słynęła z przemytu papierosów i ludzi, stanie się dobrze strzeżoną wschodnią rubieżą UE. To ostatnia szansa, by wykorzystując stare korupcyjne układy i znajomości, zarobić naprawdę duże pieniądze. Sęk w tym, że o wielkiej akcji myślą zarówno słowaccy, jak i ukraińscy gangsterzy – obie strony w obliczu końca biznesu nie chcą respektować dawnej umowy o niewchodzeniu sobie w drogę.

Čiara przypomina nieco polską Watahę. Główna różnica polega na tym, że o ile w polskim serialu konflikt między przestępcami a pogranicznikami obserwujemy przede wszystkim z perspektywy tych ostatnich, o tyle oglądając Čiarę, przyjmujemy punkt widzenia gangsterów. Ponadto słowacka produkcja to pełnometrażowy film, którego akcję osadzono w specyficznym momencie historycznym.

O ile mi wiadomo, film fabularny na ten temat na Słowacji wcześniej nie powstał. Nosiłam go w sobie już długo. Moja mama pochodzi z miejscowości Ubľa, do dziś spora część mojej rodziny żyje w tym regionie. Jako dziecko często spędzałam tam wakacje. Życie w tej okolicy, problemy i radości ludzi, są mi dobrze znane. To, co się działo i dzieje na wschodniej granicy, to temat z perspektywy dzisiejszych wydarzeń na świecie bardzo aktualny. Dlatego postanowiliśmy zrobić ten film” – tłumaczy producentka Čiary Wanda Adamík Hrycová.

Młody scenarzysta Petr Balko przekonuje, że historie, które poznał na słowacko-ukraińskiej granicy, są tak niewiarygodne, iż ostatecznie postanowił ich w filmie nie pokazać. Bał się, że słowaccy widzowie, którzy nie mają na co dzień doświadczeń ze wschodnią granicą, uznają je za zmyślone.

Čiara to dobre i wciągające kino gangsterskie z dowcipem oraz świetną rolą Emílii Vášáryoviej, która wcieliła się w postać matki słowackiego gangstera. Może podobać się i w Polsce. Na razie jednak brakuje polskiego dystrybutora, który zdecydowałby się pokazać film. A byłby ku temu dobry pretekst – produkcji towarzyszy piosenka Hej, sokoly! w wykonaniu zespołu IMT Smile i wokalisty Ondreja Kandráča. Autorem słowackiego tekstu tego znanego (przede wszystkim w Polsce i na Ukrainie) utworu jest Vlado Puchala. Piosenka okupuje słowackie listy przebojów, do znudzenia jest grana w radiu, a na oficjalnym kanale zespołu na YouTubie teledysk obejrzano już ponad 3,7 miliona razy. Pozostaje więc czekać, aż Čiara, która jest słowackim kandydatem do Oscara, zawita do polskich kin studyjnych.


Łukasz Grzesiczak


Recenzja ukazała się w najnowszym numerze NEW (1/2018).


Polecamy inne artykuły autora: Łukasz Grzesiczak
Powrót
Najnowsze

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Dżihadyści nie chcą wojny

08.08.2018
Zbigniew Rokita Marcin Mamoń
Czytaj dalej

Historiozofia nieustającej walki

02.08.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Kwestia karelska

30.07.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Wojna o ukraińską tożsamość

27.07.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Grant dla polskich dziennikarzy

25.07.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu