Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Zbigniew Rokita

Zbigniew Rokita jest redaktorem „Nowej Europy Wschodniej”, współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Śmierć filmu
2018-01-25
Zbigniew Rokita

Decyzję o zakazie dystrybucji Śmierci Stalina wielu nazwało pierwszym jawnym przypadkiem cenzury w rosyjskim kinie. Kreml skrupulatnie zakreśla „granice moralne”, w ramach których poruszać może się kultura.

 

Rosja żyje od filmowego skandalu do filmowego skandalu. Po miesiącach napięć związanych z Matyldą przyszedł czas na opowieść o małym misiu, bohaterze familijnego filmu brytyjsko-francuskiego Paddington 2. Rosyjskie Ministerstwo Kultury przeniosło datę premiery produkcji – tuż przed wejściem filmu na ekrany. Powodem decyzji miała być dbałość o filmy rodzime – szczególnie o historyczny obraz Skif oraz Dwiżenije wwierch (ten ostatni stał się już najbardziej kasowym obrazem w historii rosyjskiego kina; to opowieść o finale zawodów koszykarskich rozgrywanym w 1972 roku na igrzyskach w Monachium między ZSRR i USA). Krótko mówiąc: nie chciano, aby popularny Paddington odciągnął Rosjan od rosyjskich produkcji. Dlatego zdecydowano się na nieuczciwy wybieg.

Władze dbają o rodzime filmy, gdyż w Rosji wyraźnie przegrywają one rywalizacje z zachodnimi. Na przykład w 2016 roku wśród dwudziestu pięciu najbardziej kasowych produkcji dystrybuowanych w Rosji były tylko dwa filmy rosyjskie, zaś w 2017 roku – cztery (dane za „The Washington Post”). Polskie produkcje w Polsce uzyskują nieporównywalnie lepsze wyniki.

Ale i aferę związaną z brytyjskim misiem szybko przykryła kolejna. Na początku tygodnia podniosły się głosy (Nikity Michałkowa, polityków, działaczy kultury), że film szkaluje dobre imię Rosji, fałszuje historię itd. Zwracano też uwagę, że premiera miała odbyć się na dzień przed 75-tą rocznicą zakończenia bitwy stalingradzkiej, co miałoby być szczególnie niesmaczne i obrażać pamięć ofiar.

We wtorek rosyjskie Ministerstwo Kultury cofnęło (cofnęło, bo wcześniej ją wydało) pozwolenie na dystrybucję brytyjsko-francuskiej komedii Śmierć Stalina. Rosyjski resort mówił o „zakreślaniu granic moralnych” (powiedzmy zresztą, że Moskwa te granice zakreśla od lat, a elementem tego procesu była choćby sprawa Pussy Riot). Poinformowano, że materiał może zawierać informacje, których rozprzestrzenianie jest prawnie zabronione na terytorium Rosji; dlatego premiera może zostać przesunięta o pół roku, a w tym czasie przeprowadzone mają być ekspertyzy. Szereg mediów, w tym brytyjski „The Independent”, okrzyknęły tę decyzję pierwszym po 1991 roku przypadkiem jawnej cenzury w Rosji.

Śmierć Stalina to satyra polityczna, która pokazuje, jak po śmierci Stalina wyglądała walka o sukcesję. Wystąpiło w nim kilku znanych aktorów (Nikitę Chruszczowa gra Steve Buscemi). W Wielkiej Brytanii premiera miała miejsce już jesienią, a zachodni krytycy i część rosyjskich ciepło go przyjęli (obraz otrzymał bardzo wysokie notowania na przykład na Rotten Tomatoes).

Sprawa wokół Śmierci Stalina jest przy tym zupełnie inna niż kontrowersje towarzyszące Matyldzie. W przypadku tej ostatniej najwyższe władze były bowiem zachowawcze, nie śpieszyły się z krytyką (Matylda była zresztą w dużym stopniu współfinansowana ze środków państwowych), a ta płynęła raczej „z dołu”. Skandal wywołany rychłą premierą Śmierci Stalina można porównać raczej do tego, który wybuchł w Korei Północnej kilka lat temu w związku z również satyrycznym filmem Wywiad ze Słońcem Narodu – obśmiewał on Kim Dżong Una i doprowadził najpewniej do ataków północnokoreańskich hakerów na systemy producenta, Sony.

Słusznie zauważa przy tym Wacław Radziwinowicz, zwracając uwagę, że problemem nie jest krytykowanie Stalina, ale jego obśmiewanie: „Jednak Stalina w Rosji można prezentować jako krwawego tyrana czy szaleńca. Całkiem niedawno, w stulecie przewrotu bolszewickiego, w pokazanym przez państwową stację Rossija 1 serialu Trocki Rosjanie widzieli go jako krwawego terrorystę z Kaukazu, bardzo podobnego do złoczyńcy nr 1, Czeczena Szamila Basajewa. Tak pokazywać więc wolno. Ale śmiać się z Wodza władza zabrania”.

Pamiętajmy też, w jakim kontekście ministerstwo podjęło taką decyzję. Według ubiegłorocznych badań Lewady aż 46 procent Rosjan odnosi się do Stalina pozytywnie; negatywne skojarzenia ma 21 procent ankietowanych. Nie jednak liczby są najciekawsze, a tendencje: odsetek osób pozytywnie wypowiadających się o Stalinie wzrosła w ciągu niespełna roku (między marcem 2016 roku a styczniem 2017 roku) o 9 procent.

Władza nie może być głucha na te procesy – szczególnie, że sama je stymuluje.

 

Zbigniew Rokita


Polecamy inne artykuły autora: Zbigniew Rokita

Powrót
Najnowsze

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Plebiscyt na najlepszą historyczną książkę 2018 roku

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Armenia: Ostateczne zwycięstwo „aksamitnej rewolucji”

10.12.2018
Kacper Ochman
Czytaj dalej

Żegnamy Ludmiłę Aleksiejewą

09.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu