Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Co łączy Birmę i rosyjski Kaukaz?
2017-09-05
Julia Wiszniewska

Kaukaz Północny znowu pojawił się na pierwszych stronach rosyjskich gazet. Nie dzieje się tak jednak, ze względu na sytuację na Kaukazie, lecz w dalekiej Birmie.

W Birmie (Mjanma) od lat buddyjska większość prześladuje muzułmańską mniejszość. Tamtejsi buddyści część birmańskich muzułmanów uważają za nielegalnych migrantów, dlatego też władze odmawiają im obywatelstwa. W rezultacie niedawnych rozruchów, do których doszło w tym azjatyckim kraju, około 400 osób zginęło, a prawie 18500 muzułmanów uciekło do Bangladeszu. 3 września, pod ambasadą Moskwy odbyła się manifestacja przedstawicieli muzułmanów Moskwy, protestujących przeciwko zabijaniu ich współwyznawców w Birmie.

 

Polecamy fotorelację z manifestacji.

 

O manifestacji dowiedziałam się siedząc na pamirskim weselu, w jednej z restauracji Moskwy. Natychmiast zamówiłam taksówkę i szybko dotarłam pod ambasadę Birmy, gdzie manifestacja trwała już od kilku godzin. Przypadkowo moim kierowcą był Czeczen o imieniu Dżibrilil (Gabriel). Kiedy dowiedział się, że jestem z Polski, ale pracowałam w Czeczenii i jadę na manifestację, aby informację o niej przekazać polskiemu społeczeństwu, oświadczył: „Siostro to może być niebezpieczne, policja może rozgonić manifestację. Ja ciebie tak nie zostawię”. Zaparkował samochód i poszedł ze mną. Dotarliśmy przedzierając się przez kordony policji, wezwanej naprędce w związku z nielegalnie odbywającą się manifestacją.

Na miejscu – muzułmanie, głównie pochodzenia kaukaskiego. Tłum ludzi skanduje różne hasła. Jakiś mężczyzna z długą brodą, ubrany trochę „po arabsku”, wyskakuje spomiędzy manifestantów i policji, wypowiadając się przeciwko zbrodni dokonywanych na muzułmanach w Birmie. „Allahu Akbar!” („Bóg jest Wielki!”) – krzyczą ludzie popierając jego słowa. Człowiek z brodą zostaje otoczony przez policję, dochodzi do pyskówki.

Inne osoby mówią, że władza rosyjska powinna coś zrobić. „Muzułmanów można zabijać, a gdy się przeciwko temu burzą, to są terrorystami” – kpiąco mówi mężczyzna z tłumu. „Dlaczego ONZ milczy, dlaczego milczy społeczność międzynarodowa” – krzyczą inni uczestnicy. Jeden z nich wygłasza dua (prośba do Boga) do mikrofonu, co filmuje telewizja. Mówi: „O Allah, pomóż naszym braciom w Birmie. O Allah, zrób tak, aby ci buddyści byli upokorzeni za swoje występki. Amin, Lalhamdu Lilah”.

Stoję w tłumie, robię zdjęcia i nagrywam wszystko na komórkę, obok mnie mój czeczeński opiekun. „To prowokacja – mówi. – komu to potrzebne”?

Inny mężczyzna z tłumu krzyczy: „W Szamie (Wielka Syria) wszystkich zabijają! Po co tu stoimy! Pojedźmy tam [do Birmy] bronić Muzułmanów! Kto chce pojechać?” Prawie wszyscy podnoszą ręce. Naprzeciwko nas stoi policja, jacyś cywile ze struktur filmują tłum. „Po co filmujesz?” – krzyczą do nich ludzie.

Słychać dyskusje, okrzyki, skandowane hasła, ale jest spokojnie, bez przemocy. W końcu tłum rozchodzi się. Na pobliskim podwórku odbywa się zbiorowy namaz (modlitwa muzułmańska), prowadzony przez młodego mężczyznę, w którym uczestniczy większość manifestujących. Namaz miał wymiar symboliczny, był wyrazem solidarności z tymi, którzy giną, gdzieś tam daleko w Birmie. Manifestacja jest zakończona. Powoli rozchodzimy się do domów.

Moskiewska demonstracja była wyjątkowa. Był to masowy nielegalny wiec w centrum Moskwy, podczas którego przez trzy godziny protestowały setki demonstrantów z Kaukazu, a policjanci nie odpowiedzieli przemocą. Nielegalne w świetle rosyjskiego prawa jest także zbiorowe czytanie modlitw w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

Manifestacja wzbudziła wiele kontrowersji. W mityngu brali udział między innymi przedstawiciele Adama Deliminhanowa, współpracownika Ramzana Kadyrowa, który wielokrotnie potępiał rzeź muzułmanów w Birmie oraz brak reakcji społeczności międzynarodowej. Kadyrow usiłuje pokazać się jako lider muzułmanów Rosji, jako ten, który jest gotowy bronić ich praw. Niemniej jednak ma krew na rękach i mało jest takich, którzy wierzą w jego dobre intencje. Być może to właśnie poparcie Kadyrowa dla demonstracji sprawiło, że nie została ona rozpędzona przez funkcjonariuszy.

Mityngi przed ambasadą Birmy w Moskwie są kontynuowane. Wczoraj pod ambasadą zatrzymano siedemnaście osób pochodzących z północnego Kaukazu.

Julia Wiszniewska z Moskwy


Powrót
Najnowsze

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Dżihadyści nie chcą wojny

08.08.2018
Zbigniew Rokita Marcin Mamoń
Czytaj dalej

Historiozofia nieustającej walki

02.08.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Kwestia karelska

30.07.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Wojna o ukraińską tożsamość

27.07.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Grant dla polskich dziennikarzy

25.07.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu