Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Podwodny świat
2017-06-20
Kazimierz Popławski

Rummu to estońska posowiecka kolonia karna i kamieniołomy, dziś zalane szmaragdową wodą. Wokół górują wieże strażnicze i kilkudziesięciometrowe hałdy poprzetykane korytarzami.

Tallinn ze swoim średniowiecznym, niemal bajkowym Starym Miastem, jest bezdyskusyjnie największą atrakcją turystyczną Estonii. O turystów konkurują z nim jeszcze regiony zamieszkane przez mniejszości, sielskie wyspy i parki narodowe, jak utworzony w czasach sowieckich Park Narodowy Lahemaa, chroniący lasy, bagna, bałtyckie wybrzeże.

Na tym lista atrakcji się jednak nie kończy. Półwieczna okupacja sowiecka pozostawiła po sobie znaczne „dziedzictwo”. Bezpośrednio po odzyskaniu przez kraj niepodległości przyprawiało ono Estończyków o ból głowy, jednak z czasem zaczęto sobie z nim radzić – na różne sposoby. Na przykład w Sillamäe dawny staw ze ściekami radioaktywnymi z pobliskiej fabryki uranu zamieniono we współczesny kurhan; z kolei w tallińskim Kwartale Rotermanna dawne fabryki i plan filmu Stalker Andreja Tarkowskiego zamieniono w biurowce i apartamentowce. Inne miejsca zabudowano, jak dawne lotnisko sowieckiego lotnictwa w Tartu, na którym stoi teraz ogromny gmach Muzeum Narodowego. Jeszcze inne tego typu miejsca stanowią atrakcje turystyczne: na przykład dawne więzienie Patarei w Tallinnie (jego historia sięga czasów carskich, kiedy służyło za koszary) można zwiedzić po zakupieniu biletu za kilka euro. Bilety nie są zaś wymagane, aby zobaczyć pozostałości po więzieniu i kamieniołomach w Rummu – miejscu szczególnie wartym odwiedzenia.

Polecamy film z Rummu oraz fotogalerię.

Osada Rummu położona jest w odległości zaledwie trzydziestu pięciu kilometrów w linii prostej od centrum Tallinna. Można tam dojechać własnym samochodem albo autobusem – estońskim odpowiednikiem PKS, który zatrzyma się w każdej miejscowości. Tamtejszy PKS zanim dojedzie do Rummu (i nim zatrzyma się w pobliżu „Kauplus Duett” [„Sklep Duet”], przyozdobionego plastikowym bannerem polskiego producenta wędlin), przejedzie przez osadę Ämari (gwoli ścisłości: w Ämari oraz pobliskim Murru również znajdowały się więzienia–kolonie karne). Zarówno w Rummu, jak i w Ämari z pojazdu wysiądą rosyjskojęzyczni mieszkańcy niewysokich ceglanych chruszczowek. Stąd już tylko dwa kilometry lub jeden czy dwa przystanki do Rummu. Tylko tyle dzieli dawną bazę sowieckiego lotnictwa, a obecnie bazę, z której startują służące w ramach programu Baltic Air Policing samoloty NATO, od dawnego sowieckiego więzienia i kamieniołomów, które dziś służy za półlegalną atrakcję dla turystów oraz nurków.

Wielohektarowy obszar dawnego więzienia jest ogrodzony wysokim, ale już nieco dziurawym ogrodzeniem. Jest ono zwieńczone drutem kolczastym, gdzieniegdzie poustawiano wieże strażnicze. Za betonowym płotem znajdują się baraki i budynki administracyjne dawnego więzienia. Nad terenem zakładu górują wysokie na czterdzieści osiem metrów hałdy usypane ze żwiru i skały wapiennej, pozyskiwanej z leżących u ich stóp i napędzanych pracą osadzonych kamieniołomów. Owe „wzgórza” poprzecinane są głębokimi korytarzami wyżłobionymi przez wodę opadową spływającą z ich szczytów. Z kamieniołomów pozyskiwano skałę wapienną nazywaną marmurem Vasalemma (od nazwy gminy). Po zaprzestaniu prac kamieniołomy wypełniły się wodą, tworząc sztuczne jezioro i pochłaniając w swojej szmaragdowej otchłani część opuszczonych budynków. Powierzchnia lustra wody wynosi osiemdziesiąt osiem hektarów. Natura najpierw schowała pod wodą kamieniołomy, teraz upomina się o hałdy, które stopniowo zarastają trawą, drzewami i krzewami.

Kamieniołomy Rummu stały się w ostatnich latach nie lada atrakcją – zwłaszcza wśród nurków, spragnionych niecodziennych widoków turystów oraz wśród młodzieży, która ceglane mury i betonowe konstrukcje wykorzystuje do skoków do wody. Między 29 czerwca i 1 lipca tego roku ma się tutaj odbywać festiwal muzyki elektronicznej „Into the Valley”.

Uwaga! Odwiedzając kamieniołomy należy pamiętać, że jest to teren prywatny, a skoki do wody są niebezpieczne, także ze względu na znajdujące się pod wodą pozostałości budynków, elementy konstrukcyjne i metalowe oraz drut kolczasty! Na jeziorze można uprawiać sporty wodne, co oferują pobliskie ośrodki sportowe.

 

Kazimierz Popławski jest redaktorem naczelnym magazynu „Przegląd Bałtycki oraz twórcą serwisu internetowego poświęconego Estonii Eesti.pl.

 

***

Artykuł jest częścią wakacyjnego cyklu Mój własny Wschód. Nasi autorzy przedstawiają w nim ważne dla siebie, nieznane, ciekawe miejsca w Europie Wschodniej.

Chcesz również przedstawić na łamach wydania internetowego NEW „swoje” miejsce na Wschodzie? Zachęcamy do wysyłania krótkich (do 6 tysięcy znaków) tekstów eseistyczno–dziennikarskich na adres zbigniew.rokita@new.org.pl. Może być to opis miejsca, wydarzenia, impresje z podróży. Redakcja wybierze najciekawsze artykuły, które zostaną opublikowane na www.new.org.pl, a ich autorzy otrzymają upominki książkowe.

 


Polecamy inne artykuły autora: Kazimierz Popławski
Powrót
Najnowsze

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Dżihadyści nie chcą wojny

08.08.2018
Zbigniew Rokita Marcin Mamoń
Czytaj dalej

Historiozofia nieustającej walki

02.08.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Kwestia karelska

30.07.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Wojna o ukraińską tożsamość

27.07.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Grant dla polskich dziennikarzy

25.07.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu