Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraina-Unia: gorący finisz negocjacji
2011-04-24
Paweł Wołowski
Negocjacje w sprawie umowy stowarzyszeniowej obejmującej pogłębioną strefę wolnego handlu między Ukrainą a Unią Europejską wychodzą na ostatnią prostą. Od ich wyniku będzie zależeć perspektywa przyjęcia przez Kijów modelu europejskiej modernizacji. Mimo że najwyżsi przedstawiciele władz ukraińskich deklarują solennie, że podpisanie umowy z Unią jest dla nich najwyższym priorytetem, to jednak sprawa nie jest aż tak jednoznaczna. W grze o Ukrainę coraz mocniej występuje Rosja, dążąc do zablokowania procesu jej strukturalnego zbliżenia z Unią. Jaki będzie rezultat tych targów i zmagań? Co wybiorą ostatecznie władze w Kijowie: modernizację państwa i gospodarki według modelu unijnego czy głębszą współpracę z Rosją, z ewentualnym przystąpieniem do stworzonej pod jej egidą unii celnej włącznie?

Interesy Kijowa i Brukseli

W trudnych negocjacjach z Kijowem Brukseli chodzi nie tylko o to, by wesprzeć przyszłe ukraińskie reformy i uczynić z największego poza Rosją wschodniego sąsiada Unii jej strategicznego partnera. Tak myśli jedynie część unijnych polityków i ekspertów. Ale w negocjacjach prowadzonych przez Komisję Europejską chodzi również o konkretne interesy unijnych przedsiębiorców i usługodawców, których lobby sprzeciwia się nadmiernemu otwarciu rynku unijnego na ukraińskie wyroby (przede wszystkim produkty rolne) i usługi (na przykład transportowe). Mając na względzie interesy tego lobby, negocjatorzy unijni dbają również o możliwie najszybsze i największe otwarcie rynku ukraińskiego dla unijnego eksportu (zniesienie barier celnych) oraz możliwie najszersze wprowadzenie regulacji unijnych dotyczących norm i standardów produkcji, a także likwidację barier wobec unijnych inwestorów.

Obecnie, po 16 rundach negocjacji, większość spornych kwestii została uzgodniona. Przełomem miała być zgoda Kijowa na niski kontyngent na eksport zboża w zamian za stosunkowo wysoki kontyngent na eksport mięsa ukraińskiego do Unii Europejskiej.

Generalny problem z pogłębioną strefą wolnego handlu (SWH+) z punktu widzenia Kijowa pozostaje jednak niezmieniony. Wprowadzenie w życie umowy przyniesie korzyści Ukrainie w dalszej, kilkuletniej perspektywie. Natomiast już teraz wymaga bardzo kosztownych dostosowań do standardów unijnych. Koszty te spadają zaś prawie wyłącznie na barki Kijowa, gdyż fundusze Unii przeznaczone na ten cel są więcej niż skromne. W dodatku podpisanie umowy o wolnym handlu z Unią wywoła najprawdopodobniej retorsje Rosji w postaci – co najmniej – zapowiedzianego przez premiera Władimira Putina podwyższenia ceł na ukraińskie produkty. Rachunek potencjalnych zysków i strat staje się dla Kijowa coraz trudniejszy.

Rosyjski kontratak

Groźba premiera Putina, że po przystąpieniu Ukrainy do strefy wolnego handlu z Unią Moskwa wprowadzi wobec Kijowa podwyższone stawki celne, to tylko jedna z możliwych kar, jakie mogą spotkać Ukrainę. Rosja ma w zanadrzu szerokie instrumentarium i nie przypadkiem znany ekspert brytyjski James Sherr ostrzega już dziś przed możliwą powtórką kryzysu gazowego w relacjach rosyjsko-ukraińskich.

Jednak wywijając kijem, Moskwa usiłuje też pokazać marchewkę. Przy okazji wizyty w Kijowie 12 kwietnia premier Putin wystąpił z mało konkretną ofertą potencjalnych zysków rzędu 6,5-9 miliardów dolarów rocznie, jakie ponoć osiągnęłaby Ukraina, przystępując do unii celnej Rosji, Kazachstanu i Białorusi. Te szacunkowe kwoty, wzięte „z sufitu”, nie przekonały jednak władz ukraińskich. Zdają sobie one sprawę z tego, że oferta przystąpienia do tej organizacji ma w rzeczywistości na celu storpedowanie projektu SWH+. Ewentualne członkostwo w unii celnej oznaczałoby w praktyce olbrzymi krok wstecz na drodze do integracji Ukrainy w ramach światowej gospodarki: powodowałoby konieczność renegocjacji ze wszystkimi członkami WTO (Ukraina jest członkiem organizacji, w przeciwieństwie do Rosji, Kazachstanu i Białorusi) warunków handlu z uwagi na fakt, że przeciętne stawki celne w unii celnej są wyższe, niż te dopuszczone przez WTO. Przystąpienie do tej struktury, jak podkreślają premier Mykoła Azarow i wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Paweł Klimkin, byłoby też sprzeczne z członkostwem w SWH+, które pozostaje priorytetem Kijowa.

Jednak Moskwa ma też inne marchewki. Wśród najważniejszych – ceny gazu. Kijów płaci obecnie jedną z najwyższych cen spośród państw europejskich. Ewentualna zgoda Rosji na obniżenie ceny mogłaby skutkować nawet kilkumiliardowymi oszczędnościami ukraińskiego budżetu. Moskwa, która przez ostatni rok pozostawała głucha na apele Kijowa o renegocjację ceny gazu, kilka dni temu zgodziła się na rozmowy w tej sprawie.

Zablokowanie drogi Ukrainy do integracji z Unią Europejską wydaje się głównym celem działań rosyjskich. Stawką w tej grze są bowiem nie tylko bieżące interesy gospodarcze, ale w ogóle zdolność wpływania na procesy gospodarcze i stanowienia reguł gry w kraju uznawanym za własną strefę wpływów. Moskwa, która dość długo nie doceniała znaczenia zbliżenia Kijowa i Brukseli, obawia się teraz, że zawarcie umowy stowarzyszeniowej obejmującej wolny handel może zapoczątkować nieodwracalny proces przyjmowania przez Ukrainę europejskich reguł gry oraz budowania państwa i gospodarki na podstawie europejskich, a nie eurazjatyckich standardów.

Co zrobi Ukraina?

W ostatnich dniach zarówno unijni dostojnicy, jak i przedstawiciele najwyższych władz Ukrainy zgodnie zapewniają, że ich wspólnym celem jest doprowadzenie do podpisania umowy stowarzyszeniowej do końca 2011 roku, czyli podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Wariant ten wydaje się dość prawdopodobny.

Nie można jednak wykluczyć sytuacji, w której Kijów, po dokonaniu bilansu zysków i strat, zdecydowałby się na odwlekanie (być może na „wieczne nigdy”) zawarcia umowy z Unią, podejmując zarazem pogłębioną współpracę z Rosją w zamian za konkretne korzyści gospodarcze.

Wydaje się więc, że koniec końców, wszystko zależeć będzie od ostatecznej decyzji Kijowa. Ta zaś – pośrednio – od hojności Brukseli.

Na finiszu negocjacji Unia powinna zadbać o maksymalne wzbogacenie – tam gdzie to tylko możliwe – własnej oferty. W kwestiach związanych z SWH+ Ukraińcom bardzo zależy na możliwości sprzedaży energii elektrycznej na rynku unijnym i na dopuszczeniu ukraińskich przewoźników samochodowych do rynku przewozów wewnątrzunijnych. Wyjście naprzeciw postulatom Kijowa w tych kwestiach wydaje się możliwe – jeśli nie natychmiast, to w średnioterminowej perspektywie.

W sprawach pozagospodarczych najważniejsza zarówno dla polityków, jak i społeczeństwa ukraińskiego jest kwestia wiz. Ewentualna zgoda Unii na przyspieszenie etapów dochodzenia do reżimu bezwizowego, obejmująca na przykład zwiększoną pomoc dla Kijowa w dostosowaniu standardów (między innymi w kwestii paszportów biometrycznych) byłaby bardzo dobrze przyjęta nad Dnieprem.

W czasie gdy zaostrza się konkurencja między Unią Europejską a Rosją w sprawie przyszłości Ukrainy, warto dopilnować, by oferta unijna dla Kijowa była możliwie najbardziej hojna. Jest to w dobrze pojętym interesie Polski. Podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą w drugiej połowie 2011 roku byłoby uznane za osiągnięcie naszej prezydencji. Sukces taki byłby też cenny dla Partnerstwa Wschodniego: przełamując atmosferę zniechęcenia w relacjach ukraińsko-unijnych, stanowiłby przykład dla innych państw partnerskich rozpoczynających obecnie negocjacje umów stowarzyszeniowych – przede wszystkim Gruzji i Mołdawii.

Natomiast ewidentna porażka negocjacji Unii z Ukrainą, przy jednoczesnym przyjęciu przez Kijów oferty Moskwy, położyłaby się cieniem na polskiej prezydencji i postawiła pod znakiem zapytania sens Partnerstwa Wschodniego.

Paweł Wołowski

Powrót
Najnowsze

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu