Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ideologie rosyjskiej modernizacji
2011-04-19
Robert Cheda
Rok temu w apelu Rosjo, naprzód – wzywającym społeczeństwo do nowego spojrzenia na własną historię i przyszłość – Dmitrij Miedwiediew wprowadził modernizację do przestrzeni publicznej. Zagadnienie rozważane dotychczas w środowiskach eksperckich odgrywa dziś rolę hasła politycznego, przedmiotu ożywionych debat. Elity rządzące wykorzystują ideologię zmian do wewnętrznej gry w ramach jednego obozu władzy. Jak zatem Rosjanie rozumieją modernizację?

Etapy transformacji
Genezy zapotrzebowania modernizacyjnego można upatrywać w trzecim cyklu rozwojowym, u progu którego stanęła dzisiejsza Rosja. Na tle transformacji lat dziewięćdziesiątych XX wieku, wywołanej społecznym zainteresowaniem radykalnymi zmianami systemowymi, lata 2000-2010 zapisały się odwrotnością – potrzebą stabilizacji. Oba cykle złożyły się na powstanie hybrydowego ustroju, łączącego pierwiastki powierzchownej westernizacji z radziecką przeszłością. Jego głównym efektem była dostosowawcza automodernizacja elit, która doprowadziła do autorytaryzacji systemu. Elity władzy przekształciły się w nową klasę posiadającą, zwaną biurnesem – symbiotycznym związkiem biurokracji, struktur siłowych i korporacyjnego biznesu, połączonych pępowiną renty surowcowej i administracyjnej. To jego interesy są dla Rosji decydujące. Biurnes jest wyalienowany ze społecznej tkanki, a przepaść między rządzącymi a rządzonymi wyznacza rozwarstwienie na miarę Trzeciego Świata.

Właśnie w tym rosyjscy socjologowie dostrzegają objawy głębokiego kryzysu Rosji. Współczesny projekt autorytarny, mający w założeniu umożliwić skok cywilizacyjny w XXI wiek, przekształcił się w jego największą barierę. Utracił orientację reformatorską, a symbolem dobrego samopoczucia władzy stała się koncepcja konserwatywnej modernizacji, w praktyce sankcjonująca ochronę i przedłużanie status quo. Oczywiście, nie ma ona nic wspólnego z zachodnimi odpowiednikami. Bywa porównywana z zachowawczymi i reakcyjnymi odsłonami rosyjskiej historii – epokami zastoju.

Negatywnych skutków, takich jak na przykład nihilizm prawny jest wiele, ale za wspólny mianownik najlepiej przyjąć skalę i systemowy charakter korupcji. Jedna z pierwszych osobistości w państwie, przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Walery Zorkin przyznał publicznie: „Rosja transformuje z państwa skryminalizowanego – przestępczość wbudowała się w aparat władzy i gospodarkę – w państwo kryminalne – partykularne interesy aparatu władzy oraz biznesu są tożsame z interesami świata przestępczego i wspólnie definiują interes narodowy”.

Jeszcze lepiej przytoczyć wnioski kremlowskich think tank’ów: Instytutu Współczesnego Rozwoju (INSOR) i Centrum Opracowań Strategicznych (CSR). Kryzys państwa wynika zarówno ze stopnia skorumpowania i kompromitacji jego aparatu w masowym odbiorze, jak i tego, że władza „przespała” zmiany społeczne. Na fali globalizacyjnego przyswojenia masowych technologii komunikacji i dostępu do niezależnej informacji, zahibernowaną dotąd większość zaczyna ponownie łączyć oddolna samoorganizacja. Zmiany zaszły w strukturze społeczeństwa. Do opozycyjnej inteligencji dołącza klasa średnia i młodzież, zradykalizowana z powodu braku perspektyw życiowych. W ten sposób pada zatem stereotyp nieprzygotowania Rosjan do odpowiedzialności za kraj, a fasadowość państwa powoduje tworzenie instytucji równoległych. Rosnącą popularnością, z konieczności polityczną, cieszą się sieciowe platformy społeczne i takie projekty, jak internetowy parlament. Stałemu obniżeniu ulega prawomocność dzisiejszych elit do dalszego sprawowania władzy. Dlatego CSR prognozuje na lata 2013-2015 dynamikę społeczną o protestacyjnym podłożu, na poziomie przekraczającym analogiczne zjawisko z okresu rozpadu ZSRR. Zapalnikiem może być zaostrzenie sytuacji gospodarczej i dalszy niepomyślny rozwój wydarzeń na Północnym Kaukazie.

Ogromne znaczenie mają także uwarunkowania międzynarodowe. Globalna współzależność powoduje, że zewnętrzna pozycja Rosji zależy bardziej od parametrów wzrostu gospodarczego i konkurencyjności na światowych rynkach niż od potencjału militarnego. Tymczasem światowy kryzys boleśnie obnażył ułomności surowcowej gospodarki. Spadek PKB o osiem procent uzmysłowił nie tylko palącą konieczność jej dywersyfikacji, ale także gruntownego unowocześnienia, bo potencjał edukacyjny, naukowo-technologiczny i produkcyjny odziedziczony po ZSRR uległ wyczerpaniu i degradacji.

Dwie wieże Kremla
W ten sposób Rosja po raz kolejny stanęła przed dziejowym wyborem swojego kierunku, widmo niezakończonej modernizacji krąży bowiem nad nią od czasów Piotra Wielkiego. Jeśli porównać historyczne i współczesne dylematy elit rządzących, to są one identyczne i dotyczą celu i granic zmian. W obu przypadkach odpowiedzią jest dążenie do obrony politycznego i ekonomicznego status quo. Obecnie panuje jednak przekonanie, że powrót do sytuacji przedkryzysowej jest niemożliwy, a inercja oznacza niekontrolowaną reakcję łańcuchową. Rolę Kasandry wzięły na siebie INSOR i CSR. Mimo różnic w szczegółach wspólnym mianownikiem alarmistycznych raportów jest wniosek o konieczności głębokich zmian politycznych, zawartych w haśle demokratyzacji i liberalizacji, niezbędnych dla gospodarczej i społecznej sanacji. Tylko tak pojmowana modernizacja umożliwi przekroczenie progu kulturowego, decydującego dla powstania nowoczesnej tożsamości, a w wymiarze instytucjonalnym – państwa prawnego. To z góry określa powrót na ścieżkę westernizacji i do adekwatnego systemu wartości. Zarysowuje zarazem główną linię sporu, choć podział elit rządzących na frakcje – konserwatystów i liberałów – jest pewnym uproszczeniem, bo debata modernizacyjna ma o wiele więcej odcieni.

Niemniej jednak zachowawcza wieża Kremla definiuje modernizację jako optymalizację obecnego systemu, głównie poprzez usprawnienie zarządzania – piramidy władzy, dla stworzenia efektywniejszego sposobu dystrybucji dóbr, czyli rozdawnictwa będącego podstawą stabilizacyjnego kontraktu władzy i społeczeństwa. Nie wyklucza mobilizacyjnego sposobu unowocześnienia gospodarczego w celu kolejnego w historii doścignięcia i prześcignięcia Zachodu. W polityce zagranicznej frakcja konserwatywna postrzega Rosję na podobieństwo Huntingtonowskiego centrum cywilizacyjnego w multilateralnym świecie. Z tą różnicą, że podstawą jest tu bardziej potęga militarna niż soft power. Konserwatorzy, jak nazywają ich rosyjskie media, nie są grupą jednorodną, w ich szeregach odnajdują się zwolennicy systemowej kosmetyki i wielkoruscy ultrasi. Opcje czekistowska i prawosławna uważają na przykład, że demokracja i liberalizm stanowią dla Rosji największe zagrożenie. W ten sposób konserwatywna modernizacja zbliża się ideowo do myśli rosyjskich tradycjonalistów, w tym KPFR. Nieprzypadkowo do konserwatystów należą kierownicze grupy biurokracji, struktur siłowych, armii, wielki biznes korporacyjny reprezentujący gałęzie surowcowe oraz kompleks wojskowo-przemysłowy. Instytucjonalną emanacją zaś jest partia władzy – Jedyna Rosja. Słowem, dawna i nowa nomenklatura.

Wieża liberalna traktuje modernizację zgodnie z zaleceniami think tank’ów, a w ewolucyjnej praktyce dostrzega sposób zapobieżenia nieuchronnej rewolucji. Nie bez kozery nawiązuje do zmarnowanych historycznych szans, takich postaci jak Michał Sperański, Piotr Stołypin i Borys Cziczerin czy programu Partii Konstytucyjno-Demokratycznej. Podczas obchodzonej niedawno sto pięćdziesiątej  rocznicy uwłaszczenia chłopów Dmitrij Miedwiediew przyznał się do dziedzictwa cara reformatora, Aleksandra II. Dzisiejsi liberałowie-lojaliści podpisują się pod Puszkinowską frazą o rządzie – jedynym Europejczyku Rosji, która tłumaczy konieczność nadania odgórnego impulsu oddolnym procesom kulturowym. Oświeceni technokraci zakładają – co prawda, niesprecyzowaną – integrację z transatlantyckimi instytucjami, zaś uważając Rosję za integralną część Europy, przedstawiają westernizację jako wybór cywilizacyjny. Nadziei na historyczne zakończenie „Piotrowego dzieła” upatrują w powołaniu klasy średniej. W kwestii unowocześnienia gospodarczego, frakcja liberalna prezentuje Miedwiediewowski program „czterech I”: reform instytucjonalnych, innowacyjnych, infrastrukturalnych i inwestycyjnych, między innymi poprzez tworzenie warunków dla rozwoju małego i średniego biznesu.

Wydawałoby się, że naturalnym sojusznikiem tej kremlowskiej wieży stanie się opozycja demokratyczna, a współpraca doprowadzi do powstania społecznej platformy modernizacyjnej. Jednak opozycyjna inteligencja uważa lojalistów wyłącznie za projekt z gatunku public relations, służący także wzmocnieniu panującego status quo. Znany historyk Jurij Afanasjew opublikował niedawno esej podważający sens tak pojmowanej misji liberalnej. Natomiast Moskiewskie Centrum Carnegie pyta, czy Miedwiediewowskie ujęcie modernizacji nie jest zbyt abstrakcyjne dla przeciętnego Rosjanina, który bojąc się społecznych kosztów zmian, chętnie zobaczyłby przyszłe realne korzyści.

Modernizacja – hasło wyborcze czy działanie?
Konflikt między kremlowskimi wieżami ulega nasileniu, ponieważ prognozy polityczne różnią się jedynie ocenami zaawansowania obecnej sytuacji kryzysowej. W takich warunkach ideowe spory o modernizację są wykorzystywane do elitarnej gry mającej na celu wzmocnienie systemowej pozycji obu grup. Do przestrzeni publicznej przedostają się pojedyncze fakty dotyczące roszad personalnych, zmian własnościowych i prawnych, odzwierciedlające kuluarową walkę o wpływy. Szczególnie w związku ze zbliżającymi się wyborami do Dumy Państwowej (grudzień bieżącego roku), które wyłonią elitarnego kandydata na urząd prezydenta w roku 2012.

Zarysowane przez ośrodki badawcze scenariusze wyjścia ze złożonej sytuacji są na ogół pesymistyczne. Brak wiary w instynkt samozachowawczy rosyjskich elit uzupełnia przekonanie o samobójczym dla Rosji, inercyjnym wariancie wydarzeń. Jeśli tak, to wykorzystanie modernizacji jako hasła służącego skanalizowaniu społecznej energii spełzło na niczym. Rozdźwięk między modernizacyjną frazeologią a realnymi działaniami ulega powiększeniu. W zgodnych ocenach socjologicznych, aby modernizacja przestała być pustym hasłem, wraz ze zmianami politycznymi i społeczno-ekonomicznymi musi się zmienić rosyjska tożsamość. Ewidentny jest bowiem brak nowoczesnego, integracyjnego spoiwa Rosji. Mity Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i imperialnej przeszłości przestają działać. Nadzieję niesie inicjatywa prezydenckiej Rady do spraw Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, dotycząca detotalitaryzacji Rosji. Zawiera w sobie dekomunizację i destalinizację, ale również ideę pojednania narodowego. Czy zaowocuje narodzinami nowoczesnego, dobrze pojętego nacjonalizmu? Czynnik ten wydaje się kolejną modernizacyjną szansą. Jednak w przypadku jego instrumentalnego wykorzystania może stanowić dla Rosji duże zagrożenie.

Robert Cheda jest niezależnym politologiem i dziennikarzem. Obecnie współpracuje z tygodnikiem „Polityka” oraz Wydawnictwem Rambler. Był analitykiem i oficerem operacyjnym Agencji Wywiadu. Do 2010 roku członek redakcji kwartalnika „Sprawy Polityczne”.

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Tekst ukazał się w ramach „Komentarza Międzynarodowego Pułaskiego”.

Polecamy inne artykuły autora: Robert Cheda
Powrót
Najnowsze

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

Na granicy zdrowego rozsądku. Estońsko-rosyjski spór graniczny

29.11.2019
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu