Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Dwadzieścia lat walki z trudnościami
2011-04-09
Ałła Jazkowa
9 kwietnia Gruzja obchodzi dwudziestą rocznicę uzyskania niepodległości. Przez ten okres musiała stawić czoła wielu trudnościom. Wystarczy wspomnieć o wojnie domowej, walce z popieranymi przez Rosję ruchami separatystycznymi Abchazów i Osetyjczyków, o nierównych i czasami wyniszczających relacjach z Rosją.

9 kwietnia Gruzja obchodzi dwudziestą rocznicę uzyskania niepodległości. W 1991 roku tego dnia Rada Najwyższa Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, jako pierwszy z parlamentów byłych republik radzieckich, przyjęła „Akt o proklamowaniu niepodległości”. Odwołano się tym samym do dziedzictwa pierwszego gruzińskiego państwa w XX wieku – Niepodległej Federalnej Republiki Gruzji w ramach Zakaukaskiej Demokratycznej Republiki Federacyjnej, która uzyskała niepodległość również 9 kwietnia 1918 roku. W 1991 roku utworzenie własnego państwa poprzedziło referendum, w którym ideę tę poparło 99,08 procent głosujących. 

W rezultacie tragicznego zbiegu okoliczności 9 kwietnia pozostał w pamięci Gruzinów również jako dzień żałoby narodowej. W 1989 roku rozpędzono wielki wiec na prospekcie Rustaweliego w Tbilisi, w rezultacie czego zginęło wiele osób. Za winnych wydarzeń kwietniowych uznano komunistyczne władze Gruzji, które zwróciły się z prośbą o wsparcie w walce z manifestującymi do oddziałów Zakaukaskiego Wojennego Okręgu Armii Radzieckiej. Demokratyczne władze Rosji nie od razu ustosunkowały się do zajść. Utworzono specjalną komisję, która przeprowadziła dochodzenie, przez co odpowiedzialność poniosły osoby winne bezpośrednio.

Rocznicę niepodległości Gruzji obchodzi się również 26 maja. W 1918 roku została proklamowana i uznana Demokratyczna Republika Gruzji, a w 1991 roku odbyły się pierwsze wybory prezydenckie, które wygrał Zwiad Gamsachurdia.

W ciągu ostatnich 20 lat Gruzja musiała stawić czoło wielu trudnościom. Wystarczy wspomnieć o wojnie domowej, o walce z popieranymi przez Rosję ruchami separatystycznymi Abchazów i Osetyjczyków, o nierównych i czasami wyniszczających relacjach z Rosją. A przecież w historycznej perspektywie to Gruzja była głównym strategicznym sojusznikiem Rosjan na ich południowych granicach.

Wielokrotnie polityka gruzińska była zależna od autorytarnych liderów. Był nim także prezydent Zwiad Gamsachurdia, który swoim nacjonalistycznym hasłem „Gruzja dla Gruzinów” wpędził kraj w ciężką wojnę domową. Autorytarne zapędy miał również Eduard Szewardnadze, nieumiejący powstrzymać szalejącej korupcji, chociaż niewątpliwie był przy tym politykiem cieszącym się na świecie znacznym poważaniem. I wreszcie Micheil Saakaszwili, któremu nie udało się prowadzić zrównoważonej polityki wobec największych światowych graczy – Stanów Zjednoczonych, Rosji i Unii Europejskiej. Konstruktywnego dialogu nie nawiązał również z władzami autonomicznych regionów. W związku z tym można przypomnieć raport dotyczący wydarzeń 2008 roku przygotowany przez przewodniczącą działającej z ramienia Unii Europejskiej komisji do spraw zbadania sierpniowej wojny gruzińsko-rosyjskiej Heidi Taliawini.

Trudno nie zauważyć, że stosunek do problemów Gruzji i szerzej Kaukazu – podobnie zresztą, jak stosunek do losu polskich powstań i „problemu republik bałtyckich” – wśród demokratycznych sił rosyjskich zawsze był związany z chęcią utrwalania demokratycznej orientacji, mówiąc w uproszczeniu: wiązał się z europejskim podejściem do tej kwestii. I dzisiaj zwolennicy demokratycznej, europejskiej drogi – w Gruzji i Rosji – znajdują wspólny język. Przy tym część gruzińskiego społeczeństwa, wobec przeprowadzania trudnych gospodarczych reform, tęskni za czasami radzieckimi, kiedy Gruzja była jedną z najlepiej rozwijających się republik. Nostalgia ta jednak jest charakterystyczna głównie dla starszego pokolenia.

Wyraźnie prozachodnia orientacja Gruzji jest rezultatem napiętych relacji z Rosją na przestrzeni ostatnich 20 lat. Wątpliwe, żeby któryś ze zdrowo myślących polityków oczekiwał wstąpienia Gruzji do Unii Europejskiej lub NATO w najbliższej przyszłości, chociaż idea integracji euroatlantyckiej jest popularna w społeczeństwie. Realną pomoc Gruzji okazują Stany Zjednoczone, które kierują się nie tylko nadzieją na demokratyzację kraju, ale również własnymi korzyściami płynącymi z ustabilizowania się sytuacji w Gruzji, będącej korytarzem tranzytowym dla dostaw surowców energetycznych dla Europy i basenu Morza Śródziemnego.

Nie można też zapomnieć o tym, że obywatele Gruzji, przede wszystkim przedstawiciele inteligencji, z szacunkiem i wdzięcznością wspominają tragicznie zmarłego prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. Wspierał on moralne Gruzinów i udzielił im pomocy politycznej w trudnym momentach wojny w sierpniu 2008 roku.

Ałła Jazkowa jest kierowniczką Centrum badań nad problemami Śródziemnomorskimi i Czarnomorskimi, Instytut Europy Rosyjskiej Akademii Nauk.

Przełożył Zbigniew Rokita

Powrót
Najnowsze

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu