Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Sprawa na przyszłość
2011-03-24
Witalij Portnikow
Były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma codziennie odwiedza Prokuraturę Generalną Ukrainy. Teraz już jako podejrzany w związku ze zniknięciem i zabójstwem dziennikarza Georgija Gongadzego. Chociaż sprawa kryminalna została wszczęta przez pierwszego zastępcę prokuratora generalnego Renata Kuźmina, to w Kijowie chyba nikt nie ma wątpliwości, że taka decyzja mogła zostać wydana tylko przez jedną osobę. I tą osobą nie jest Renat Kuźmin – to prezydent Wiktor Janukowycz.

Oficjalnie Janukowycz niczym nie ryzykuje. W 2000 roku – gdy przepadł Gongadze – był on nieskończenie daleko od centralnej władzy, podobnie jak pozostali przedstawiciele donieckiego klanu. Janukowycz starał się udowodnić, że jest „inny”, jeszcze w 2004 roku, gdy z następcy Kuczmy zmienił się w krytyka systemu – właśnie w trakcie epoki Majdanu. Oczywiście, nie zyskał wiarygodności, ale teraz Janukowycz stanął przed wspaniałą możliwością zademonstrowania, że rzeczywiście nie ma niczego wspólnego z Kuczmą i jego reżimem. W przeciwieństwie do swojego poprzednika Wiktora Juszczenki, który nie odważył się na radykalne kroki.

Skutki wytoczenia sprawy kryminalnej przeciwko Kuczmie mogą okazać się bardziej poważne, niż może nam się to dzisiaj wydawać. To nie obstrzelanie przeszłości, a potężne uderzenie. Sprawa przeciwko Kuczmie – tak czy inaczej – rzuca cień podejrzenia na jeszcze jednego uczestnika rozmów w prezydenckim gabinecie – spikera Wołodymyra Łytwyna. I nie jest wykluczone, że za kilka dni dowiemy się o wszczęciu sprawy kryminalnej przeciwko temu politykowi. A jeśli nie, to – oczywiście – znowu będzie można zarzucić wybiórczość Prokuraturze Generalnej. Ale nawet bez Łytwyna można mówić o poważnym wstrząśnięciu istniejącym systemem, którego Kuczma był architektem. Zarówno Juszczenko, jak i Janukowycz byli jego premierami, wielu innych urzędników pracowało w jego administracji (pośród nich główny faworyt prezydenta Janukowycza – przewodniczący jego administracji Serhij Lowoczkin), rządzie, a także otrzymało z rąk prezydenta możliwość wejścia w biznes.

Stwierdzenie, że Kuczma będzie milczał i czekał, kiedy go posadzą, byłoby dziwne. Prezydent teoretycznie ma możliwość wypowiadania się i przekazywania informacji: jego zięć Wiktor Pinczuk włada największym telewizyjnym holdingiem na Ukrainie. Pinczuk, oczywiście, może sprawę przemilczeć, ale rozumie, że w razie osądzenia teścia będzie miał zepsutą reputację, także zagranicą: kanały Pinczuka w latach 2000-2001 były główną bronią w walce z opozycją. Po takim skandalu, jakim byłoby skazanie Kuczmy, odebranie biznesu – całego biznesu – Pinczukowi nie byłoby takie trudne, bo nikt by się za nim nie wstawił.

Obronną ręką ze sprawy wyjdzie także Łytwyn. Spikerowi dosyć łatwo zorganizować pracę parlamentu w taki sposób, żeby władza okazała się totalnie sparaliżowana, dlatego że Partia Regionów w Radzie Najwyższej już teraz nie ma większości głosów.

Wszystkie poczynania Janukowycza, każda próba zachowania władzy poprzez manipulowanie prawem wyborczym (prezydent stara się przejść do większościowego systemu wyborczego, żeby ratować tracącą popularność Partię Regionów przed wyborami w 2012 roku) mogą okazać się jego politycznym pogrzebem. To tylko najbardziej oczywiste skutki decyzji pierwszego zastępcy prokuratora generalnego – a ilu jeszcze nie znamy i nie możemy się nawet domyślić! Możemy jednak domyślić się jednego: Ukraina jest na progu prawdziwej politycznej wojny, na progu sądu nad systemem władzy. Możliwe, że właśnie przez to zostanie zapamiętana prezydentura Janukowycza.

Witalij Portnikow

Przełożył Paweł Pieniążek
--
Zobacz także:
Roman Kabaczij  W kręgach piekielnych
Maksim Birowasz  Sprawa Kuczmy – „podłożyć się pod swojego”
Paweł Pieniążek Wodzenie za nos

Polecamy inne artykuły autora: Witalij Portnikow
Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu