Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
W kręgach piekielnych
2011-03-23
Roman Kabaczij
Wszczęto sprawę kryminalną przeciwko Leonidowi Kuczmie – jest oskarżony o powiązania z zabójstwem Georgija Gongadzego i z bezprawnymi działaniami wobec dziennikarza Ołeksija Podołśkiego.

22 marca zastępca prokuratora generalnego Renat Kuźmin na specjalnie urządzonej konferencji prasowej potwierdził wszczęcie kryminalnej sprawy przeciwko prezydentowi Kuczmie. Dziesięć lat po niepokornej akcji społecznej „Ukraina bez Kuczmy”, której głównym motywem przewodnim była sprawa zniknięcia opozycyjnego dziennikarza Georgija Gongadzego, Ukraina doczekała się momentu, gdy tak zwane „taśmy majora Melnyczenki” zostały uznane za dowód rzeczowy, a samego eksprezydenta wezwano na przesłuchanie do Prokuratury Generalnej.
– Dzisiaj jestem moralnie gotowy przejść przez wszystkie męki piekielne, aby dowieść, że jestem niewinny – powiedział Kuczma kilkudziesięciu dziennikarzom, którzy przyszli pod siedzibę prokuratury.

Nasuwa to skojarzenie ze wszystkimi działaniami obecnej władzy: otworzyć sprawę, żeby ją zaraz zamknąć z powodu „braku corpus delicti”. Właśnie taką wersję uważa za słuszną Ołeksij Podolśki – latem 2000 roku milicja „aprobowała” na nim metody, które później wykorzystano przy porwaniu Gongadzego we wrześniu 2000 roku.
– Myślę, że ta sprawa da Prokuraturze Generalnej możliwość zamknięcia nam ust w sądzie, kiedy zaczniemy mówić o Kuczmie, o [obecnym spikerze, w 2006 roku szefie administracji prezydenta Kuczmy Wołodymyrze – przyp. autora] Łytwynie, o zleceniodawcach. Zrobią to tak samo, jak na procesie wykonawców... Boję się, że wymyślono to wszystko po to, żeby oskarżyć [eksgenerała milicji, bezpośredniego wykonawcę zabójstwa Gongadzego, Ołeksija] Pukacza, a ta sprawa zostanie zaniechana – powiedział Podolśki podczas audycji w programie TVi.
Natomiast co innego uważał były przewodniczący Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wałentyn Naływajczenko, twierdząc, że Ołeksij Pukacz – wobec którego śledztwo toczy się od prawie pół roku po tym, jak został złapany na wsi na Żytomierszczyźnie – „brudów” Kuczmy nie chce brać na siebie.

Przypomnę jeszcze jedną osobę związaną ze sprawą i dającą nadzieję na jej wyjaśnienie – byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Krawczenkę, który został znaleziony 4 marca 2005 roku martwy. Uznano, że popełnił samobójstwo. Tego dnia, w którym odkryto, że nie żyje, miał iść do prokuratury i zeznawać w sprawie Gongadzego. Nadzieję na to, że sprawa Gongadzego zostanie doprowadzano do końca, dał także Ołeksander Moroz, który pierwszy powiedział o istnieniu „taśm Melnyczenki”.

Na początku w mediach pojawiły się przypuszczenia (po wypowiedzi deputowanego Rady Najwyższej Tarasa Czornowiła), że otwarcie sprawy przeciwko Kuczmie to próba przyciśnięcia za niesubordynację Wołodymyra Łytwyna i – w związku z tym także – deputowanych jego Partii Ludowej, którzy wchodzą w skład rządzącej koalicji i wciąż grają w politycznym teatrzyku Partii Regionów. Z oczekiwanej odpowiedzi Łytwyna dowiedziano się, że było to dla niego zaskoczeniem. Jednak Łytwyn przedsięwziął prewencyjny krok – podał do sądu eksmajora Mykołę Melnyczenkę, który upiera się, że Łytwyn podsycał sprawę Gongadzego.

Sam Melnyczenko – którego taśmy nagrane z dyktafonu schowanego pod kanapą prezydenta Kuczmy zarówno dziesięć lat temu, jak i dzisiaj, są faktycznie głównym dowodem w sprawie – został bohaterem dnia. Także wezwano go do prokuratury, w której zjawił się godzinę po Leonidzie Kuczmie. Komentarz majora – co do tego, że Kuczma był przeciwny konfrontacji z nim w sądzie – był ostry: „Co znaczy, nie chce? Kajdanki! Fejsom ob tejbl!”. „Konfrontacja” Kuczmy i Melnyczenki ostatecznie nie doszła do skutku, bo eksprezydent opuścił prokuraturę poprzez służbowe wyjście, nie rozmawiając z dziennikarzami. Sam Melnyczenko nazwał zachowanie Kuczmy „haniebną ucieczką wilka, który aż świecił piętami”…

Dodatkowo, tego samego dnia Julia Tymoszenko, która ostatnio prawie codziennie chodziła do Prokuratury Generalnej, poleciała do Brukseli, a Wiktor Janukowycz raptownie „zachorował”.

Roman Kabaczij jest historykiem i publicystą, redaktorem tygodnika „Ukrajinśki Tyżdeń”.

Przełożył Paweł Pieniążek
--
Zobacz także:
Maksim Birowasz  Sprawa Kuczmy – „podłożyć się pod swojego”
Witalij Portnikow Sprawa na przyszłość
Paweł Pieniążek Wodzenie za nos

Polecamy inne artykuły autora: Roman Kabaczij
Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu