Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Polska poważna, atrakcyjna i niekonkretna
2011-03-17
Wojciech Tworkowski
Minister Radosław Sikorski postawił sprawę jasno. Jesteśmy dwudziestą gospodarką świata i niewiele z tego wynika. Zza pięknych i często mądrych słów wyziera brak wizji polskiej polityki zagranicznej oraz rozsądnej definicji polskich interesów w globalnej społeczności.

Exposé przedstawiające osiągnięcia i plany polskiej polityki zagranicznej to okazja, by dowiedzieć się, dokąd zmierzamy i jak zamierzamy tam dotrzeć. Tegoroczne wystąpienie ministra Radosława Sikorskiego wskazuje racjonalny, trzystopniowy schemat budowania tej polityki: po pierwsze, określenie zasobów; po drugie, nazwanie celu; po trzecie, definicja strategii i taktyki, czyli tego, co stanowi istotę polityki zagranicznej i dyplomacji. Niestety, teoretycznie poprawna metoda nie przekłada się na praktyczne rozwiązania.

Polityka zagraniczna z natury stanowi emanację ogólnej wizji państwa i jego rozwoju. Wizja ta musi obejmować dobrobyt, bezpieczeństwo, często dotyczy też ideologii. O ile nie sposób nie przyklasnąć wyrażonemu w exposé przekonaniu, że Polska ma eksportować (a nie importować) kapitał i technologie oraz przyciągać możliwościami, o tyle minister spraw zagranicznych ma na to niewielki wpływ. Kulejąca reforma edukacji, mała swoboda w rozwoju przedsiębiorczości czy praktyczny zastój w budowie infrastruktury transportowej w ostatnim dwudziestoleciu (co szczególnie istotne w państwie, które położenie geograficzne predestynuje do roli tranzytowej) sprawiają, że trudno tworzyć wizję Polski atrakcyjnej – co z punktu widzenia ministra spraw zagranicznych wydaje się kluczowe.

Zaniepokojenie budzi to, że Polska nie posiada już praktycznie żadnych stref zaangażowania strategicznego. Krótka wzmianka o Ukrainie, jedynym kraju spoza G20 nazwanym w przemówieniu  partnerem strategicznym, zajmuje znacznie mniej miejsca niż mgliste rozważania o wsparciu dla państw Afryki Północnej czy też refleksje nad prawdziwą naturą Rosji. Z zagadnień polityki zagranicznej całkowicie zniknęła też kwestia niezależności energetycznej, a co za tym idzie, państw Kaukazu Południowego i Azji Centralnej, czy też gazoportu. Wydaje się, że taka zmiana domaga się co najmniej pewnego wytłumaczenia.

Chociaż prometejskie założenia prezydentury Lecha Kaczyńskiego mogły budzić kontrowersje, to były jednak jasno sprecyzowane i w połączeniu z polityką zagraniczną rządu Platformy Obywatelskiej prowadziły do pewnej dywersyfikacji zaangażowania Polski za granicą. Reorientacja polityki wschodniej, a właściwie wybór jednego, rosyjskiego wektora, dla którego słabą przeciwwagę stanowi projekt Partnerstwa Wschodniego, po katastrofie smoleńskiej także domaga się lepszego sprecyzowania, czego, poza „szacunkiem”, oczekujemy od relacji z Rosją.

Z exposé jasno wynika, że punktem ciężkości polskiej polityki zagranicznej jest bycie szanowanym obywatelem Europy. Rzecz w tym, że Unia Europejska może służyć Polsce w sposób  pozytywny, jeśli jest traktowana jako narzędzie realizacji własnych celów rozwojowych – czy to dzięki pozyskiwanym dotacjom, czy większej sile promocji unijnych idei geopolitycznych (przy wsparciu dyplomacji europejskiej). Natomiast europejskość jako ideologia prowadzi raczej do zaniedbania własnych interesów. Unia przeżywająca załamanie tożsamości, wspólnej waluty i dalszej ścieżki integracji, dotknięta globalnym kryzysem finansowym i rozdarta w kwestii przywództwa między traktatem lizbońskim a najsilniejszymi członkami, nie wydaje się obecnie organizacją na tyle wiarygodną, by zdawać się na nią jako gwaranta naszej pomyślności. Zwłaszcza w kontekście zbliżającej się polskiej prezydencji warto wiedzieć, co chcemy w niej wzmocnić, a jakie tendencje osłabić. Opublikowany dzień przed wystąpieniem Sikorskiego program polskiej prezydencji zawiera wiele konkretów, które jednak wynikają głównie z kalendarza europejskiego i nie dają jasnej odpowiedzi na pytanie, jaka ma być rola Polski w Europie. Zacytowanie słów Donalda Tuska („My w Europę i jej przyszłość naprawdę wierzymy”) wydaje się potwierdzać to, że przeorientowanie polityki zagranicznej Polski na UE jest w większej mierze uwarunkowane ideologią niż chłodną kalkulacją własnych interesów.

Minister Sikorski jest dobrym mówcą. Wie, o czym mówić i jak wyrażać myśli. Niestety, w uroku wypowiedzi kryje się brak konkretów. Dobrze wiedzieć, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest zaangażowane w międzynarodową promocję polskich interesów gospodarczych. Gorzej, że w praktyce dyplomacja dwudziestej gospodarki świata w 2010 roku wsparła za granicą w różnych kwestiach raptem 130 polskich firm. Dobrze, że przeznaczamy przeszło miliard złotych na wspieranie krajów rozwijających się. Gorzej, że to prawie dwa razy mniej niż nasze zobowiązania w tym zakresie, a podział tych środków i ich nadmierne rozczłonkowanie sprawiają, że nie są one efektywne ani z punktu widzenia krajów-biorców pomocy, ani budowania wizerunku Polski za granicą. Dobrze, że chcemy wspierać demokrację w Afryce Północnej i w innych częściach świata. Gorzej, że nie wiemy, jak globalny rozwój demokracji mógłby się przysłużyć Polsce. A wbrew wszystkiemu, nie jesteśmy krajem aż tak znaczącym, by pozwalać sobie na kierowanie się wyłącznie etosem i ideologią.

Celem, który według ministra przyświeca polskiej dyplomacji, jest „Polska jako poważny kraj, partner, o którego zabiegają inni”. Być może to urok marcowej daty exposé – zodiakalne Ryby są podobno poważne i lubiane, ale płyną z prądem i unikają samodzielnego podejmowania decyzji. Czy taka ma być polska polityka zagraniczna? Powaga i urok nie wystarczą do szczęścia – państwo musi wiedzieć, gdzie chce dotrzeć i czym się stać, by zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwo i dobrobyt. A bez zdefiniowania kompleksowej wizji rozwoju Polski kolejnym ministrom spraw zagranicznych trudno będzie określać kompetentną, praktyczną, skuteczną i długofalową politykę zagraniczną.

Wojciech Tworkowski jest niezależnym komentatorem, pracował między innymi dla Ośrodka Studiów Wschodnich, Fundacji Batorego i Grupy Zagranica.

--
Zobacz także:
Andrzej Szeptycki  Realizm, ale tylko na kierunku ukraińskim

Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu