Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Realizm, ale tylko na kierunku ukraińskim
2011-03-16
Andrzej Szeptycki
W dniu 16 marca minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wygłosił w Sejmie doroczne wystąpienie na temat głównych kierunków polskiej polityki zagranicznej. Było to jego czwarte przemówienie na ten temat i ostatnie przed nadchodzącymi wyborami. Perspektywa wyborcza wyraźnie odcisnęła się na wystąpieniu szefa polskiej dyplomacji. O ile zeszłoroczne przemówienie miało charakter stricte europejski, o tyle w bieżącym roku polska polityka zagraniczna została ujęta w perspektywie bardziej globalnej. Oddając hołd wszystkim swoim poprzednikom, począwszy od Krzysztofa Skubiszewskiego aż po Annę Fotygę (!), Sikorski starał się przedstawić III Rzeczpospolitą jako ważnego gracza na arenie międzynarodowej: „Polska jest coraz ważniejszym państwem Zachodu (…) postrzegani jesteśmy nie jako sezonowy efekt jakiegoś traktatu, lecz konieczny, a nawet pożądany, element systemu międzynarodowego”. Ta ewolucja perspektywy wynika zarówno z przemian we współczesnym porządku międzynarodowym („nasza transatlantycka rodzina nie jest już pępkiem świata”, który „zdaje się niekiedy balansować na krawędzi chaosu”), ale i z potrzeby podkreślenia dorobku Polski, zwłaszcza w okresie rządów obecnej koalicji.  Minister spraw zagranicznych z dumą mówił, że Jacek Rostowski został uznany za najlepszego ministra finansów w Europie, przypomniał en passant, że premier Donald Tusk otrzymał Nagrodę Karola Wielkiego, podkreślał szybki rozwój infrastruktury drogowej w Polsce w okresie rządów ministra Cezarego Grabarczyka. W tym ostatnim przypadku trudno stwierdzić, jaki jest związek osiągnięć szefa resortu infrastruktury z tytułową informacją rządu o polityce zagranicznej RP, ale rok wyborczy ma swoje prawa. Symbolem tego optymizmu było stwierdzenie, że „jesteśmy 20 gospodarką w świecie, szóstą w Unii Europejskiej”. Ta teza nie jest całkowicie nowa. Już w latach siedemdziesiątych minionego wieku głoszono, że PRL jest „dziesiątym pod względem potencjału przemysłowego państwem świata”[1]. Wtedy doraźne sukcesy osiągano kosztem zadłużenia przyszłych pokoleń; dziś ceną jest ponowne upaństwowienie większości składki emerytalnej.

W tym kontekście niezbyt przekonująco brzmią apele Sikorskiego o umiar i pragmatyzm: „Kładę nacisk na realizm w ocenie naszej sytuacji nie po to, aby namawiać do porzucenia ideałów, lecz odwrotnie, aby szanse na realizację naszych aspiracji zwiększyć. Roztropność to wszak jedna z cnót kardynalnych”.

Wydaje się, że ów realizm jest stosowany w sposób nieco wybiórczy. Dobrze widać to, jeśli porównamy założenia naszej polityki w odniesieniu do Rosji i Ukrainy. O tej pierwszej Sikorski mówił nader często – wymienił ją 16 razy, więcej niż Niemcy (12 razy) i Ukrainę (11 razy). Sikorski starał się przedstawić relacje z Federacją Rosyjską jako sukces obecnego rządu. „Mylą się ci, którzy uważają, że w Rosji istnieje tylko jeden sposób myślenia. Rosja rozwija się i otwiera na świat. (…) My odrzuciliśmy logikę, według której wszystko, co złe dla Rosji, musi być dobre dla Polski”. Pominął trudne dla Moskwy kwestie, takie jak sprawa Michaiła Chodorkowskiego, napomknął jedynie o autorytaryzmie i łamaniu praw człowieka („Są tam oczywiście także »wiecznie wczorajsi«, którzy tęsknią za wielkomocarstwową glorią i twardą ręką władzy”), wspomniał o problemach wokół śledztwa smoleńskiego. Globalnie rozwój dwustronnych stosunków uznał za pozytywny, czego przejawem jest rozkwit współpracy handlowej czy ustępstwa Rosji w sferze polityki historycznej.

Dyskurs na temat Ukrainy jest odmienny. Kraj ten jawi się jako strategiczny partner, a Polska nadal deklaratywnie popiera przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej. Jednakże „Los Ukrainy leży przede wszystkim w rękach Ukraińców. Politycy pomarańczowej rewolucji nie spełnili pokładanych w niej nadziei. (…) Korupcja, słabość systemu prawa, obniżenie się standardów demokratycznych utrudniają Polsce tworzenie perspektywy europejskiej dla Ukrainy”. Osiągnięto pewne sukcesy, takie jak stworzenie Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa czy wdrożenie umowy o małym ruchu wizowym. Przede wszystkim jednak Ukraina jawi się jako słabszy partner w tandemie („Nasz PKB (…) przewyższa ukraiński PKB dwa i pół razy”), raczej biorca pomocy i inicjatyw niż ich współautor. To Polska wspomagała pomarańczową rewolucję. To Polska współpracuje z Niemcami na rzecz Ukrainy i Białorusi. To Polska umacnia swą pozycję handlową w krajach sąsiedzkich – w tym nad Dnieprem. To Polska szkoli ukraińską straż graniczną.

Nikt nie kwestionuje tego, że stan stosunków polsko-ukraińskich mógłby być lepszy, choć w ostatnich miesiącach odnotowujemy pozytywne sygnały w tym zakresie, takie jak wizyta prezydenta Wiktora Janukowycza w Polsce. Czy warto jednak w imię wąsko rozumianego realizmu stawiać wyżej współpracę z autokratyczną i fundamentalnie różną od Europy Rosją nad kontakty z balansującą jedynie na krawędzi miękkiego autorytaryzmu Ukrainą? Dlaczego w wystąpieniu Sikorskiego nie było ani słowa o Euro 2012 – czyżby nie był to już priorytet tego jakże związanego z futbolem rządu? Należy zgodzić się z szefem polskiej dyplomacji, że „Nie warto kierować się resentymentem historycznym”. Szkoda jednak, że Sikorski nie odniósł się w tym miejscu do lansowanej przez koalicyjne Polskie Stronnictwo Ludowe propozycji ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian, która – jeśli się urzeczywistni – w negatywny sposób wpłynie na nasze dwustronne relacje.

Fundamentalne wydaje się, że choć Sikorski przywiązuje dużą wagę do interesów narodowych, i to rozumianych w sposób „doczesny, nie transcendentny”, to obecnie pierwszoplanową rolę odgrywa wizerunek Polski w kraju i za granicą. Ukraina do tego wizerunku nie pasuje, dlatego zostaje relegowana nieco na drugi plan.

Andrzej Szeptycki jest adiunktem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Rady Forum Polsko-Ukraińskiego. Stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

--
[1] Władysław Góra, Polska Rzeczpospolita Ludowa 1944-1974, Książka i Wiedza, Warszawa 1974, s. 542.

--
Zobacz także:
Wojciech Tworkowski Polska poważna, atrakcyjna i niekonkretna

Powrót
Najnowsze

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu