Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Partnerstwo Wschodnie oczami Brukseli
2010-12-01
Dominik Jankowski
Do polskiego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej zostało niewiele ponad sześć miesięcy. Będzie to czas szczególny i ważny dla polskiej dyplomacji, choć w wyniku zmian wprowadzonych przez Traktat z Lizbony rola prezydencji w unijnej polityce zagranicznej została ograniczona właściwie do minimum. Nie zmienia to jednak faktu, że w przyszłym roku słowo „partnerstwo” będzie odmieniane przez wszystkie przypadki. Pytanie tylko jak często będzie to Partnerstwo Wschodnie (PW), a jak często Partnerstwo na rzecz modernizacji.

Czytając raport ekspertów skupionych wokół PISM i MGIMO wnioskuję, że autorzy liczą, iż to PW przekonana do siebie zarówno Brukselę, jak i Moskwę, zbliżając obu aktorów areny międzynarodowej. Jakie są jednak rzeczywiste możliwości realizacji tego strategicznego postulatu? Celowo pominę stanowisko Rosji w tej sprawie – gdyż tym zajęli się poprzedni uczestnicy tej debaty – i tym samym skoncentruję się na unijnej percepcji problemu.

Już przed swoim oficjalnym ustanowieniem PW zostało uznane za sukces. Trudno nie patrzeć na ten program przez taki właśnie pryzmat, mimo sceptycznych głosów, wyrażających niezadowolenie z jego niewystarczającego, do realnej zmiany oblicza Europy Wschodniej, poziomu. Pewnie jest w tym wiele prawdy, że soft power PW jest wciąż za mało atrakcyjny. Niemniej jednak krytycy pomijają kluczowy element tej układanki: w brukselskiej biurokracji trudno z poziomu negacji – a tak właśnie patrzono na Europę Wschodnią do 2004 roku – przejść do sfery hurraoptymistycznej afirmacji. W Unii Europejskiej nic nie dzieje się z dnia na dzień, a na pewno już nie przewartościowanie wektorów unijnej polityki zagranicznej. Do klasycznego duetu unijnej ekstraklasy Północ-Południe dołączył Wschód, a Polsce w ciągu sześciu lat udało się osiągnąć więcej niż wielu, chociażby w 2004 r., się spodziewało.

Na drodze do dalszego rozwoju PW – i jednocześnie jego potencjalnego wykorzystania do poprawy stosunków unijno-rosyjskich – stoją co najmniej trzy przeszkody.

Po pierwsze, wciąż trwający kryzys gospodarczy i brak funduszy. Kazus Irlandii potwierdził ostatnio, że przed UE jeszcze daleka droga do wyjścia na ekonomiczną prostą. Ponadto brak konsensusu w sprawie budżetu unijnego na 2011 r. to kolejny dowód na to, że państwa członkowskie chcą wydawać mniej niż dotychczas. Bez dodatkowych funduszy na PW – w nowej perspektywie finansowej UE na lata 2014-2020 – nie będzie ono w stanie stać się realnym narzędziem unijnego oddziaływania na region.

Po drugie, renacjonalizacja polityki zagranicznej i gospodarczej państw członkowskich UE. Trwający kryzys ekonomiczny sprawił, że niektóre państwa – mając pełną świadomość, iż stabilność obszarów za wschodnią granicą UE leży w jej żywotnym interesie – nie są skłonne do podejmowania wspólnych wysiłków, które w ujęciu taktycznym przynoszą mniej oczywiste i widoczne dla opinii publicznej korzyści. Przywódcy wiedzą, że w krótkim okresie więcej osiągną dzięki bilateralnym kontaktom i kontraktom. Tu w szczególności polecam lekturę ostatniego Raportu OSW autorstwa Justyny Gotkowskiej „Niemieckie sieci na Wschodzie. Niemiecki soft power w Europie Wschodniej, Azji Centralnej i na Kaukazie Południowym”, który pokazuje jak Niemcy – mimo deklaracji wsparcia dla PW – są wciąż dalecy od dołączenia do wspólnotowego (o ile takie istnieje) spojrzenia na Europę Wschodnią.

Po trzecie, dla części państw – w szczególności tych z południa UE – poprawa stosunków na linii Warszawa-Moskwa staje się argumentem do postawienia tezy, jakoby region Europy Wschodniej ulegał tym samym znaczącej stabilizacji. W takiej sytuacji zaś wydaje im się zbyteczne dalsze wzmacnianie unijnych programów w regionach, z których nie płyną zagrożenia i wyzwania dla UE. Trzeba mieć tym samym świadomość, że batalia o geograficzne wektory unijnej polityki zagranicznej wciąż trwa.

Raport, który ewidentnie ma charakter strategiczny, po raz kolejny nadaje impetu debacie o przyszłości PW, Rosji, ale także UE. Dobrze, że tym razem stworzony został przez zespół polsko-rosyjski. Jeszcze lepiej, że powstała jego wersja angielska – dzięki temu można będzie ponownie przypomnieć w stolicach państw członkowskich o kwestii przyszłości PW. Kolejna bitwa o finanse – będące podstawą funkcjonowania całego programu – jeszcze przed nami.

Dominik Jankowski jest redaktorem naczelnym „Komentarza Międzynarodowego Pułaskiego”, wydawanego przez Fundację im. Kazimierza Pułaskiego. Autor artykułów dla „Nowej Europy Wschodniej”. W 2010 r. był członkiem zespołu eksperckiego w ramach polsko-niemiecko-ukraińskiego projektu „Europe in a suitcase”, realizowanego na Ukrainie.

--
Zobacz także:
Andrzej Szeptycki Rosja to nie Norwegia
Sławomir Dębski Długofalowa integracja
Przemysław Żurawski vel Grajewski Retoryczny hołd albo myślenie życzeniowe
Elżbieta Kaca Dajmy szansę Miedźwiedziowi
Olga Nadskakuła Kropla drąży skałę
Katarzyna Pisarska Demokratyzacja Rosji to mrzonki
Łukasz Adamski Konfederacji barscy AD 2010

Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu