Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Oświecony konserwatyzm
2010-11-19
Stanisław Szypowski
Nikita Michałkow – znany rosyjski reżyser, a także przyjaciel Władimira Putina – 26 października zamieścił na stronach portalu Polit.ru tekst pod tytułem Prawo i Prawda. Manifest Oświeconego Konserwatyzmu. Jak wyjaśnił nieco później NEWSru.com, prace nad dziełem „trwały przez cały rok”, a tekst został „opublikowany w ograniczonej liczbie egzemplarzy i przekazany władzom państwa rosyjskiego”. Następnego dnia publikację komentowali wszyscy eksperci. Do dyskusji włączyli się zarówno deputowani, liderzy partii politycznych, jak i koledzy Michałkowa po fachu. Liberałowie nazwali dzieło „szkodliwym zbiorem idei”, „skrajnie reakcyjnym dokumentem”. Komuniści pochwalili autora za „ostrą ocenę sytuacji w kraju”, bo dostrzegli w tekście próby „umocnienia nowego systemu klasowego w społeczeństwie” i „usprawiedliwienia słowem »konserwatyzm« ubóstwa, niesprawiedliwości i chciwości kapitalistów”. Przedstawiciele partii Jedna Rosja oświadczyli, że „idee oświeconego konserwatyzmu rozpatrują jako nieodłączną część” partyjnej ideologii, a także obiecali operatywnie przedyskutować manifest w partyjnych klubach.

Komentatorów, którzy nie wierzą, że Michałkow mógł sam napisać tak obszerne i złożone dzieło, zastanawia inna kwestia: kto tak naprawdę jest jego autorem i w jakim celu ono powstało? Według Gleba Pawłowskiego, manifest „strasznie przypomina dziesiątki dokumentów, które były popularne w ostatnim dziesięcioleciu”; kremlowski politolog zasugerował też, że Michałkow „wynajął paru literackich murzynów, którzy metodą kopiuj-wklej wygenerowali ten tekst”. Pawłowski nazwał ów „absolutnie antymiedwiediewowski” dokument „jedną z coraz liczniejszych prób kontrataku na kurs obrany przez Miedwiediewa w stronę demokratycznej modernizacji”. Pisarz Aleksandr Prochorow, któremu manifest „leży na sercu”, oświadczył: „możliwe, że Bóg zlecił aniołowi, by poprowadził rękę Michałkowa”. Inni uważają jednak, że Michałkowa prowadziła ziemska postać, a konkretnie zastępca szefa Administracji Prezydenta Władysław Surkow, który odpowiada na Kremlu za państwowy światopogląd i dość często przedstawia szerokiej publiczności postulaty „północnej demokracji”. W związku z tym wybór Michałkowa na autora manifestu wydaje się nieprzypadkowy. Ogólnonarodowa sława reżysera gwarantuje przedstawionym ideom odpowiedni rezonans społeczny, a formalny brak powiązań z Kremlem pozwala uważać autora niemal za głos narodu. Podpisanie się pod manifestem Surkowa byłoby błędem taktycznym. Po pierwsze, antymodernizacyjny charakter tekstu jest wyraźny, a wystąpienie przeciwko bezpośredniemu zwierzchnikowi byłoby nierozsądne. Po drugie, jednym z istotnych komponentów oświeconego konserwatyzmu jest prawosławie, dlatego Surkow – syn Czeczena, a od niedawna honorowy obywatel Czeczenii – byłby mało wiarygodnym autorem zarówno dla narodu, jak i dla elit.

Analitycy zwracają uwagę na antymodernizacyjny, a tym samym antymiedwiediewowski charakter tekstu, dlatego wielu uznało, że był on zainspirowany przez Władimira Putina. Nie jest tajemnicą, że w kuluarach Kremla toczy się walka o fotel prezydenta Rosji i każdy z potencjalnych kandydatów chce wystartować z własnym programem. Dlatego eksperci uważają, że manifest jest ofertą Putina dla obywateli i jego wizją przyszłości Rosji, a jednocześnie odpowiedzią na propozycję Miedwiediewa Do przodu, Rosjo (Rossija wpieriod) – według konserwatystów, zbyt postępową.

Zarówno forma, jak i treść manifestu nie powalają. Twórcy nowej idei dla współczesnej Rosji stosują metodę zbliżenia przeciwieństw, co według nich ma nadać siłę nowym pojęciom w rodzaju „liberalnego imperium”, „suwerennej demokracji” „konserwatywnej modernizacji” itp. Eksperci zwracają jednak uwagę, że w tekście można znaleźć kilka ciekawych wątków.

Po pierwsze, w porównaniu z poprzednimi tekstami tego typu, na znaczeniu zyskała historia Rosji. Michałkow proponuje, by pokochać wszystkich rządzących krajem, nie rozdrapując niuansów ich rządów, bo byli całym sercem za Rosją i dbali o rosyjski naród.

Po drugie, adresatem manifestu jest cały naród, a nie jak w innych tekstach jego konkretna grupa. Według autora, naród w ramach swojej konserwatywnej tradycji powinien chylić czoła przed władzą, choć w ramach oświecenia należy robić to rozważnie, nie spod bata, tylko z czystego serca, a pion władzy „przepuścić przez swą duszę”. Urzędnicy muszą wyzbyć się myśli o lepszych zarobkach, bo powinno wystarczyć im tylko tyle, ile jest potrzebne, aby służyć Rosji.

Po trzecie, do nowej idei narodowej po raz pierwszy został dopuszczony Bóg. Nie tylko sakralizuje on władzę, ale i oświeca całą euroazjatycką przestrzeń, która – według autora – stanowi sakralne centrum świata.

Po czwarte, osaczającym Rosję wrogom w manifeście, w odróżnieniu od tekstu o suwerennej demokracji, poświęca się wyjątkowo mało uwagi. Z terenów spoza sakralnego centrum świata wspomniany został tylko Honduras. Pomimo zamierzeń autora, który użył nazwy tego małego kraju wyłącznie w pogardliwym kontekście („Nie jesteśmy Hondurasem”), znaczenie tych słów okazuje się całkiem głębokie. Zgodnie z Konstytucją Hondurasu, prezydent, który poruszy kwestię przedłużenia swojej kadencji, automatycznie pozbawiany jest stanowiska (co miało miejsce w ubiegłym roku). W Rosji to niewyobrażalne.

Według analityków, na wyżej wymienionych przykładach wyjątkowość manifestu się kończy. Jego treść pozostaje zgodna ze sformułowaną, ale dotychczas niespisaną teorią nieomylności i niezmienności kremlowskiej władzy. Dlatego propozycja autora o zmianie Konstytucji –uwzględniając wszystkie aspekty dzieła – wydaje się logiczna.

Eksperci są zgodni, że nieważne, kto napisał ten tekst – Nikita Michałkow osobiście, jego tajni towarzysze czy grupa bardziej zależnych politycznie autorów pod kierownictwem Władysława Surkowa – ważne, kto będzie go realizował i czy ostatecznie uda się zaszczepić w świadomości narodu ową niezmienność i nieomylność Kremla. Pomóc w tym ma właśnie Manifest Oświeconego Konserwatyzmu, który forsuje idę „swobodnej lojalności wobec władzy”, aczkolwiek realizacja tej idei oprócz pytania „jak”, stawia też pytanie „gdzie”. Eksperci zwracają uwagę, że są ludzie, którzy mogliby zająć się rozpowszechnieniem idei, ale miejsc, skąd można by to zrobić, jest zdecydowanie za mało. W czasach carskich takim miejscem były cerkwie, w których głoszono ideę cara jako pomazańca Bożego, obecnie jednak popularność Cerkwi w Rosji jest zdecydowanie niższa niż w czasach porewolucyjnych. Idea Michałkowa o „swobodnym połączeniu poddanego z państwem” za pomocą Cerkwi wydaje się więc nierealna. Nieprawdopodobny jest również tak zwany wariant sowiecki, z partyjnymi zjazdami i propagandą, bo Jedna Rosja to nie to samo co Komunistyczna Partia ZSRR. W związku z tym słuszna wydaje się uwaga, że Prawo i Prawdę. Manifest Oświeconego Konserwatyzmu Michałkowa będzie można odstawić na półkę obok rozważań Władysława Surkowa o „suwerennej demokracji”.

Stanisław Szypowski

Polecamy inne artykuły autora: Stanisław Szypowski
Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu