Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zachar Prilepin "Patologie"
2010-05-02
pp
Czyszczę automat, lubię czyścić automat. Najlepsze zajęcie na uspokojenie.

Odczepiam magazynek, odciągam zamek i sprawdzam, czy w komorze nie ma naboju. Wiem, że nie ma, ale wystarczy raz zapomnieć i można zabić kolegę. Pewnie w każdej jednostce wojskowej był kiedyś taki wypadek. „Nieprawidłowe obchodzenie się z bronią” – podsumowuje komisja przedwczesne odejście do rezerwy twojego kumpla z oddziału, dokładniej odjazd pod Tambów czy inny Smoleńsk z dziurką w czole.

Czule wykładam zawartość przybornika: przecierak, szczoteczkę, klucz i wkrętak. W ich nazwach jest coś tajemniczo delikatnego. Biorę wycior. Rwę gałgan na małe, równej wielkości kłaczki. Zdejmuję pokrywkę komory zamkowej, ostrożnie kładę na stole. Naciskam i wyciągam sprężynę powrotną. Oddzielam zamek z tłokiem gazowym od trzonu zamka. Dalej idą na stół rura gazowa i łoże. Wykręcam tłumik płomieni. Automat jest teraz nagi, lekki i bezbronny.

„Mój szkielecik” – myślę z rozrzewnieniem. Unoszę go i zaglądam do lufy. „Ujdzie… Bywało gorzej”.

Kładę automat i zastanawiam się, od czego zacząć. Obracam w dłoniach zamek, tłumik płomieni, sprężynę powrotną… Wszystko brudne.

Odciągam sprężynę jak napletek, a potem ostrożnie ją zwalniam. Rozłożyć i sprawnie złożyć cały mechanizm powrotny to szczególny szpan. Oczywiście mógłbym się tym zająć, ale dziś nie mam już czasu. Ani zresztą potrzeby.

Obficie nasączam oliwą spory gałgan i przecieram kolejno wszystkie części automatu. Tak myje się własne ciało. Ciało swojej pięknej kobiety. Konia. Albo dziecka.

Przewlekam przez otwór w wyciorze mniejszy gałgan, końcówkę owijam starannie, jak onucą, białym płótnem. Wkładam do lufy. Wycior klinuje się: za dużo płótna. Odwracam lufę, uderzam zaklinowanym wyciorem o ziemię, wycior ciężko wychodzi z drugiej strony, na jego końcu, jak flaga na barykadzie, wisi poszarpana czarna szmatka…


Automat można czyścić bardzo długo. Praktycznie w nieskończoność. Kiedy już człowiek się znudzi, można założyć się z kolegą i znaleźć w jego broni jakiś brudny zakamarek, dziabnąć wyciorem z gałgankiem w głąb mechanizmu spustowego…

Chłopaki, jak zawsze, śmieją się z czegoś i klną.

Wrzód, który ostatnio strzelał ile wlazło, wrzucił teraz wyjątkowo brudne części automatu do puszki z oliwą. W zamyśleniu grzebie gałganami w kałaszu i pokrzykuje na rozbawionych kolegów:

– Ciszej tam, próbuję równomiernie zapaprać broń…

Któryś z chłopaków ma już dosyć zabawy ze szczoteczkami i resztą, robi nacięcie na kolbie. Dima Astachow robi dwa nacięcia.

– Odpuśćcie sobie!… – mówię. – Zaraz wam Siemionycz zrobi nacięcia na dupach… Wasza broń, prywatna?

Żenia Kiziakow starannie kaligrafuje na plecaku wielki napis: „Do ostatniego Czeczena!”.


Fragment książki "Patologie" Zachara Prilepina, wydawnictwo Czarne.

Tłumaczenie Małgorzata Buchalik

Powrót
Najnowsze

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu