Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Techniczne braki
2010-05-19
Paweł Pieniążek
Ciężko być przywódcą. Wszystko zawsze musi być zapięte na ostatni guzik. Nie ma mowy o pomyłkach. Przywódca przyjeżdża do Brukseli czy Moskwy i wszyscy patrzą z podziwem, ale też z obawą, bo wiedzą, że z nim nie ma żartów. Jednak czasem coś nie układa się po jego myśli,  rzeczywistość weryfikuje nadmierną „wielkość”, pisząc w takich przypadkach scenariusz komedii. Tak jest z Wiktorem Janukowyczem. Odkąd zainteresowały się nim media, jego film zapełnia się gagami.

Podczas składania własnoręcznie napisanego wniosku o kandydowanie w wyborach 2004 roku, Janukowycz w rubryce „tytuł naukowy” wpisał  „proffesor”, który to przydomek przyległ do niego na dobre. Ktoś może powiedzieć: każdemu może zdarzyć się literówka. Zgoda, ale to był tylko jeden z dwunastu błędów popełnionych w tym dokumencie. W dodatku miesiąc przed tym wydarzeniem okazało się, że Janukowycz nie może być członkiem Międzynarodowej Kalifornijskiej Akademii Nauk, którą wpisał do swojej biografii, bo takowa uczelnia nie istnieje. Kilkanaście dni później wyszło na jaw, że medal za naukowe projekty nadany przez Międzynarodowe Centrum w Cambridge jest nic nie warty, bo ta instytucja także nigdy nie istniała. Cztery lata później prokuratura zlikwidowała Rosyjską Akademię Bezpieczeństwa, Obrony i Prawa za wydawanie fikcyjnych odznaczeń. Właścicielem przyznanego przez nią orderu jest – obok „proffesora” – także Julia Tymoszenko.

Jednak nie tylko błędy ortograficzne (na przykład w słowie „Europa” czy „premier”) i nieistniejące tytuły naukowe prześladują aktualnego prezydenta Ukrainy. Wielu polityków ma problemy z podstawową znajomością geografii, jak chociażby gwiazda ostatnich wyborów w Stanach Zjednoczonych Sarah Palin, według której Afryka jest państwem. Podczas kampanii wyborczej w 2010 roku Wiktor Janukowycz w przemówieniu w charkowskiej Bałaklei stwierdził, że jest w krymskiej Bałakławie… Ale chyba i tak lepiej być błędnie nazwanym niż po prostu zapomnianym – Janukowycz nie umiał przypomnieć sobie nazwy miasta, w którym agitował kilka godzin wcześniej. I tę wpadkę można by mu wybaczyć – chodziło o sprawy lokalne, małe miasta, które mogą pomylić się każdemu; niestety, kandydatowi na prezydenta trafiały się grubsze pomyłki. Zapytany o uznanie niezależności Abchazji i Osetii Południowej, zaproponował, aby to pytanie rozpatrzyć w kontekście Czarnogóry – mając na uwadze Kosowo; zaś podczas posiedzenia Komisji Słowacji i Ukrainy w 2007 roku pomylił Słowację ze Słowenią.

Kolejną piętą Achillesową Janukowycza są nazwiska, przede wszystkim przedstawicieli kultury i sztuki. Poetkę Annę Achmatową nazwał Achmetową, poetę Pawła Bezposzczadnyjnego przekręcił na Bezsmertnoho, jednego z najważniejszych ukraińskich pisarzy Petra Hułaka-Artemowskiego na Hułaka-Artomowskiego, pisarza Isaaka Babela na Bebela (prawdopodobnie miał na myśli niemieckiego socjaldemokratę Augusta Bebela). Niestety, prezydent Ukrainy gubi się nawet na scenie politycznej, czego najlepszym przykładem było nazwanie eks-prezydenta Niemiec Richarda von Weizsäckera Weizsrberhomem…

Oczywiście tak komicznej postaci nie mogły ominąć incydenty z antyfanami. Najsławniejszym był rzut jajkiem w Janukowycza, po którym „poszkodowany” z nie do końca wiadomych przyczyn upadł i trafił do szpitala pod kroplówkę.

Wydawało się, że już większa wpadka prezydenta spotkać nie może, ale nie doceniałem jego umiejętności. W poniedziałek, podczas wspólnego składania wieńców z Dmitrijem Miedwiediewem na Grobie Nieznanego Żołnierza w Kijowie, wieniec przewrócił się na kłaniającego się w jego stronę Wiktora Janukowycza. Filmik z tego zdarzenia stał się hitem Internetu (mimo usilnych starań jego zablokowania zarówno przez stronę ukraińską, jak i rosyjską) i przyćmił późniejsze przejęzyczenie Janukowycza, który zamiast „delimitować” granice z Rosją, chciał je „demilitaryzować”.

Może przeciwnicy Janukowycza, zamiast odpalać granaty dymne, bić się, krzyczeć czy powoływać kolejne twory polityczne, powinni zostawić go samemu sobie? Każdy dzień przynosi nową wpadkę prezydenta. Jego doradczyni Anna Herman nawołuje Ukraińców do bycia „pragmatykami”. Może to i dobra rada, ale proponuję zacząć od „życiowej zaradności”, aby pierwszym skojarzeniem w kontaktach euroatlantyckich nie był wieniec.

Paweł Pieniążek

Polecamy inne artykuły autora: Paweł Pieniążek
Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu