Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Back in the USSR
2010-05-25
Serhij Żadan*
Aktualny ukraiński come back ku świetlanej radzieckiej przeszłości dziwi i wzbudza czujność tylko  na pierwszy rzut oka. Jeśli dokładniej przyjrzymy się zasadom i przekonaniom, którymi żyje młode ukraińskie społeczeństwo, to dzisiejszy nieodwracalny powrót do słodkiej epoki zastoju jest całkiem logicznym oraz wewnętrznie umotywowanym procesem. Kiedy dzisiejsza ukraińska opozycja (wczorajsza władza) krzyczy o antyukraińskiej polityce Janukowycza, osobiście się z tym nie zgadzam. Polityka Janukowycza nie jest antyukraińska. Przeciwnie, wyraźnie i konsekwentnie broni interesów oraz upodobań części ukraińskiego społeczeństwa – tej najbardziej zahartowanej i odpornej, która urodziła się w Związku Radzieckim i w nim chciałaby umrzeć. W tym wypadku nowy prezydent, jak nikt inny, może wyjść naprzeciw oczekiwaniom ludu. Jeśli ludzie pragną znowu być radzieckimi cepami, to będą, ze wszystkimi tego atrybutami: totalną kontrolą, przymusową kolaboracją i powszechnym niezdrowym rewanżyzmem.

Wydaje mi się, że problem większości ukraińskich polityków polega na niewłaściwym nazywaniu rzeczy po imieniu. Przez ostatnie pięć lat przedstawiciele wszystkich „demokratycznych” sił różnymi sposobami próbowali przekonać samych siebie, że zaszły bezpowrotne transformacje, które społeczeństwo zaakceptowało, gdyż chciało dostać pierwszą lepszą możliwość demokratycznego wyboru i raz na zawsze stać się ukraińskim narodem wyznającym europejskie wartości i wspólną euroatlantycką przyszłość, która czeka nas wszystkich. Okazuje się, że za tym przekonaniem stał elementarny brak znajomości społecznych nastrojów i totalna ignorancja obywatelskich nadziei i oczekiwań. Idealizm to w polityce sprawa niewdzięczna, ponieważ trzeba za niego płacić czasem i niewykorzystanymi możliwościami.

W rzeczywistości większość ukraińskiego społeczeństwa nigdy nie odczuła żadnej transformacji i nie miała okazji dokonać nawet najmniejszego demokratycznego wyboru. Przeważająca część Ukraińców nie wyznawała i chyba nigdy nie zacznie wyznawać żadnych „europejskich wartości”, chociażby dlatego, że hołdują oni całkiem przydatnym w warunkach polowych światopoglądowym wartościom późnego cepa, które przewidują pełne przekładanie odpowiedzialności na scentralizowane organy władzy, całkowite i zasadnicze wykluczenie z życia społecznego oraz brak jakiejkolwiek odpowiedzialności i kooperacji. Cep nie wybiera kierownictwa po to, aby razem z nim rozwiązywać swoje problemy; cep wegetuje, a kierownictwo kontroluje ten proces. W przypadku społeczeństwa obywatelskiego taki układ staje się trudniejszy, dlatego naród ukraiński żadnego zapotrzebowania na społeczeństwo obywatelskie nie wykazuje.

Obwinianie nowej władzy o antyukraińskie nastroje jest niewłaściwe, choćby dlatego, że trzeba by obwinić o nie naród – ponieważ to on gdzieś miał demokrację, swobody obywatelskie i euroatlantycką przyszłość. Jemu niepotrzebna przyszłość, bo ma sytą i leniwą przeszłość, z którą ciężko konkurować jakimkolwiek reformom, transformacjom i tymczasowym trudnościom. Z tego samego powodu naród przez wszystkie te lata głosował na spasioną i kłamliwą partię komunistyczną, będąc jednocześnie przeciwnikiem „gwałciciela ukrainizacji” i „przepisywania historii”. Z tego samego powodu haruje na oligarchów i posłusznie żuje telewizyjną papkę. I z tego samego powodu dobrowolnie wybrał tę nową władzę, licząc na spełnienie obiecanek i powrotu do starych historycznych reguł. A jutro naród będzie tam, gdzie był, bo nie spojrzy inaczej na rzeczywistość, która na Ukrainie zawsze była mniej lub bardziej obecna, jednak mówiło się o niej jako o czymś marginalnym. Aż okazało się, że potrzeba silnej ręki, nostalgia za radziecką władzą, brak wiary w swobody obywatelskie i liberalizm nigdy nie znikły, cały czas były obok. I z kim teraz walczyć? Z własnym narodem? Z marami przeszłości? Z nieuniknioną przyszłością? Przecież tak czy inaczej Ukraińcy będą musieli żyć ze sobą i swoimi nostalgiami.

Całe społeczeństwo, im dłużej istnieje, tym bardziej przypomina pasażerów, którzy mają bilety do różnych miejsc, ale z jakiegoś powodu znaleźli się na tym samym parowcu – i gdzie by się teraz nie ruszyli, w którą stronę by nie popłynęli, to część i tak będzie przekonana, że płynie w niewłaściwym kierunku. Czym skończą się te zawody pływackie? Tego na razie nie wie nikt, nawet szczury okrętowe.

* Serhij Żadan (23.08.1974) - poeta, prozaik, eseista, tłumacz. Autor tomików poezji "Cytatnyk" (1995), "Generał Juda" (1995), "Pepsi" (1998), "The very very best poems, psychodelic stories of fighting and other bullshit (wybrani poezji 1992-2000)" (2000), "Bałady pro wijnu i widbudowu" (2001), "Istorija kultury poczatku stolittia" (2003), "Maradona" (2007), "Efiopilja" (2009), "Lili Marlen" (2009), a także książek "Big Mac" (2003), "Depeche Mode" (2004), "Anarchy in the UKr" (2005) i "Hymn demokratycznej młodzieży" (2006). W 2006 roku wydał "Kapitał" (utwory zebrane).

Przełożył Paweł Pieniążek

Powrót
Najnowsze

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu