Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Car i cesarz są nadzy?
2016-12-16
Marcin Kaczmarski

Dwudniowa (15-16 grudnia) wizyta Władimira Putina w Japonii – najpierw w prefekturze Yamaguchi, rodzinnej prowincji premiera Shinzo Abe, potem w Tokio – wiązała się przede wszystkim z polityką Rosji wobec Zachodu. W stosunkach rosyjsko-japońskich w jej rezultacie zmieni się niewiele.

Od lat komentatorzy postrzegają Rosję i Japonię jako naturalnych partnerów, których łączy wiele wspólnych interesów: w pierwszym rzędzie obawa przed zbytnim wzrostem potęgi Chin i zdominowaniem Azji Wschodniej przez Państwo Środka. Jednak stosunki między Moskwą i Tokio dobitnie pokazują, że – wbrew utartym stereotypom – polityka międzynarodowa nie jest partią geopolitycznych szachów i subiektywne czynniki są dużo ważniejsze niż rzekome racjonalne interesy.

 

Wieczne Kuryle

Największą przeszkodą na drodze do zacieśnienia relacji Moskwy i Tokio pozostaje nierozwiązany spór terytorialny, sięgający II wojny światowej. Wówczas ZSRR zajął cały łańcuch Wysp Kurylskich, łącznie z tak zwanymi Kurylami Południowymi, grupą czterech wysp. Japonia przez ostatnie siedemdziesiąt lat usiłowała wymusić na Moskwie zgodę na zwrot wysp, określanych jako „Terytoria Północne". Od pozytywnej decyzji Kremla w tej sprawie Tokio uzależniało podpisanie traktatu pokojowego. Każde ocieplenie stosunków rosyjsko-japońskich wzbudzało nadzieje, że tym razem uda się rozwiązać spór, jednak za każdym razem strona japońska bardzo się rozczarowywała.

Nie sposób wytłumaczyć nieustępliwego stanowiska japońskiego posługując się kategoriami racjonalnej polityki. Japonia naciska na zwrot wszystkich czterech wysp, traktując inne rozwiązania jako tymczasowe. Tokio nie kieruje się w tym przypadku potencjalnymi korzyściami gospodarczymi czy strategicznymi, które niosłoby ze sobą przejęcie kontroli nad wyspami. Przyczyn japońskiego stanowiska należy upatrywać zarówno w dynamice sytuacji wewnętrznej w Kraju Kwitnącej Wiśni, jak i powojennej japońskiej tożsamości. Konserwatyści utrzymują silną pozycję w japońskiej elicie. Wobec narzucenia Japonii zdecydowanych ograniczeń w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, imperialne i mocarstwowe sentymenty znajdują swoje ujście w symbolicznych kwestiach. Tak jak na arenie wewnętrznej konserwatyści nie wyobrażają sobie, by tron cesarski mogła odziedziczyć kobieta, tak w polityce zagranicznej nie chcą zrezygnować z kilku wysepek, które – podobnie jak wysunięta najbardziej na północ wyspa Hokkaido – do XIX wieku nie były postrzegane jako część Japonii.

Rosja przynajmniej od dekady stosuje wobec Japonii konsekwentną strategię. Według Moskwy, Tokio powinno zadeklarować gotowość do szerokiej współpracy polityczno-gospodarczej, poprzeć ją konkretnymi inicjatywami gospodarczymi i ewentualnie (acz niekoniecznie) zdystansować się od polityki Stanów Zjednoczonych. Wówczas Rosja rozważy, na jakie ustępstwa może pójść. Rosyjski prezydent lapidarnie ujął stanowisko Kremla w wywiadzie udzielonym japońskim mediom tuż przed wizytą; stwierdził, że to Japonia ma problem terytorialny, nie Rosja.

Jak pokazują rezultaty dwudniowej wizyty Władimira Putina, ta strategia zaczęła przynosić efekty. Mimo braku „historycznego" porozumienia – tak oczekiwanego przez japońskiego premiera – Japonia jest gotowa „inwestować" w zbliżenie z Rosją: tak w sensie politycznym, jak i gospodarczym.

Najważniejszą zmianą, którą udało się osiągnąć podczas wizyty, wydaje się być porozumienie (jego szczegóły obaj liderzy dopracowali osobiście) w kwestii prowadzenia wspólnych przedsięwzięć gospodarczych na spornych terytoriach. Tym samym Rosja uczyniła mały krok na rzecz uzyskania japońskiego potwierdzenia, że wyspy należą do Moskwy; w tej sytuacji jakiekolwiek ustępstwo będzie wyrazem dobrej woli Kremla, a nie kupczeniem „świętą rosyjską ziemią". Coraz bliższa jest też perspektywa wprowadzenia ruchu bezwizowego na Kurylach Południowych, co byłoby szczególnie ważne dla tych mieszkańców Japonii, którzy mają tam groby bliskich. Między rosyjskimi i japońskimi podmiotami zawarto też kilkadziesiąt umów gospodarczych: utworzono między innymi fundusz inwestycyjny o wartości miliarda dolarów i zapowiedziano intensyfikację współpracy energetycznej. Jednak dopiero implementacja tych porozumień pokaże ich rzeczywistą wartość: zazwyczaj tego typu umowy nie wychodzą poza etap memorandów.

 

Król jest nagi

Rozwiązanie ponad siedemdziesięcioletniego sporu terytorialnego mogłoby pokazać, że „król jest nagi". Istnieje bowiem wiele przeszkód dla dalszego rozwoju stosunków rosyjsko-japońskich, niezależnych od kwestii kurylskiej. Z punktu widzenia Kremla największym problemem jest brak japońskiej samodzielności w polityce zagranicznej. I nie chodzi tylko o przywoływane kilkakrotnie przez Putina poparcie Tokio dla sankcji przyjętych przez państwa zachodnie po aneksji Krymu i agresji we wschodniej Ukrainie. Japonia pozostaje zależna od Stanów Zjednoczonych w dziedzinie bezpieczeństwa i wiele wskazuje na to, że nawet izolacjonizm nowego amerykańskiego prezydenta nie zmieni wiele w tej kwestii. Ten brak samodzielności przekłada się na konkretne ograniczenia dla potencjalnego zbliżenia rosyjsko-japońskiego. Trudno sobie wyobrazić, by Japonia zaczęła kupować rosyjskie uzbrojenie czy przeprowadzać wspólne ćwiczenia z rosyjskimi siłami zbrojnymi. Brak stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oznacza, że po zakończeniu obecnej kadencji Tokio nie wesprze Rosji w sporze z państwami zachodnimi, nawet jeśli bardzo by chciało. Innymi słowy, w wymiarze politycznym i strategicznym, Japonii brakuje tych wszystkich atrybutów, które czynią Chiny tak atrakcyjnym partnerem dla Kremla.

Równie ograniczone są możliwości zrównoważenia zacieśniających się relacji rosyjsko-chińskich w sferze energetyki. Jeszcze dziesięć lat temu Moskwa liczyła na sprowokowanie chińsko-japońskiego wyścigu o zasoby Syberii i Dalekiego Wschodu. Dzisiaj rosyjska infrastruktura jest nastawiona na Chiny, które są największym konsumentem rosyjskich zasobów w Azji. W 2015 roku chińskie firmy zakupiły 42 miliony ton rosyjskiej surowej ropy, niemal trzy razy więcej niż japońskie. Chinom nie wystarcza aktualnie rozbudowywana odnoga ropociągu „Wschodnia Syberia-Ocean Spokojny" – wykupują coraz większą ilość ropy z terminalu na wybrzeżu pacyficznym, który miał zaopatrywać między innymi Japonię. Gazociąg jest budowany do Chin; Gazprom wycofał się z planów budowy terminalu gazu płynnego LNG we Władywostoku, za pomocą którego mógłby dostarczać surowiec do Japonii. Pewnie usłyszymy, że teraz te plany zostały wznowione, ale Rosji zawsze łatwiej przychodziło rysowanie infrastruktury energetycznej na mapie niż budowanie jej w rzeczywistości.

 

Wyłom

Ukazane ograniczenia nie oznaczają, że wizyta w Japonii była dla Putina stratą czasu. Przede wszystkim zademonstrowała, że na Zachodzie nie istnieje jednolity front bojkotu Rosji. Zapowiedziano wznowienie dialogu w dość unikatowej formule „2+2" (ministrowie spraw zagranicznych i obrony). Japonia jest niechętna sankcjom i pewnie skorzysta z pierwszej okazji, by się z nich wycofać. Należy mieć na uwadze, że taktyczny sukces rosyjski byłby zapewne większy, gdyby wybory w Stanach Zjednoczonych wygrała Hillary Clinton. Można się spodziewać, że podobnie jak administracja odchodzącego prezydenta, patrzyłaby ona niechętnie na ożywienie rosyjsko-japońskiego dialogu. Wówczas wyłom w antyrosyjskim froncie byłby wyraźniejszy. Nadchodząca prezydentura Donalda Trumpa może przynieść Rosji dużo większe korzyści niż zbliżenie z Japonią.

Co zyskała Japonia? Premier Abe będzie zapewne przez kolejne miesiące twierdził, że jest jedyną osobą zdolną odzyskać Terytoria Północne i dalsze zbliżenie z Rosją jest dla tego celu niezbędne. Stawką nie są bowiem tylko sporne wyspy, ale miejsce Shinzo Abe w japońskiej historii.

 

Marcin Kaczmarski

 

Wykorzystane zdjęcie: Kremlin.ru (cc by 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu