Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Krótka pamięć Miedwiediewa?
2010-05-28
Tomasz Kułakowski
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew obiecał całkowite wyjaśnienie zbrodni katyńskiej. Przypomina mu o tym rosyjska organizacja „Memoriał”, która wysłała do niego list otwarty. Póki co, nie doczekała się odpowiedzi.

„Memoriał”, organizacja zajmująca się badaniem zbrodni stalinowskich oraz obroną praw człowieka, nie ustaje w wysiłkach, by raz na zawsze zakończyć sprawę Katynia. Stoi na stanowisku, że Katyń to wewnętrzny problem Rosji, który rzuca cień na dzisiejsze państwo, a przy okazji uniemożliwia normalizację stosunków polsko-rosyjskich.

Przedwczoraj w niezależnej „Nowoj gazietie” ukazał się list otwarty „Memoriału” do władz rosyjskich. Stowarzyszenie już po raz drugi zwraca się do prezydenta Rosji, by ten między innymi zlecił prokuratorowi generalnemu Jurijowi Czajce zbadanie, w jaki sposób przeprowadzono śledztwo katyńskie numer 159. Prowadziła je w latach 1991-2004 rosyjska Główna Prokuratura Wojskowa i umorzyła 21 września 2004 roku. Dokumenty utajniono. Wynik śledztwa „Memoriał” uznał za kuriozalny i od kilku lat bezskutecznie walczy o realizację swoich postulatów.

Po pierwsze, domaga się odtajnienia wszystkich dokumentów śledztwa. Znanych jest tylko sześćdziesiąt siedem ze stu osiemdziesięciu trzech tomów akt. Są to dokumenty, które prezydent Rosji przekazał 8 maja w Moskwie p.o. prezydenta Polski Bronisławowi Komorowskiemu. Dmitrij Miedwiediew zapewnił wówczas, że odtajnianie materiałów katyńskich będzie kontynuowane na jego osobiste polecenie. Dlatego „Memoriał” postanowił ponaglić głowę rosyjskiego państwa.

„Memoriał” postuluje również wznowienie śledztwa katyńskiego. Powrót Katynia na wokandę ma mieć na celu ustalenie z imienia i nazwiska wszystkich ofiar zbrodni, co w każdej sprawie sądowej powinno być oczywiste. Nowe śledztwo powinno także ustalić, czy istnieje tak zwana lista białoruska, zawierająca nazwiska około dwóch tysięcy polskich oficerów zamordowanych na terytorium zachodniej Białorusi. To jedna z niewielu białych plam katyńskich. Nie wiadomo, czy taki spis istnieje, być może historycy musieliby przejrzeć dziesiątki tysięcy dokumentów w archiwach rozsianych po całej Rosji, ale „Memoriał” apeluje, by prokuratura udowodniła, że listy nie ma.

– W takiej sytuacji niech prokuratura przedstawi wszystkie kroki, jakie podjęła w celu zidentyfikowania listy – mówił mi niedawno Aleksander Gurjanow z „Memoriału”.

Organizacja chce także wznowienia śledztwa, bowiem nie może pogodzić się z oceną prawną zbrodni. Prokuratura zakwalifikowała mord na polskich oficerach jako zbrodnię pospolitą – przekroczenie uprawnień z ciężkimi konsekwencjami, którego dopuściło się kilku wysokich funkcjonariuszy NKWD. Zgodnie z prawem, zbrodnia katyńska jako przestępstwo pospolite uległa przedawnieniu dziesięć lat po tragedii, czyli w 1950 roku. Memoriał apeluje o przekwalifikowanie mordu na zbrodnię wojenną i zbrodnię przeciw ludzkości, co uniemożliwiłoby przedawnienie.

Sprawa nie jest prosta. Główna Prokuratura Wojskowa w kwietniowym piśmie do „Memoriału” (do którego dotarł „Dziennik Polski”) uzasadniała, że nie może wznowić śledztwa, ponieważ doszło do przedawnienia. W podobnym tonie odrzuca prośby „Memoriału” o imienną rehabilitację wszystkich ofiar: nie może tego uczynić, bowiem z taką prośbą mogą wystąpić tylko same ofiary albo ich najbliższe rodziny.

Administracja Prezydenta nie zareagowała jeszcze na list „Memoriału” i nie wiadomo, czy w ogóle zwróci na pismo uwagę. Były minister spraw zagranicznych RP Adam Daniel Rotfeld ma taką nadzieję.

– Już samo wysłanie listu otwartego do Miedwiediewa świadczy, że jest to polityk, do którego ludzie zwracają się w nadziei na spełnienie ich próśb – mówi profesor Rotfeld, członek Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych.

Bardziej sceptyczny jest zastępca redaktora naczelnego „Nowoj gaziety” Andriej Lipski. Ocenia on gesty Miedwiediewa w sprawie katyńskiej jako kontynuację polityki pokazywania „ładniejszej twarzy Rosji”.

– To jest odkręcanie polityki Władimira Putina, która doprowadziła do tego, że ludzie patrzą na nas jak na zwierzęta, nieprzestrzegające niczyich praw. Miedwiediew normalizuje wizerunek Rosji, dlatego potępia generalissimusa. I chyba sam w to wierzy. Również w jego ścisłym otoczeniu przeważają ludzie, którzy nie lubią stalinizmu i chcą się z nim rozliczyć. Ale nie uczynią tego, dopóki nie rozliczą się z sąsiadami – wyjaśnia Lipski. Podkreśla jednak, że elita władzy jest podzielona i nie wszystkim zależy na odtajnieniu śledztwa katyńskiego.

Moskiewscy dziennikarze podejrzewają, że wśród obecnych elit władzy jest sporo potomków ludzi, którzy mieli na rękach krew polskich oficerów, dlatego prawda nie może ujrzeć światła dziennego.

– Stalinizm to tylko detal. Najważniejszym wyzwaniem dla dzisiejszej Rosji jest przebudowanie gospodarki i systemu politycznego. A ja nie jestem pewien, czy idziemy w tym kierunku – konkluduje Lipski.

Tomasz Kułakowski

Tekst ukazał się 28 maja 2010 roku w „Dzienniku Polskim”

Polecamy inne artykuły autora: Tomasz Kułakowski
Powrót
Najnowsze

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

Integracja, adaptacja, akceptacja. Wsparcie obywateli państw trzecich na Dolnym Śląsku

10.07.2019
NEW
Czytaj dalej

German-Polish-Hungarian Summer WorkLab & Fab

09.07.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu