Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Janukowycz reformatorem?
2010-06-04
Rafał Osiński*
Wiktor Janukowycz po raz pierwszy od objęcia prezydentury postanowił w tak zdecydowany sposób poruszyć kwestie priorytetów polityki społeczno-gospodarczej jego administracji. Od razu wystąpił niezwykle ambitnie. Podczas posiedzenia komitetu ds. reform stwierdził, że pod jego rządami Ukraina ma stać się jednym z dwudziestu najbardziej rozwiniętych krajów świata – i to w ciągu dziesięciu lat. Imponująca deklaracja.

Chcąc zrealizować te ambitne plany, Janukowycz proponuje między innymi redukcję deficytu budżetowego, obniżanie podatków oraz ograniczenie wpływu administracji publicznej na działalność gospodarczą. Opowiada się za zwiększeniem niezależności finansowej regionów, wzrostem wymiany handlowej z Unią Europejską, poprawą współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Do tego dodaje kwestię wzrostu wydajności w rolnictwie oraz konieczność poprawy jakości infrastruktury transportowej. W konsekwencji ma nastąpić przyśpieszenie wzrostu gospodarczego i spadek inflacji.

Takim zamiarom wypada tylko przyklasnąć. W taką stronę powinien podążać kraj, który chce należeć do grupy najbogatszych państw świata. Trzeba przyznać, że Janukowycz obrał właściwe priorytety.

Dobrym pomysłem jest zwrócenie uwagi na kwestię wydajności produkcji rolnej. Ukraina ze swoimi glebami i bogactwem produkcji rolnej mogłaby stać się spichlerzem Europy. Tania, wydajna produkcja rolna to potencjalne źródło przychodów dla ukraińskiej gospodarki na przynajmniej kilka, kilkanaście lat. Postulat ten jest zresztą spójny z celem, jakim jest zwiększenie wymiany handlowej z Unią Europejską. Daje też szansę na przynajmniej częściowe uniezależnienie się od eksportu produktów przemysłu ciężkiego. To właśnie spadek popytu na produkty przemysłowe był jedną z głównych przyczyn kłopotów gospodarczych Ukrainy w ostatnich miesiącach.

Banałem jest przypominanie o istotnym wpływie dobrego stanu infrastruktury na wzrost gospodarczy i w konsekwencji na poprawę życia mieszkańców. Również postulowanie większej niezależności finansowej regionów jest „oczywistą oczywistością” – przykład Polski pokazuje, że jest to właściwa droga.

Równie oczywista jest konieczność ograniczenia wpływu administracji publicznej na działalność gospodarczą. Wystarczy spojrzeć na międzynarodowe rankingi oceniające warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Według Doing Business 2010 (klasyfikacja Banku Światowego), Ukraina znalazła się na 142. miejscu na 183 sklasyfikowane państwa. Wyżej uplasowały się między innymi Iran, Kosowo czy nawet Etiopia. Wyjątkowo źle wypada między innymi łatwość rozpoczęcia działalności (134. miejsce), łatwość uzyskania pozwoleń na budowę (181. miejsce), zamykanie działalności (145. miejsce), czyli elementy, które bezpośrednio wiążą się z jakością pracy administracji. Szczególne znaczenie ma to dla małych i średnich przedsiębiorstw, które tworzą niejako kręgosłup gospodarki.

Istotną kwestią jest konieczność redukcji inflacji i deficytu budżetowego. Problem deficytu stał się szczególnie palący podczas ostatniego kryzysu gospodarczego. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zagroził wstrzymaniem kolejnych transz wsparcia, jeśli Ukraina nie zredukuje deficytu poniżej 5 procent PKB. To kryterium udało się spełnić tylko dzięki rabatowi na rosyjski gaz, niezbędna jest jednak jego trwała redukcja, w przeciwnym razie należy się spodziewać wielu negatywnych konsekwencji. Najpoważniejsza z nich to utrudnienia dla przedsiębiorstw w dostępie do kredytów niezbędnych do prowadzenia działalności, gdyż większość kapitału banki przeznaczą na finansowanie deficytu budżetowego (w ekonomii mówi się w takiej sytuacji o efekcie wypierania – banki chętniej pożyczają pieniądze sektorowi publicznemu, ponieważ jego wiarygodność kredytowa jest większa). Co więcej, wyższy deficyt dziś to wyższe koszty spłaty odsetek w przyszłości, co znacząco utrudniłoby realizację wspomnianych powyżej planów inwestycyjnych.

Na koniec należy jednak postawić pytanie o realność zamierzeń Janukowycza. Jego deklaracja jest ogólnikowa i wygląda raczej na polityczną manifestację niż na konkretny program reform gospodarczych. Redukcja podatków i deficytu bez drastycznej obniżki wydatków (co byłoby źle odebrane przez społeczeństwo) jest niemożliwa. Również zwiększenie nakładów inwestycyjnych na infrastrukturę i poprawę wydajności w rolnictwie oznacza konieczność obcięcia wydatków głównie o charakterze socjalnym. Najmniej realne jest zmniejszenie wszechwładzy urzędników i pozbawienie ich wynikających z niej profitów.

Propozycje Janukowycza oczywiście są możliwe do zrealizowania i zdecydowanie powinny być zrealizowane. Ale prawdopodobnie tak się nie stanie, gdyż krótkoterminowy interes polityczny znów wygra z długoterminową strategią. Poza tym łatwo jest składać chwytliwe deklaracje, ale rzadko kiedy starcza determinacji, by przeprowadzić trudne, acz niezbędne reformy. A szkoda, bo Ukraina ma ogromny potencjał. Tylko ogromnie niewykorzystany.

* Rafał Osiński jest absolwentem ekonomii w Szkole Głównej Handlowej.

 



Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu