Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Porażka TTIP sukcesem Putina
2016-09-12
Grzegorz Kaliszuk

Szanse na podpisanie TTIP są coraz mniejsza, a ewentualna wygrana Trumpa opóźni negocjacje o wiele lat. Kreml się z tego cieszy i przygotowuje się do negocjowania własnej umowy o wolnym handlu – między Euroazjatycką Unią Gospodarczą a Iranem.

Fot. Gringer (public domain) commons.wikimedia.org

 

Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) to inicjatywa, która miała stworzyć największy na świecie obszar wolnego handlu. Umowa od kilku lat jest przedmiotem negocjacji Waszyngtonu i Brukseli (w lipcu 2016 roku odbyła się czternasta już runda negocjacyjna). Wiele wskazuje jednak na to, że projekt zakończy się fiaskiem. A z tego cieszy się Rosja.

 

 

 

Umowa, ale inna

 

Liczba zwolenników TTIP jest coraz mniejsza. Umowa była jeszcze do niedawna silnie promowana przez Wielką Brytanią, jednak po Brexicie ta ostatnia nie może być nią objęta. Sprawiło to również, że osłabła pozycja negocjacyjna samej Unii Europejskiej, bowiem ponad jedna-czwartaunijnego eksportu Stanów Zjednoczonych trafia właśnie na Wyspy. Kluczowe byłoby zakończenie negocjacji do końca bieżącego roku, bowiem nie ma pewności, że po ewentualnym zwycięstwie Donalda Trumpa,nowy prezydent będzie chciał te rozmowy kontynuować.

 

Sukces partii republikańskiej z pewnością byłby korzystny dla Władimira Putina, któremu każde osłabienie więzi gospodarczych UE i Wielkiej Brytanii z USA jest na rękę. Z perspektywy Kremla wejście TTIP w życie w jakiejkolwiek formie będzie niekorzystne. Umowa może jedynie osłabić bilateralne relacje gospodarcze Rosji z krajami Unii Europejskiej oraz z USA.

 

Stanowisko Kremla wspierają rosyjskie środki masowego przekazu. Demonstracje przeciw TTIP, które miały miejsce 11 października 2015 roku w kilku europejskich miastach, zostały propagandowo nazwane przez rosyjską telewizję RT (dawna Russia Today, kontrolowana przez Kreml) „masowymi protestami". Tymczasem wzięło w nich udział zaledwie kilkuset mieszkańców europejskich stolic. TTIP określane jest w rosyjskich mediach jako „gospodarcze NATO", co rodzi bardzo negatywne konotacje w tamtejszym społeczeństwie.

Kreml wolałby, aby Unia Europejska zawarła umowę o wolnym handlu z Euroazjatycką Unią Gospodarczą. Bruksela zakceptowałaby w ten sposóbistnienie rosyjskiej strefy wpływów. Taki scenariusz jest jednak niemożliwy, a pozostali (poza Rosją) członkowie „wschodniej Unii" to marginalni partnerzy handlowi Unii Europejskiej.

Gdyby doszło do podpisania TTIP i tym samym częściowego zmarginalizowania handlu z Rosją (z wyłączeniem surowców energetycznych, przynajmniej w średnioterminowej perspektywie) można byłoby spodziewać się wprowadzenia przez Kreml selektywnych „kontrsankcji" wymierzonych w najsłabsze państwa członkowskie Unii Europejskiej. Moskwa z pewnością nie pozwoliłaby sobie na otwartą wojnę gospodarczą z Brukselą.

Rosja poświęca jednak TTIP zapewne coraz mniejszą uwagę, bowiem propozycja tej umowy zostanie prawdopodobnie odrzucona przez zainteresowane strony. Kreml jest pragmatyczny: wykorzystuje słabość Unii Europejskiej i pracuje nad utworzeniem strefy wolnego handlu pomiędzy Euroazjatycką Unią Gospodarczą (Rosja, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgistan) a Iranem. Porozumienie początkowo ma dotyczyć tylko wymiany tych towarów, które zostaną wymienione w umowie. Ten stan przejściowy ma trwać do momentu, gdy Iran stanie się członkiem Światowej Organizacji Handlu. Do końca roku ma zostać przedstawiona agenda prac nad utworzeniem strefy, a na styczeń 2016 roku zaplanowano początek negocjacji treści samej umowy handlowej.

 

 

Wiele głosów na „nie"

 

Władimir Putin może być spokojny, szanse na podpisanie TTIP są coraz mniejsze, a w krajach członkowskich Unii Europejskiej (mimo optymistycznych deklaracji urzędników unijnych i amerykańskich) coraz wyraźniej słychać głosy sprzeciwu. Premier Francji Manuel Valls powiedział na przykład w lipcu, że negocjowana od 2013 roku umowa nie może zostać podpisana w obecnej formie, bowiem istnieje bardzo duże ryzyko, że jej postanowienia znacząco obniżą jakość żywności eksportowanej do Unii Europejskiej.

 

TTIP wywołuje kontrowersje z kilku powodów.

 

Po pierwsze, porozumienie negocjowane jest niejawnie, co wyklucza publiczną dyskusję. Padają oskarżenia, że Komisja Europejska nie słucha głosów krytyki płynących z krajów członkowskich UE. Ponad 95 procent spotkań przedstawicieli Komisji Europejskiej w sprawie TTIP toczyło się w obecności lobbystów, zaś jedynie w 5 procentach rozmów brali udział przedstawiciele organizacji gospodarczo-społecznych. Przykładem negatywnej reakcji na projekt TTIP jest petycja polskich organizacji i stowarzyszeń handlowych, opowiadająca się przeciwko jej wejściu w życie – podpisały się pod nią osiemdziesiąt trzy podmioty, między innymi Fundacja Greenpeace Polska, Instytut Spraw Obywatelskich oraz Stowarzyszenie Praw Człowieka.

 

Komisji Europejskiej zarzuca się również, że ta ignoruje wyniki konsultacji społecznych, które sama zorganizowała; ignorować ma też petycję przeciwko TTIP, która została podpisana przez prawie półtorej miliona Europejczyków.

 

Jest to o tyle istotne, że na mocy TTIP korporacje międzynarodowe mają uzyskać prawo do skarżenia państw przed sądami arbitrażowymi, gdy ich interesy będą zagrożone w danym kraju. Nieoficjalnie mówi się, że o pozostawienie tego zapisu zabiega strona amerykańska, która chce ułatwić wejście swoim firmom na europejski, mocno przeregulowany rynek. Taki sposób rozstrzygania sporów faworyzuje producentów zagranicznych, zrzeszonych w ramach wielkich korporacji, spychając tym samym na margines lokalnych, krajowych wytwórców.

 

Projektowi umowy zarzuca się ponadto, że jego wejście w życie znacznie utrudni władzom w Unii Europejskiej i USA ochronę sektorów wrażliwych (takich jak służba zdrowia czy szkolnictwo) przed negatywnym wpływem wolnego rynku. Uważa się również, że TTIP doprowadzi do deregulacji rynku usług publicznych i ich dalszej prywatyzacji, co w konsekwencji skutkować może, zdaniem przedstawicieli organizacji handlowych, ograniczeniem dostępu do tych usług. Z silnym sprzeciwem spotyka się wreszcie idea Rady Współpracy Regulacyjnej, której zadaniem ma być niwelowanie różnic w prawodawstwie lokalnym, tak aby ułatwić przepływ towarów i usług.

 

Z kolei niezależni eksperci i ekonomiści twierdzą, że PKB Unii Europejskiej w wyniku przewidzianych w umowie działań wzrośnie jedynie o 0,5 procent w skali dziesięciu lat. Naukowcy z amerykańskiego Tufts University prezentują jeszcze bardziej pesymistyczną prognozę: ich zdaniem TTIP będzie skutkować zmniejszeniem PKB Unii Europejskiej i utratą około 600 tysięcy miejsc pracy.

  ***

Negatywna atmosfera wokół propozycji treści umowy, przeciągające się od 2013 roku negocjacje, niepewna sytuacja w Unii Europejskiej (pogłębiona deklaracją wyjścia z jej struktur głównego orędownika TTIP, czyli Wielkiej Brytanii) oraz zbliżające się wybory w USA sprawiają, że podpisanie tego porozumienia może zostać odłożone na długie lata. Być może większą uwagę należy więc poświęcić rosyjskim staraniom o utworzenie innej strefy wolnego handlu.

 

 

Grzegorz Kaliszuk jest ekonomista, publicysta „Nowej Europy Wschodniej".


Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu