Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kirgiskie referendum konstytucyjne wisi na włosku
2010-06-17
Radzisława Gortat*
Na 27 czerwca zaplanowano w Kirgistanie referendum konstytucyjne, mające stworzyć podwaliny pod nowy system sprawowania władzy oraz stanowić pierwszy krok w kierunku legalizacji rządu tymczasowego. Naród ma w głosowaniu powszechnym zaaprobować Rozę Otunbajewą jako „prezydenta okresu przejściowego”. Do referendum zostało dziesięć dni, ale szanse na jego przeprowadzenie maleją. Nie wiadomo, czy w ogóle się ono odbędzie, choć rząd jest zdeterminowany, by przeprowadzić je w planowanym terminie. Ma ku temu wiele powodów.

1. Nowa fala gwałtownych rozruchów na południu (11-12 czerwca) dobitnie pokazała, że rząd nie panuje nad tą częścią kraju. Wobec rozlewu krwi, podpaleń i aktów grabieży, Otunbajewa poprosiła o pomoc militarną Rosję. Władze Kremla oraz Organizacja o Układzie Bezpieczeństwa nie zajmują w tej sprawie jednoznacznego stanowiska. Można odnieść wrażenie, że decyzja o jakieś formie interwencji zapadła w celu zapobieżenia wprowadzeniu do Kirgistanu wojsk uzbeckich (w przypadku kontynuacji ataków na mniejszość uzbecką) oraz wzmocnienia wpływów Rosji w regionie. Ale Moskwa nie chce brać na siebie odpowiedzialności za rozwiązanie konfliktu etnicznego na południu, czekając, aż władze  kirgiskie same uporają się z pacyfikacją zamieszek. Poniekąd już to nastąpiło, choć sytuacja w Oszu i Dżalalabadzie jest napięta i na skraju humanitarnej katastrofy. Kreml czeka również na wyraźną akceptację interwencji przez społeczność międzynarodową. Ponadto przerzucenie wojsk i stabilizacja sytuacji wymagają czasu. Wszystko to jest używane jako argument na rzecz opóźnienia referendum lub rezygnacji z niego w ogóle.

2. Dla Rosji, a także dla sąsiednich reżimów autorytarnych kirgiski eksperyment ustrojowy zawarty w projekcie nowej konstytucji jest sporym wyzwaniem. Jego intencją jest złamanie dominacji rządów prezydenckich opartych na patronalno-klientalnym układzie. Nowa ustawa zasadnicza wprowadza model rządów parlamentarno-prezydenckich wyłanianych z większości parlamentarnej, pochodzącej z konkurencyjnych wyborów, redukuje uprawnienia prezydenta i ogranicza jego władzę do jednej kadencji, wprowadza wiele zabezpieczeń przed monopolizacją władzy przez największą partię, gwarantuje szereg uprawnień dla opozycji parlamentarnej oraz szeroki dostęp do informacji. Słowem – formalizuje zasady gry o władzę w sposób bliższy zachodnim demokracjom i odległy od sprawowania władzy w Rosji i innych krajach WNP.
Gdyby konstytucja została wprowadzona w życie, mogłaby promieniować na sąsiednie kraje, stojące w najbliższym czasie przed zmianami na szczytach władzy. Pogłębiający się chaos w Kirgistanie czyni jednak tę perspektywę mało prawdopodobną. Mimo to Miedwiediew i Putin zdystansowali się ostatnio od idei kirgiskiego referendum jako sposobu na uprawomocnienie władzy w tym kraju, oświadczając, że Kirgistanowi „potrzebna jest legitymizacja przez wybory, a nie eksperymenty konstytucyjne zapoczątkowane przez Bakijewa”. To dodatkowy element stygmatyzacji, gdyż, jak wiadomo, Bakijew czynił wszystko, by nie dopuścić do ustanowienia takiego systemu rządów, jaki proponuje projekt referendalny. Niektóre rosyjskie oraz prorosyjskie portale internetowe w Kirgistanie (na przykład Biełyj parus) wyraźnie dyskredytują Otunbajewą i jej rząd jako polityków niewiarygodnych i bezsilnych.

3. Także wewnątrz Kirgistanu zaktywizowali się przeciwnicy referendum, kierujący się różnymi motywami. Wielu nie podoba się przedłożony projekt ani to, jak go przyjęto. Dotyczy to nie tylko zwolenników obalonego prezydenta czy wielbicieli rządów silnej ręki. Również część członków Rady Konstytucyjnej oraz organizacje pozarządowe wydały deklarację dystansującą się od wersji konstytucji, która ma być przedłożona w referendum. Twierdzą oni, że poprawki wniesione do projektu przez rząd czynią z niego inny dokument, w związku z czym wyborcom należy przedstawić oba projekty do wyboru. Żądają ponadto, by kwestię akceptacji Rozy Otunbajewej jako „prezydenta okresu przejściowego” wyłączyć z głosowania nad konstytucją i przedstawić wyborcom w postaci odrębnej kwestii na dodatkowej karcie wyborczej. Wobec pogłębiających się rozbieżności kilka dni temu wstrzymano druk kart do głosowania.

4. Wydaje się, że w tej sytuacji referendum stanie się obiektem kontestacji ze strony wszystkich przeciwników rządu tymczasowego. Jeśli głosowania nie uda się zablokować, cały wysiłek oponentów skupi się na agitacji za głosowaniem przeciw projektowi ustawy zasadniczej. W razie powodzenia tej akcji, rząd musiałby ustąpić. Nie można wykluczyć prób inicjowania rozruchów także na północy kraju.

5. Rząd tymczasowy deklaruje wolę przeprowadzenia referendum mimo wszystkich  przeciwności. To jedyny sposób uzyskania legitymizacji i utrzymania się przy władzy. Jednak w obliczu narastającego chaosu perspektywa ta staje się coraz bardziej mglista.  

* dr Radzisława Gortat, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

Powrót
Najnowsze

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

Integracja, adaptacja, akceptacja. Wsparcie obywateli państw trzecich na Dolnym Śląsku

10.07.2019
NEW
Czytaj dalej

German-Polish-Hungarian Summer WorkLab & Fab

09.07.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu