Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kirgiskie referendum konstytucyjne
2010-06-29
Radzisława Gortat*
W miarę zbliżania się terminu referendum konstytucyjnego zaplanowanego na 27 czerwca  rosła temperatura sporów o to, czy je przeprowadzić, czy odłożyć. Powodem były tragiczne zajścia na południu kraju w dniach 11-15 czerwca bieżącego roku, które pociągnęły za sobą setki (a najprawdopodobniej tysiące) ofiar śmiertelnych, wiele tysięcy rannych, zniszczyły ponad połowę zabudowań w Oszu i jedną trzecią w Dżalalabadzie oraz wywołały ogromną falę uchodźców (około 75 tysięcy do Uzbekistanu, 300-400 tysięcy wewnątrz kraju). W końcu ubiegłego tygodnia  rząd tymczasowy podjął  zdecydowane kroki, by referendum przeprowadzić bez względu na dramatyczne okoliczności. Zwłoka oznaczałaby dalsze osłabienie pozycji  nieprawomocnych władz oraz pogłębienie chaosu w kraju.

Kontekst  zewnętrzny
Decyzji tej sprzyjało odsunięcie groźby zewnętrznej interwencji oraz możliwość względnego opanowania sytuacji na południu kraju własnymi siłami. Przeciwko wprowadzeniu wojsk rosyjskich do Kirgistanu pod egidą Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) lub Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) zdecydowanie wypowiedział się Uzbekistan oraz Chiny. Rosja mogła wprowadzić swoje wojsko tylko na podstawie umowy dwustronnej z Kirgistanem. Wprawdzie 12 czerwca Roza Otunbajewa poprosiła o pomoc militarną, ale apelowi temu byli przeciwni niektórzy członkowie jej rządu. W dodatku prezydent Dmitrij Medwiediew – jak twierdzą kirgiscy dziennikarze – zażądał rezygnacji z referendum jako warunku wsparcia militarnego, co rząd Otunbajewej zdecydowanie odrzucił. Nie bez znaczenia była też obawa Kremla, że rosyjscy żołnierze zostaną wciągnięci w konflikt etniczny, co także studziło zapał przed bezpośrednim zaangażowaniem. Ostatnio przeciwko wprowadzeniu wojsk do Kirgistanu pod szyldem OUBZ wypowiedział się także Kazachstan.

W rezultacie skończyło się na deklaracji, że OUBZ okaże Kirgistanowi wsparcie w postaci helikopterów, środków transportu oraz udzieli pomocy w śledztwie dotyczącym organizatorów zamieszek. Co nie mniej ważne, Kirgistan uniknął groźby wciągnięcia w zbrojną konfrontację z Uzbekistanem. Kirgiscy politycy i eksperci przypisują to mądrości Islama Karimowa, który uznał starcia między Kirgizami i Uzbekami w Oszu i Dżalalabadzie za wewnętrzną sprawę Kirgistanu i ani słowem nie wspomniał w swym oświadczeniu, że Uzbecy byli głównymi ofiarami tych konfliktów. Karimow powstrzymał też zapędy młodych obywateli Uzbekistanu pragnących iść z pomocą współplemieńcom oraz otworzył granice dla uchodźców z Kirgistanu, którzy są przetrzymywani w specjalnych obozach w strefie przygranicznej, odizolowanych od reszty kraju. Kirgiskie władze podały, że kilkanaście tysięcy uchodźców wróciło już do kraju.

Stany Zjednoczone oraz organizacje międzynarodowe poparły ideę przeprowadzenia referendum, upatrując w nim drogę  do stabilizacji i demokratyzacji w Kirgistanie. Na dwa dni przed głosowaniem na ulicach Biszkeku młodzi ludzie rozdawali przechodniom tekst nowej konstytucji, wydrukowany przy pomocy amerykańskiej fundacji IRI (Międzynarodowy Instytut Republikański).

Kontekst wewnętrzny
Rząd tymczasowy okazał się silniejszy, niż utrzymywali jego przeciwnicy i entuzjaści zewnętrznej interwencji. 24 czerwca Roza Otubajewa odwiedziła rejony objęte starciami, obiecując zdecydowane działania w celu uwolnienia południa od przemocy, kontynuację pomocy humanitarnej oraz pomoc rządu w odbudowie zniszczonych miast. Jako warunek stabilizacji sytuacji politycznej uznała przeprowadzenie referendum, które ma umożliwić nowy system sprawowania rządów oraz otworzyć drogę do legitymizacji władz. Odpowiedzialnością za tragiczne wydarzenia władze obciążyły prowokatorów zmobilizowanych przez Maksima Bakijewa za pośrednictwem islamskich terrorystów. Według krytyków, rząd wywarł skuteczną presję na media, zwłaszcza telewizję, by filtrowały doniesienia z południa i w ten sposób zapobiegały wywołaniu zbędnych emocji. Kroki te stworzyły wrażenie relatywnej stabilizacji.

Warunki głosowania
Dla zapewnienia sukcesu przedsięwzięcia rząd zlikwidował swym dekretem wymóg udziału 50 procent obywateli w referendum oraz zliberalizował warunki uczestnictwa w głosowaniu. Przedmiot referendum został sprowadzony do jednego pytania, łączącego akceptację dla nowej konstytucji z legitymizacją Rozy Otunbajewej jako prezydenta kraju do grudnia 2011 roku. Uczestnictwo w plebiscycie ułatwiło zezwolenie obywatelom na głosowanie w dowolnym miejscu, nawet bez dokumentów, jeśli te przepadły w zajściach. Dla uniknięcia wielokrotnego głosowania znaczono duży palec każdego wyborcy, który wrzucił głos do urny, specjalną substancją, łatwą do wykrycia przez specjalne przyrządy, w które zaopatrzono komisje wyborcze. W kilkudziesięciu okręgach, gdzie lokale wyborcze spłonęły, przewidziano objazdowe urny. W dniu referendum zawieszono na południu godzinę policyjną. Głosowanie odbywało się pod wzmocnioną ochroną struktur siłowych.  

Według doniesień medialnych, referendum  przebiegło spokojnie. Po zamknięciu lokali wyborczych Roza Otubajewa oświadczyła, że w głosowaniu wzięło udział 67 procent uprawnionych. Oficjalne wyniki mają być znane w poniedziałek.

Konsekwencje
Jeśli nie nastąpią jakieś nieprzewidziane wydarzenia, na przykład mobilizacja masowych protestów przeciwko rezultatom referendum przeprowadzonego w ekstraordynaryjny sposób, Kirgistan wejdzie na drogę legalizacji struktur państwowych. Kolejnym etapem będą wybory parlamentarne, które początkowo planowano na 10 października, lecz ostatnio mówiło się o ich przesunięciu na wrzesień. Po nich nastąpi najważniejszy akt kirgiskiego eksperymentu konstytucyjnego: wyłonienie pierwszego w historii rządu parlamentarnego. Perspektywa ta budzi wiele nadziei i obaw w samym Kirgistanie oraz – jak donosi agencja RIA Nowosti – otwarty sceptycyzm prezydenta Rosji.

Po uprawomocnieniu wyników Roza Otunbajewa uzyska nie tylko legitymizację jako prezydent Republiki Kirgiskiej, lecz do czasu nowych wyborów parlamentarnych będzie dysponować szerokimi  uprawnieniami przypisanymi temu urzędowi przez konstytucję z 2007 roku. Ma zamiar rozwiązać obecny rząd i powołać nowy – już bez przymiotnika „tymczasowy”. Rząd będzie sprawować normalne funkcje władzy wykonawczej i ponosić pełną odpowiedzialność za prowadzoną politykę. Organizacje pozarządowe wystąpiły z żądaniem, by z rządu odeszli wszyscy liderzy partii politycznych, którzy zamierzają walczyć o mandaty parlamentarne. Deklarację taką złożyli tylko dwaj politycy: Omurbek Tekebajew i Temir Sarijew. Wśród pozostałych żądanie to wywołało konfuzję: niektórzy ministrowie, jak Azimbek Beknazarow, nie posiadają własnych partii, więc nie mają gdzie odejść; inni, na przykład Ałmazbek Atambajew, już wcześniej zadeklarowali, że nie zamierzają ubiegać się o mandat deputowanego i chcieliby pozostać w rządzie. Najbliższe dni wyjaśnią, jaki kształt przybierze nowa konfiguracja polityczna.

Jakimś rozwiązaniem wewnętrznych tarć może być Zgromadzenie Parlamentarne, które ma sprawować funkcje ustawodawcze do czasu nowych wyborów. Roza Otunbajewa zapowiedziała, że w jego skład wejdą partie, które doszły do władzy po 7 kwietnia: „Zgromadzenie będzie się od czasu do czasu spotykać dla przyjęcia dekretów, aby nie odchodzić od obecnego kursu”. Władze zamierzają przywrócić na południu godzinę policyjną, która ma obowiązywać do 10 sierpnia bieżącego roku.

* Radzisława Gortat, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego Warszawskiego.

Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu