Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
O duchu praw
2010-07-03
Stanisław Szypowski
Monteskiusz miał wiele racji, pisząc o prawodawstwie, którego specyfikę uzależniał od wielkości, klimatu, tradycji, historii danego kraju. Rosja jest tego najlepszym przykładem. Wschodniorzymska tradycja prawa, ostry klimat, surowa władza i burzliwa historia – to wszystko bezpośrednio wpływało na interpretację i stosowanie prawa w Rosji. O ile przez wieki, należąc do wielkiej europejskiej rodziny, „rosyjski duch prawa” pozostawał na uboczu i nie wpisywał się w ogólnoeuropejski nurt rozwoju prawodawstwa, a jeśli już to z kilkudziesięcioletnim poślizgiem, to współcześnie Rosja nie jest w stanie (a może już nie chce) przeciwstawiać się globalizacji w tej sferze. Wydarzenia ostatniego miesiąca pokazują, że współpraca oraz integracja europejska w szerokim tego słowa znaczeniu przynoszą póki co małe, ale wymierne owoce. Dlatego wydaje się, że dalsza modernizacja kraju i „partnerstwo dla modernizacji” winny być tymi narzędziami, które bezpośrednio wpłyną na usprawnienie i polepszenie kondycji rosyjskiego prawodawstwa.

O kondycji rosyjskiego prawa elity prawnicze Rosji dyskutowały na konferencji „Monitoring prawodawstwa i stosowania prawa”. Konferencja została zorganizowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Radę Federacji Rosyjskiej. Głównym powodem spotkania miała być dyskusja nad raportem Rady na temat stanu stosowania prawa w Federacji Rosyjskiej, prelegenci skupili się jednak przede wszystkim na druzgocącej krytyce kondycji prawa w Rosji

Konferencję otworzył przewodniczący Rady Federacji (RF) Siergiej Mironow, który uznał, że „ustawodawca powinien powstrzymać nieład i stworzyć spójne ramy prawne w kraju”. Przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Walerij Zorkin wprost uznał, że obecnie w Rosji istnieje „konflikt normatywny”, który w konsekwencji może wstrzymać modernizację kraju. Zorkin mówił przede wszystkim o konflikcie pomiędzy „normami racjonalnego porządku a zakorzenionymi w społeczeństwie normami spontanicznymi”, których przezwyciężenie zniweczy walkę z ekstremizmem i korupcją. Prof. Jurij Tołstoj, wykładowca Wydziału Prawa Uniwersytetu Sankt-Petersburskiego, nauczyciel Dmitrija Miedwiediewa oraz wielu znanych prawników zasiadających podczas konferencji na sali, skierował wystąpienie przede wszystkim do swoich byłych studentów. Profesor skrytykował samego prezydenta za brak „konsekwencji w działaniu”, członków Rady Federacji i Dumy Państwowej wzywał do reorganizacji, zaś przewodniczącemu Najwyższego Sądu Arbitrażowego, a zarazem swojemu byłemu studentowi Anatonowi Iwanowowi wytknął, że rosyjski system sądowy nie jest gotowy do wprowadzenia precedensu.

Przemówienie Tołstoja zostało nagrodzone entuzjastycznymi oklaskami, a biegły rewident Izby Rachunkowej RF Waleryj Goregliad na fali podekscytowania nawoływał do „równego dystansu władzy i biznesu od sądownictwa”. Doradca prezydenta Weniamin Jakowlew skrytykował władzę wykonawczą za „bezsilność i brak rezultatów”, nazywając ją „słabym ogniwem” w stosowaniu prawa. Do niezadowalających wniosków doszedł sam minister sprawiedliwości Aleksander Konowalow, który zwrócił uwagę na „prawny nihilizm władzy, biznesu i dużej części społeczeństwa”. Według ministra, smutna jest sytuacja z wydawaniem wyroków przez sądy wyższej instancji, a „zdecydowana większość wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) w sprawach rosyjskich obiektywnie pokazuje problemy z naszym prawodawstwem i stosowaniem prawa”. Konowalow zwrócił się również do dziennikarzy, a także urzędników, by wycofali się ze „sztampowych formułek i skostniałych punktów widzenia”, które serwują szerokiej warstwie społeczeństwa.

Konferencja pokazała, jak wiele jeszcze jest do zrobienia w sferze prawa i jak bardzo zachodnioeuropejskie prawodawstwo jest tu wyznacznikiem. Warto zauważyć, że nowa rosyjska polityka wobec ETPCz odwróciła się od konfliktów na rzecz przysłuchiwania się, analizowania i wyciągania wniosków. Wstrzymanie się rosyjskiej delegacji od głosowania przeciwko ostrej rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w kwestii łamania praw człowieka na Kaukazie (w tym w Czeczenii) jest tego najlepszym przykładem. Miażdżąca krytyka, a zwłaszcza samokrytyka, od kilku lat niemająca miejsca w Rosji, nabrała nowego charakteru i pokazuje, co konkretnie Rosjanie muszą zmienić w swoim prawodawstwie.

Przejrzystość orzecznictwa RF nabrała od 1 lipca nowego charakteru. Zgodnie z ustawą 262 „W sprawie zapewnienia dostępu do informacji o działalności sądów w Rosji” wszystkie orzeczenia sądów federalnych, krajowych i polubownych mają być publikowane na stronach tychże sądów. Generalnie eksperci są zadowoleni z wprowadzonego systemu, jednak ostrzegają, by zawczasu go nie przecenić. Zgodnie z wprowadzoną ustawą obywatele mogą uzyskać informacje o wyrokach sądów i terminach rozpatrywania sprawy. Z czasem ma powstać system umożliwiający dostęp do akt sprawy drogą elektroniczną. Ustawa jest konsekwencją polityki usprawnienia systemu sądowniczego, ogłoszonej przez Dmitrija Miedwiediewa na Wszechrosyjskim Zjeździe Sędziów. Jawność na pewno wpłynie na skrócenie terminów, a co ważniejsze – umożliwi dokładniejszą kontrolę społeczną nad pracą poszczególnych sędziów i sądów. Według prof. Ingi Michajłowskiej z Instytutu Państwa i Prawa Rosyjskiej Akademii Nauk, wprowadzony system nie tylko wzmoże kontrole obywateli, ale także odpowiedzialność sędziów. Ekspertka obawia się jedynie, że sędziowie zaczną orzekać pod „publiczkę” i reagować na opinie mas. Pierwsze dni pokazały wiele absurdów, zwłaszcza w pracy sędziów sądów polubownych. Dla przykładu, sędzia Jelena Safijan z sądu rejonowego w Moskwie jednego dnia orzekła w trzydziestu sprawach zaocznych, a sędzia Maria Kamieniecka – w osiemnastu. Według rzecznika sądu, orzekanie w dwudziestu-trzydziestu sprawach dziennie jest normą, a na pytanie dziennikarzy, jak to możliwe fizycznie, zważywszy na fakt, że sędzia pracuje od godziny 9.00 do 18.00, odpowiedział, że „czasami dzień pracy sędziego kończy się o 21.00”,  ale „w każdej sprawie wyroki są wydawane zgodnie z obowiązującym prawem”.

Kolejnym novum wprowadzonym w ostatnim miesiącu do rosyjskiego systemu prawnego był zakaz stosowania przez sąd aresztu wobec podejrzanego w sprawach gospodarczych. Żal tylko, że prawo nie działa wstecz i wprowadzona nowelizacja nie pomoże eks-prezesowi JUKOS-u Michaiłowi Chodorkowskiemu oraz Płatonowi Liebiediewowi. Jednak i w ich sprawach doszło w ostatnim miesiącu do wręcz rewolucyjnych wydarzeń. W Hamowniczeskim Sądzie Rejonowym Moskwy, gdzie prowadzona jest sprawa JUKOS-u, jako świadek został przesłuchany German Gref, obecny prezes Sbierbanku, do niedawna minister w rządzie Władimira Putina, a w latach 1998-2000 zastępca ministra Skarbu Państwa. Zeznał on, że nic nie wiedział o 350 milionach ton ropy, o kradzież której są oskarżeni Chodorkowski i Lebiediew. Według Grefa, również stosowanie zaniżonych stawek sprzedaży ropy przez JUKOS w tamtym okresie było uzasadnione panującymi warunkami ekonomicznymi. Tym samym Gref w swoich zeznaniach stanął w obronie oskarżonych.

Podobnym zaskoczeniem było stawienie się w sądzie ministra przemysłu i handlu Wiktora Christienki, który przybył na wezwanie oskarżonych, by odpowiedzieć na szereg pytań. Z przesłuchania wynikło między innymi, że nie jest możliwa kradzież 350 milionów ton ropy, wprowadzenie jej do obiegu i sprzedaż za granicę bez wiedzy państwa. Tym samym zeznania Christienki zostały zaliczone do grona zeznań wysokiej rangi urzędników, które mogą diametralnie wpłynąć na tok sprawy JUKOS-u.

Ostatnim rewolucyjnym wydarzeniem było umorzenie skandalicznego postępowania wobec śmiertelnie chorego wiceprezesa JUKOS-u Wasilija Aleksajana. Simionowski Sąd Rejonowy Moskwy umorzył postępowanie w sprawie Aleksajana w związku z przedawnieniem. Aleksajanowi pozwolono opuścić sąd i udać się za granicę na leczenie. Można wnioskować, że zwrot akcji w sprawie JUKOS-u wiąże się z faktem, że trafiła ona do Strasburga i próba jej zakończenia przed wydaniem wyroku przez ETPCz jest dla Krelma priorytetem. Nie bez znaczenia wydaje się również zaangażowanie Miedwiediewa; zakończenie sprawy JUKOS-u w trakcie jego kadencji może dać prezydentowi kilka dodatkowych punktów w zakulisowej walce z premierem Putinem o wpływy i o kandydaturę w wyborach 2012 roku. Prezydentowi może również zależeć na opinii 30 procent Rosjan, którzy według Centrum Lewady uważają, że sprawa JUKOS-u ma charakter polityczny. Najważniejszy jest fakt, że ta kompromitująca nie tylko rosyjskie prawodawstwo, ale całą Rosję sprawa może według ekspertów znaleźć finał pod koniec tego roku. Może w tym czasie będzie można już bez żadnych wątpliwości powiedzieć, że w Rosji nastały rządy nie ducha, lecz litery prawa?

Stanisław Szypowski

Polecamy inne artykuły autora: Stanisław Szypowski
Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu