Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Bronisław Komorowski i Ukraina – próba rekonstrukcji
2010-07-07
Andrzej Szeptycki*
Powierzchowna analiza może skłaniać do przekonania, że jeśli chodzi o stosunki z Ukrainą, prezydent-elekt wpisuje się w polski mainstream. Bronisław Komorowski opowiadał się w przeszłości za „pojednaniem z innymi narodami sąsiadującymi z Polską, zaczynając od pojednania i porozumienia poprzez wymianę młodzieży, zarówno z Niemcami, Rosją, Ukrainą”. Był entuzjastą ukraińskiej rewolucji 2004 roku: „Sprawdziła się nasza dyplomacja, nasz Sejm, nasi eurodeputowani, którzy wpłynęli na stanowisko Javiera Solany; sprawdził się prezydent, z którym musi się liczyć Kuczma i tak trochę przez przypadek ta polska orkiestra zagrała super” – mówił wkrótce po protestach na Majdanie. Popierał dążenia Ukrainy do Unii Europejskiej (za priorytet uważał rozwój współpracy gospodarczej i sytuację na granicy), interesował się ukraińską współpracą z NATO (Program Działań na rzecz Członkostwa – MAP), choć z czasem coraz lepiej zdawał sobie sprawę, że nie nastąpi to szybko z powodu niestabilnej sytuacji politycznej na Ukrainie i oporów przeciwko zbliżeniu z Sojuszem. Negatywnie oceniał politykę szantażu energetycznego stosowaną przez Rosję wobec Ukrainy, w szczególności kryzys gazowy na początku 2009 roku. Otwarcie mówił, że członkostwo w Unii Europejskiej umocniłoby w sferze energetycznej Ukrainę wobec Rosji; po wojnie rosyjsko-gruzińskiej przekonywał ponadto, że na działania Moskwy należy odpowiedzieć zdecydowanym dążeniem do wzmocnienia związków Ukrainy z Unią Europejską i NATO. W ostatnim czasie, na fali rosnącego sceptycyzmu wobec Ukrainy, Komorowski stwierdził, że Polska nie może brać odpowiedzialności za ukraińskich przywódców i sytuację polityczną w Kijowie; niemniej, jego zdaniem, Polska nadal powinna popierać Ukrainę, mimo pogorszenia warunków politycznych.

Charakterystyczne dla nowego prezydenta jest – jak się zdaje – przywiązanie do współpracy w ramach Europy Środkowej, chęć kultywowania wspólnych więzów historycznych i kulturowych oraz niechęć do rozgrywania przeszłości w celach bieżącej polityki. W sferze polityki zagranicznej Komorowski opowiadał się za zasadą „mierz zamiary na siły”. Jego zdaniem, nasza działalność powinna skupiać się na krajach, z którymi w jakimś sensie łączy nas historia i kultura. Powinniśmy wspierać walkę o wolność na Białorusi i wysiłki Ukrainy na rzecz wzmocnienia demokracji, ograniczyć natomiast nasze zaangażowanie poza Europą Środkową.

Polska – twierdzi ustępujący marszałek Sejmu – powinna oprzeć się na tradycji „wielonarodowego tygla narodów” z wieków XVI-XVII, co może usprawnić nasze funkcjonowanie w Unii Europejskiej. Nasze doświadczenia sprawią, że Polsce będzie łatwiej przyjmować imigrantów; chodzi przede wszystkim o narody, z którymi w jakimś stopniu łączy nas historia, a zatem raczej o Ukraińców niż o Wietnamczyków. Komorowski odrzuca zarzut, że takie założenie zaowocuje polityką wykluczenia. Z jednej strony deklaruje, że obywatele Wietnamu są tak samo mile widziani w Polsce jak mieszkańcy Ukrainy, z drugiej jednak podkreśla, że każde państwo może wprowadzić własne kryteria imigracji: najlepiej gdyby imigranci do Polski mieli „polskie korzenie i dyplom inżyniera”.

W 2008 roku Bronisław Komorowski przeciwstawił się przyjęciu przez Sejm rezolucji zaproponowanej przez PSL dotyczącej wydarzeń na Wołyniu w latach 1943-1944. Nie chciał, by kwestia wołyńska stała się przedmiotem rozgrywek politycznych, co szkodziłoby relacjom z Ukrainą. Oponował przeciwko propozycji, by 11 lipca (symboliczna rocznica rzezi) uczynić Dniem Kresowiaka. Jego zdaniem, tragedia Kresów wiązała się przede wszystkim z działalnością Sowietów, dlatego Dzień Kresowiaka winien być obchodzony raczej 17 września. Z drugiej strony Komorowski wytykał ludowcom, że proponowany przez nich dokument został źle przygotowany i nie miał poparcia większości klubów. W następnym roku już nie sięgał po te argumenty – w połowie 2009 roku Sejm przyjął uchwałę stwierdzającą, że antypolska działalność na Kresach miała znamiona ludobójstwa.

Można więc stwierdzić, że Komorowski jest zainteresowany Ukrainą. Jako poseł stał na czele Polsko-Ukraińskiego Zgromadzenia Parlamentarnego, jako prezydent chce, by zaangażowanie Polski na Ukrainie miało charakter „bardziej konkretny niż deklaratywny”. To szczytne zamierzenie, choć warto pamiętać, że na początku swej prezydentury podobny cel wyznaczył sobie jego poprzednik.

To, na ile Komorowski będzie mógł zrealizować swe zamierzenia, zależy grosso modo od trzech czynników. Po pierwsze, od postawy samej Ukrainy, którą w tej analizie pomijamy. Po drugie, od aktywności nowego prezydenta w sferze polityki zagranicznej. Komorowski nie zna języków obcych i nie jest – w przeciwieństwie do ministra Sikorskiego – obyty w świecie. Ponadto okres kohabitacji Tusk-Kaczyński przyczynił się do osłabienia pozycji prezydenta w sferze polityki zewnętrznej. Po trzecie, pojawia się pytanie o model prezydentury, jaki obierze Komorowski: czy będzie wzorował się na Lechu Kaczyńskim, godząc się na ścisłą współpracę z rządem, niekiedy kosztem swoich prerogatyw i pozycji, czy pójdzie śladem Aleksandra Kwaśniewskiego i zachowa pewną autonomię, własną pozycję w sprawach międzynarodowych, kosztem „szorstkiej” niekiedy przyjaźni z kolegami  PO.

* dr Andrzej Szeptycki jest adiunktem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2005-2009 był analitykiem w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

Powrót
Najnowsze

Ukraina – walka o parlament

21.07.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

93 lata temu zmarł Feliks Dzierżyński. W Rosji jego kult jest wciąż żywy

20.07.2019
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Zamiast fait accompli – chaos

18.07.2019
Mariusz Antonowicz
Czytaj dalej

Nadchodząca agonia systemu? Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie

17.07.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zwykły człowiek vs Rosja

16.07.2019
Tomasz Grzywaczewski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu