Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Roza Otunbajewa prawomocnym prezydentem Kirgistanu
2010-07-09
Radzisława Gortat*
3 lipca bieżącego roku w wypełnionej po brzegi Filharmonii Narodowej w Biszkeku odbyło się uroczyste zaprzysiężenie Rozy Otunbajewej na urząd prezydenta Republiki Kirgiskiej. Po złożeniu przysięgi i wygłoszeniu orędzia Otunbajewa w asyście ministra obrony przemaszerowała przed kompanią honorową kirgiskiej armii ustawioną u stóp Filharmonii. W ten sposób objęła stanowisko dowódcy sił zbrojnych. To pierwszy dowódca w spódnicy na obszarze Wspólnoty Niepodległych Państw!

Wyjątkowy prezydent w wyjątkowym kraju

Na paradoks zakrawa również, że prezydent płci żeńskiej przewodzi jednej z republik Azji Centralnej, uważanej za bastion autorytaryzmu i konserwatyzmu. Jednak Kirgistan zawsze wyróżniał się na tle autorytarnych sąsiadów. W ciągu niespełna dwudziestu lat niepodległości zaliczył dwie nieudane próby demokratyzacji, które zakończyły się obaleniem legalnych prezydentów przez masowe demonstracje (2005, 2010). Obecnie stoi na początku trzeciej próby, przeprowadzanej w dramatycznych okolicznościach. W maju i czerwcu na południu kraju wybuchła antyrządowa rewolta, która przerodziła się w tragiczny konflikt etniczny między Uzbekami i Kirgizami, pociągając za sobą ogromne straty materialne, humanitarne i moralne...

Droga do prezydentury

Droga Rozy Otunbajewej do prezydentury, podobnie jak jej uprawnienia nie mają analogii w żadnym innym państwie. Najnowszy okres kariery politycznej byłej ambasador i dwukrotnej minister spraw zagranicznych zapoczątkowało objęcie w marcu bieżącego roku przywództwa nad skłóconą kirgiską opozycją. Po krwawym przewrocie 7-8 kwietnia opozycja stworzyła samozwańczy rząd tymczasowy, który obalił prezydenta Kurmanbeka Bakijewa. Rząd początkowo działał kolegialnie, zastępując wszystkie legalne organy państwa (natychmiast rozwiązane). W połowie maja, gdy w Dżalalabadzie wybuchły starcia między zwolennikami a przeciwnikami byłego prezydenta, dekretem rządu tymczasowego ustanowiono urząd „prezydenta okresu przejściowego”, by można było wprowadzić stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Na to stanowisko mianowano Otunbajewą.

Zgodnie z dekretem z 19 maja 2010 roku ma ona pełnić obowiązki „prezydenta okresu przejściowego” do 31 grudnia 2011 roku, bez prawa do kandydowania w następnych wyborach prezydenckich. Dekret został zalegalizowany przez referendum w dniu 27 czerwca wraz z projektem nowej konstytucji. Tym samym powstał pierwszy legalny organ państwowy po przewrocie. Jego głównym celem jest powołanie innych organów władzy w drodze demokratycznych wyborów.

Kirgiską innowacją są zmienne uprawnienia trzeciego w historii prezydenta państwa. Do czasu nowych wyborów parlamentarnych, które mają odbyć się jesienią, będzie on dysponować szerokimi uprawnieniami, przyznanymi przez konstytucję z 2007 roku. W dniu zaprzysiężenia nowego Żogorku Kenesz kompetencje głowy państwa zostaną automatycznie zredukowane do zakresu przewidzianego przez konstytucję referendalną.

Referendum mimo wszystko

Mimo wahań z powodu tragedii w Oszu, rząd zdecydował się przeprowadzić referendum konstytucyjne. Decyzję poparły USA i organizacje międzynarodowe.

Determinację władz docenili obywatele, którzy masowo zjawili się przy urnach. Głosowanie odbywało się przy wzmocnionej ochronie sił porządkowych. Część obywateli świadomie poparła projekt zmiany ustroju politycznego lub wyraziła solidarność z samą Otunbajewą. Większość głosowała po prostu za stabilnością i pokojem.

Frekwencja zaskoczyła sceptyków. Według oficjalnych danych, w głosowaniu wzięło udział 72,5 procent uprawnionych. Za przyjęciem nowej konstytucji i towarzyszącego jej dekretu o jej wprowadzeniu zagłosowało 90,5 procent wyborców, przeciwnych było 8 procent, zaś 1,5 procent głosów uznano za nieważne. Najniższą frekwencję odnotowano w obwodzie oszyńskim, ale i tam głosowało prawie 60 procent uprawnionych; w samym Oszu frekwencja nie sięgnęła 49 procent, przeciwko konstytucji wypowiedziało się tam 12,4 procent głosujących, zaś w obu południowych obwodach – 16,5 procent. Po trudno dostępnych dzielnicach obnoszono urny w asyście członków komisji reprezentujących tę samą grupę etniczną, co mieszkańcy.

Centralna Komisja Wyborcza nie kryła, że nie wszędzie referendum odbyło się bezproblemowo i zgodnie ze wszystkimi procedurami, jednak nie odnotowano masowych fałszerstw. W następnych dniach w całym kraju panował spokój. W Biszkeku i innych miejscach czuło się, że wszyscy odetchnęli z ulgą.

Dzień po oficjalnym ogłoszeniu wyników referendum odbyła się ceremonia zaprzysiężenia Rozy Otunbajewej na pełnoprawnego prezydenta. W orędziu Otunbajewa zadeklarowała, że będzie przestrzegać demokratycznych zasad, praworządności i dążyć do realizacji narodowych interesów Kirgistanu. Wyraziła gotowość konstruktywnej współpracy ze wszystkimi siłami politycznymi, obiecała respektować pluralizm poglądów, swobodę słowa, bronić praw człowieka, uczestniczyć w uczciwym dialogu dla odnowienia kraju. Następnego dnia jako głowa państwa poleciała do Astany na posiedzenie międzypaństwowej rady Euroazjatyckiego Związku Gospodarczego. To pierwszy krok na drodze wychodzenia z międzynarodowej izolacji, spowodowanej kwietniowym przewrotem.

Szanse i wyzwania

Pierwsza kirgiska kobieta-prezydent stoi przed wieloma wyzwaniami. Pierwszym jest trudna sytuacja gospodarcza. Ubiegły rok zamknął się dwudziestoprocentową dziurą budżetową. W tym roku sytuację ekonomiczną pogorszyło zamknięcie granic z Kirgistanem przez Kazachstan i Uzbekistan, odwołanie podwyżek opłat za energię (które były przyczyną kwietniowej rewolty), chaotyczna nacjonalizacja wielu banków i przedsiębiorstw uważanych za własność rodziny Bakijewa, koszt operacji militarnych na południu, finansowanie drużyn ochotników, którzy patrolują ulice wszystkich miast, oraz pomoc humanitarna dla ofiar czerwcowej tragedii. Według międzynarodowych szacunków, wsparcia potrzebuje pół miliona uchodźców. Rząd ratował się tanim rosyjskim kredytem i pieniędzmi z kont rodziny prezydenta. Niektórzy twierdzą, że pod koniec roku w budżecie może zabraknąć środków na standardowe wypłaty socjalne.

Drugim wyzwaniem jest stabilizacja sytuacji na południu, a także odbudowa Oszu i Dżalalabadu. Rany wywołane tragiczną konfrontacją będą się zabliźniać latami. Oficjalne dane mówią o 297 ofiarach śmiertelnych, ale dotyczą one tylko osób, które zmarły w szpitalach lub w drodze do nich. Roza Otunbajewa napomknęła, że liczba ofiar sięga dwóch tysięcy, eksperci mówią o trzech-czterech tysiącach, choć zastrzegają, że szacunki obejmują również zaginionych, którzy mogą się jeszcze odnaleźć. Niestety, często odnajduje się tylko ich ciała, zakopane w piwnicach lub innych miejscach mordów. Lokalne autorytety świeckie i religijne wzywają do pojednania, ale niektórzy otwarcie przyznają, że „młodzież nas nie słucha”. Po obu stronach nastąpiła radykalizacja postaw.

Obecnie w miejsce wielkiej tragedii pojawiły się setki mniejszych konfliktów, rozgrywających się w przestrzeni publicznej i prywatnej. Stabilizacja odbywa się w asyście patroli z kałasznikowami. Pomoc humanitarna nie zawsze dociera do potrzebujących; nierzadko pochodzące z niej towary są sprzedawane na bazarach lub przekazywane osobom, które ich nie potrzebują. Struktury siłowe i ochotnicze ugrupowania przeprowadzają operacje „oczyszczania” wyznaczonych kwartałów w poszukiwaniu broni i zakładników, okradając przy okazji bezbronną ludność lub wymuszając łapówki. Do tego dochodzą walki podjazdowe w administracji państwowej o utrzymanie się na stanowiskach lub ich zdobycie. Chodzi nie tylko o władzę, lecz głównie o nowy podział własności. O swoją porcję tortu walczą także autorytety podziemia kryminalnego. Granice między tymi trzema światami zawsze były w Kirgistanie płynne, zwłaszcza na południu. Przez Osz przebiega główny szlak przemytu narkotyków z Afganistanu do Rosji i Europy.

Między administracją cywilną i wojskową a działaczami organizacji pozarządowych   dochodzi czasem do konfliktów o stosunek do poszkodowanych. Tolekan Ismailowa z organizacji „Obywatele przeciw korupcji” otwarcie mówiła o fatalnych skutkach monoetnicznej armii – niemal wyłącznie kirgiskiej – w sytuacji konfliktu etnicznego. Krążą plotki o czystkach etnicznych lub „genocydzie” Uzbeków. Wywołały one protesty ze strony kirgiskich polityków i wojskowych, podkreślających, że ofiary były po obu stronach, zaś struktury siłowe poniosły wiele strat, by opanować zamieszki. Marat Kaipow, były minister sprawiedliwości, oświadczył w agencji Kabar, że Kirgistan jest obiektem ataku medialnego obrażającego główną nację. U prostych ludzi wywołuje to oburzenie, wiodące do hasła „Kirgistan dla Kirgizów”.

Osobną kwestią jest ściganie sprawców rozruchów i różnorakich przestępstw popełnianych w ich trakcie, a także rozbrojenie ludności cywilnej. Władze oświadczyły, że w samym Oszu znajduje się ponad trzy tysiące sztuk niezarejestrowanej broni palnej. Nagrody finansowe niewiele pomagają, pozostają więc kontrowersyjne zaczystki. OBWE zaproponowała wprowadzenie w rejon konfliktu międzynarodowych sił policyjnych. Niektórzy politycy i eksperci wyraźnie przeciwstawiają się temu pomysłowi. Woleliby, aby w charakterze sił stabilizacyjnych wprowadzić odziały OUBZ, praktycznie rosyjskie.

Roza Otunbajewa obawia się, że pod koniec lipca, kiedy upłynie czterdzieści dni od zamieszek i zgodnie z muzułmańską tradycją skończy się okres żałoby po ofiarach, krajem mogą wstrząsnąć kolejne niepokoje. Dlatego zaraz po referendum na południu przywrócono godzinę policyjną. Ma obowiązywać do 10 sierpnia, kiedy zacznie się Ramadan.

Wielkim problemem jest zapewnienie dachu nad głową ludziom, którzy stracili go podczas zamieszek. W obwodach oszyńskimi i dżalalabadzkim doszczętnie zrujnowano prawie 1700 budynków prywatnych i publicznych oraz dużą część infrastruktury miejskiej. Rekonstrukcja zniszczeń ma kosztować miliard dolarów – niemal tyle, co roczny dochód narodowy Kirgistanu. Pomoc zadeklarowały USA, Unia Europejska, Rosja i inne kraje, ale to tylko część potrzebnej sumy, a zimy w Dolinie Fergańskiej potrafią być chłodne. Rząd zamierza przebudować centrum Oszu. W miejsce parterowych domów, składających się na zamknięte uzbeckie mahalle, mają powstać wysokie budynki bez podziału na osiedla uzbeckie i kirgiskie. To także grozi potencjalnymi konfliktami. Już teraz administracja opóźnia się z wypłatą odszkodowań, zmusza mieszkańców, by składali oświadczenia, że ich domy spłonęły przypadkiem, co eliminuje ich z listy uprawnionych do odszkodowania. Słowem, znów narasta niezadowolenie. Mimo to odnosi się wrażenie, że konstruktywne działania dominują nad wszystkimi konfliktami, tarciami i nieefektywnością w likwidacji skutków tragedii.

Trzecim wyzwaniem dla prezydentury Otunbajewej są zbliżające się wybory parlamentarne. Kampania już się zaczęła. Póki co przebiega spokojnie, ale to cisza przed burzą. Wielu członków rządu tymczasowego zamierza walczyć o mandaty, w związku z czym organizacje pozarządowe domagają się ich ustąpienia z rządu. Na razie zdecydował się na to Omurbek Tekebajew, twórca nowej konstytucji. W dniu referendum Roza Otunbajewa zapowiedziała powołanie nowego „technicznego” rządu, ale dwa dni później zaczęła się wycofywać z tego pomysłu, argumentując, że nie ma sensu powoływać nowego rządu na dwa-trzy miesiące.

Przeciwnicy i sceptycy rządu twierdzą, że w najbliższym czasie skoncentruje się on na mobilizacji funduszy i zasobów administracyjnych dla zapewnieniu swym członkom dominującej pozycji w parlamencie. Jest jednak mało prawdopodobne, że mu się to uda, gdyż liderzy kilku najważniejszych partii będą walczyć o mandaty przeciwko sobie, a nawet najsilniejsze ugrupowania nie mogą liczyć na więcej niż kilkanaście procent głosów. W dodatku zderzą się z kilkoma silnymi ugrupowaniami stworzonymi przez polityków z dawnego otoczenia prezydenta Bakijewa, którzy w porę odeszli lub zdystansowali się od niego po kwietniowym przewrocie. Mają wpływy i pieniądze. W dodatku niemal wszystkie partie stworzyły własne bojówki partyjne, co może mieć dramatyczne konsekwencje, jeśli zechcą dochodzić swych racji przy ich pomocy. Jedno nie ulega wątpliwości: kampania wyborcza będzie zażarta, a wynik niepewny. Sceptycy mówią, że o podziale mandatów zdecydują pieniądze zaangażowane w kampanię i kupowanie głosów, a w najgorszym razie masowe demonstracje z użyciem przemocy. Jest jednak nadzieja, że zwycięży instynkt samozachowawczy i elita polityczna porozumie się, by nie sięgać po drastyczne środki w walce o głosy wyborcze bądź kontestowanie wyników.

Jeśli ten etap przebiegnie w miarę spokojnie, kolejnym problemem będzie wyłonienie nowego rządu. Sondaże wskazują, że w parlamencie znajdzie się sześć-siedem partii, pochodzących z przeciwstawnych obozów („tymczasowi” kontra przegrupowane siły obozu byłego prezydenta oraz nowi pretendenci do władzy), co utrudni stworzenie koalicji rządowej. Wiele ugrupowań ma zamiar oprzeć swoją kampanię na frontalnej krytyce rządu tymczasowego i samej Otunbajewej. Rozkład sił w nowym parlamencie może skłaniać do kompromisu, ale może też stać się przyczyną nowego kryzysu politycznego – na przykład słaby wynik partii wspierających obecnie Otunbajewą może zachęcić jej przeciwników do brutalnych ataków,  by wyeliminować je ze sceny politycznej, a ich liderów postawić przed sądem. Nawet jeśli różne czarne scenariusze ominęłyby Kirgistan, istnieje obawa, że  rządy będą szybko się zmieniać i żaden z nich nie będzie w stanie przeprowadzić niepopularnych reform, których kraj dramatycznie potrzebuje.

Przez media i strony internetowe właśnie przetoczyła się fala krytyki pod adresem parlamentarnego systemu rządów, będąca echem sceptycznej wypowiedzi prezydenta Rosji Dmitrija Medwiediewa pod adresem kirgiskiej konstytucji. Wzmocniły ją lokalne tuby zwolenników silnej ręki. Wyraźnie zaktywizowali się politycznie szefowie struktur siłowych z czasów Akajewa i Bakijewa, próbujący przedstawić siebie jako niezależnych profesjonalistów i nadzieję dla pogrążonego w konfliktach kraju. Otwarcie deklarują niechęć wobec rządu, który postawił na czele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych osobę ich zdaniem pozbawioną autorytetu, która nie potrafiła zapobiec tragedii na południu etc. W prasie nie brak artykułów straszących czarnymi scenariuszami starć międzypartyjnych, rozkwitem klanowości i nepotyzmu bądź populizmu; wydawcy wieszczą chaos, zamieszki, zewnętrzną interwencję zbrojną, co tak czy inaczej doprowadzi do upadku rządów parlamentarnych i zastąpienie ich przez silną, autorytarną władzę prezydencką. Zwolennicy Rozy Otunbajewej odpowiadają, że warianty autorytarne przećwiczono w Kirgistanie już dwukrotnie – ze znanym efektem.

Centralna Komisja Wyborcza sugeruje, by na listach partyjnych znalazło się 30 procent kobiet, 15 procent osób przed 35. rokiem życia i określony procent mniejszości etnicznych. Nowe wybory, jeśli będą demokratyczne i uczciwe, mogą wprowadzić na scenę polityczną młodych i dobrze wykształconych ludzi, którzy nie pamiętają już ZSRR, mają inny światopogląd i ambicje niż starsze pokolenie polityków. To może złagodzić obecne konflikty lub przenieść je na inną płaszczyznę. Próbując zaakceptować kobietę na najwyższym stanowisku głowy państwa, Kirgistan wkroczył w fazę eksperymentu ustrojowego. Jeśli eksperyment się powiedzie, jego sukces będzie promieniować na cały region.

* dr Radzisława Gortat, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego Warszawskiego.

Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu