Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Drobne rozbieżności
2015-11-18
Wołodymyr Kopczak, Paweł Kost

Zamachy w Paryżu będą wykorzystane przez Kreml, aby zmienić sytuację geopolityczną na swoją korzyść. Korekta będzie dotyczyła co najmniej kilku kierunków i nie ominie Ukrainy.



Po pierwsze, dla Moskwy to wspaniała okazja, aby wzmocnić swój wizerunek głównego zwolennika walki z ISIS. Będziemy mogli usłyszeć tradycyjne tezy Kremla, na przykład: „Przecież wam mówiliśmy". Równolegle europejscy politycy, przede wszystkim francuscy, będą wysyłać do Moskwy sygnały, że trzeba zapomnieć o „drobnych rozbieżnościach" – opowiedzą się za stworzeniem wspólnej koalicji przeciwko Kalifatowi. Świadczy o tym chociażby wczorajsza wypowiedź prezydenta François Hollande'a. Przywódca Francji powiedział, że zwróci się do Baracka Obamy i Władimira Putina z prośbą o „wspólne poszukiwania rozwiązań". Również europejskie społeczeństwa mogą być dziś bardziej skłonne do połączenia wysiłków na rzecz walki z terroryzmem. Oczywiście, „wspólny front" ma być stworzony na warunkach Moskwy (pozostawienie przy władzy Baszara al-Asada i nie tylko) oraz przy jej odpowiednim zaangażowaniu.

Francja, chcąc odpowiedzieć terrorystom, nie ma zbyt dużego pola manewru. Czy rzeczywiście dojdzie do połączenia wysiłków z koalicją prokremlowską w Syrii – zobaczymy niebawem. Przypomnijmy, że Paryż aktywnie włączył się w konflikt syryjski na długo przed Moskwą.

Po drugie, Władimirowi Putinowi zależy, aby samo rosyjskie społeczeństwo w większym stopniu zaczęło popierać udział Rosji w wojnie syryjskiej. W naturalny sposób uwaga Rosjan odwróciła się od katastrofy samolotu nad Synajem i skupiła na paryskich zamachach.

Drobiazgowe śledztwo" ekspertów rosyjskiej FSB już wykazało, że nad egipskim niebem doszło do zamachu terrorystycznego. Przypomnijmy, że aż do paryskiej tragedii Moskwa była bodaj jedyną zainteresowaną stolicą, która zaprzeczała tej wersji. Czy katastrofa była efektem zamachu czy nie – w kontekście naszych rozważań, to pytanie ma dla Kremla drugorzędne znaczenie. Najważniejsze, że można teraz zająć pozycję ofiary i w konsekwencji stworzyć tło informacyjne do „zemsty nad Kalifatem po stronie Asada".

I wreszcie, po trzecie, istotnym czynnikiem jest agresja wobec Ukrainy. Tzw. kwestia ukraińska jest jedną ze wspomnianych na wstępie „drobnych rozbieżności", którą Kreml będzie chciał nadal marginalizować. W Moskwie zapewne liczą, że po zamachach Francja, jako jedna z uczestniczek negocjacji dotyczących Ukrainy, będzie bardziej skłonna do kompromisów – a może bardziej uległe będą także inne kraje. Z jednej strony ewentualne wypracowanie wspólnego stanowiska z Zachodem co do walki z ISIS wymagać będzie większego zaangażowania militarnego w Syrii – to z kolei zwiększy szanse na zachowanie względnego rozejmu na Donbasie. W przypadku realizacji takiego scenariusza Kreml nadal będzie starał się destabilizować sytuację wewnętrzną nad Dnieprem. I trzeba podkreślić, że elity polityczne Ukrainy w tych planach mu dość pomagają.

Z drugiej strony na Kremlu decydenci mogą zdecydować się na wznowienie wojny na wschodzie Ukrainy na zdecydowanie większą skalę. I rzeczywiście, przez ostatni tydzień widzimy eskalację konfliktu – zarówno na linii frontu, jak i w przestrzeni informacyjnej. Poza tym nie można wykluczać, że tym razem Moskwa będzie realizować obydwa scenariusze jednocześnie: koncentrować wysiłki na destabilizacji sytuacji wewnętrznej nad Dnieprem oraz intensyfikować działania wojenne na Donbasie. 

 

Ukraina może być pewna, że przez jakiś czas Zachód będzie zajęty innymi problemami: zwłaszcza, iż groźba kolejnych zamachów jest realna. Kijów może liczyć tylko na siebie i nie powinien zapominać, że to Rosja jest agresorem – mimo że chce przedstawić się jako ofiarę. Francuski zamach powinien być też impulsem do intensywniejszych przygotowań do odparcia kolejnych agresji.

Dziś Moskwa może sobie pozwolić na więcej – nie ma co do tego wątpliwości. A czasu Ukraina ma coraz mniej.

 

 

Wołodymyr Kopczak jest wicedyrektorem Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie.

 

Paweł Kost jest członkiem Rady Ekspertów Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie. Współpracuje z „Nową Europą Wschodnią".

 

 


Powrót
Najnowsze

Piosenka ludowa o transformacji

23.09.2019
Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

22.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Donald Trump – osamotniony dyplomata

21.09.2019
Adam Reichardt Ivo Daalder
Czytaj dalej

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu