Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Jeśli na banię, to na Ukrainę
2015-04-10
Ziemowit Szczerek

Rozmowa pojawiła się w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej" (zobacz pełny spis treści)

 

Kiedy piję wino w Gruzji, chcą mnie zamordować; litewskie balsamy za szybko odbierają rozum, mołdawski koniak pije się z cytryną, a rosyjska wódka – nic specjalnego. Za to ukraińskie specjały – cudo!

Alkoholi, które kojarzą mi się ze Wschodem, jest całkiem sporo, ale nie wypada nie wspomnieć na początku o balsamie Wigor – na Ukrainie na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych piliśmy go całkiem sporo. Nie działał jak zwykła wóda, tylko jak wóda zmieszana z jakimś narkotykiem-euforykiem, co – w połączeniu z ukraińską rzeczywistością, wówczas naprawdę wzbudzającą u nas uczucia euforyczne – grało świetnie. Tyle że zawsze, gdy go kupowaliśmy w aptekach (bo to cudo wyłącznie w aptekach sprzedawano i zresztą nadal się je tam sprzedaje), zawsze patrzono na nas z uśmieszkiem lekkiego współczucia. Podobnie patrzyli na nas ludzie, widząc, jak go pijemy, a trąbiliśmy do hejnału i publicznie nie jeden raz. Okazało się bowiem, że balsam Wigor jest na Ukrainie powszechnie traktowany jako płyn na potencję. Ukraińcy twierdzą zresztą, że tego nie piją; uważają to za lekarstwo, a po co pić lekarstwo na chorobę, której się nie posiada? Mam jednak prawo przypuszczać, że to raczej ściema: ostatnio aptekarka nie chciała nam sprzedać we Lwowie balsamu Wigor, była już bowiem godzina prohibicyjna (po 22.00), czego zapewne nie zrobiłaby, gdyby chodziło o jakiś alkoholizowany syrop na kaszel. Balangowe walory Wigoru są więc na Ukrainie raczej znane niż nieznane. Piją go głównie roczniki młodsze i kloszardzi, w związku z czym balsam Wigor zajmowałby w ukraińskim społeczeństwie miejsce, które w Polsce zajmują „jabcoki". Tyle że od „jabcoka" do balsamu Wigor droga tak daleka, jak od klepanej łady żiguli do błyszczącego deputackiego SUV-a.

Tak się zresztą składa, że moje ulubione wschodnie alkohole są właśnie ukraińskie. Nie skaczę z radości, gdy widzę armeńskie czy mołdawskie koniaki (te ostatnie pije się z cytryną, fuj!). Gruzińskie wina może i są dobre, ale ja wino zawsze pijam z wodą, a w Gruzji za coś takiego chcą od razu mordować. Muszę się więc ukrywać przed tamadami i innymi dżygitoidami – najpierw nabieram w usta wody, później popijam wino i wszystko to połykam razem (co jest niewygodne, a przede wszystkim – głupio wygląda). Litewskie balsamy są z kolei ciężkie, zwodnicze i odbierają rozum – jakoś zbyt szybko, by traktować je poważnie. Mam, przyznaję, uraz. Rosyjskie wódki to dla mnie natomiast po prostu wódki. Są tacy, którzy twierdzą wręcz, że ich mrożenie ma przykryć ich przykry smak, opinii na ten temat nie mam: lubię mrożoną wódkę, ale dla mnie w sumie wszystko jedno, czy wódka jest polska, rosyjska czy fińska – byleby to nie był jeden z tych zachodnich specyfików przypominających w smaku płyn hamulcowy.

A taka, na przykład, ukraińska piercowka – cudo. Pić ją samą nie jest łatwo, ale człowiek czuje ją, każdy łyk to sprawa intensywna, w związku z czym nie ma szans upić się niepostrzeżenie. Ponadto intensywność łyku nie jest wywołana odrażającym posmakiem spirytusu, a ostrym paprykowym smakiem. A jeśli wlać piercowkę do soku pomidorowego, to już w ogóle czad – Krwawa Mary się chowa. Albo ukraińska medowucha – ani za ciężka, ani za lekka, ani za słodka, ani zbyt spirytusowa: przypomina w zasadzie staropolski miód, tyle że smak jest bardziej „wódczany" niż „winny". Słowem – jeśli na banię, to na Ukrainę.

 

Ziemowit Szczerek jest pisarzem i publicystką; współpracownik „Nowej Europy Wschodniej". Autor książki Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian (Korporacja Ha!Art, Kraków 2013).

 

Rozmowa pojawiła się w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej" (zobacz pełny spis treści)


Powrót
Najnowsze

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu