Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wódczane rozmowy
2015-03-30
Agnieszka Lichnerowicz

Z winy redakcji artykuł nie ukazał się w ramach ankiety Alkohol na Wschodzie, którą prezentujemy w bieżącym numerze. Redakcja przeprasza za to Autorkę.

 

Trudno mi wyobrazić sobie takie spotkanie w pociągu jadącym na przykład przez Holandię. Nie tylko dlatego, że zbyt mały to kraj, by w czasie podróży zatopić się w choć przelotnej, to jednak oszałamiającej rozmowie.

Ten pociąg jechał z już rosyjskiego Symferopola do Kijowa. W przedziale byli obcy sobie ludzie: dwoje Polaków, Tatar krymski (matka Ukrainka, żona Rosjanka) i ukraińskojęzyczny Ukrainiec z Zaporoża, który na kindle'u zaczytywał się w przetłumaczonej na ukraiński Trylogii Henryka Sienkiewicza. Rozmowa szybko przeszła na tematy na zachodzie Europy uznane za nieaktualne, patetyczne czy w jakiś sposób zbyt osobiste: ojczyzna, tożsamość, natura ludzka, wojna i pokój... Przejechałam kawał świata, ale nigdzie nie prowadziłam takich rozmów jak na Ukrainie, Rosji czy na Białorusi – najczęściej przy wódce (której w Polsce niemal nie piję).

Zrobiło się niebezpiecznie, bo wódka zyska zaraz w tej opowieści cechy metafizyczne. Dla Polki, która w dorosłe życie wkraczała w Unii Europejskiej, gdy historia dobiegała końca, przestrzenie metafizyczne to już tereny zbyt niebezpieczne, zasłane pułapkami i słabo rozpoznane. Pozostanę przy wódczanych rozmowach: o białoruskim strachu, o Rosji, a przede wszystkim o wzruszającej mnie ukraińskiej anarchii.

Przy wódce wzruszyć się oczywiście łatwo. Banalne, brzydkie i tragiczne historie stają się romantyczne i ekscytujące. Ileż razy po powrocie do Polski opowiadałam o dwóch szaleńcach, którzy w listopadowym, syberyjskim mrozie zażywali kąpieli w Bajkale? Byli nadzy, tylko z krzyżami uwieszonymi na szyjach. Ktoś nawet zrobił zdjęcie, kadrując ich z plakatem z wielkimi białymi misiami.

Z tej samej podróży najbardziej jednak utkwiło mi w pamięci wspomnienie z trolejbusu w Irkucku. Zaraz przy wyjściu z pojazdu leżał kompletnie pijany mężczyzna. Na kolejnych przystankach wchodzili ludzie, długim krokiem omijali przeszkodę i jakby nigdy nic kontynuowali podróż. Nikt nie reagował. Codzienność?

Opowieść o wódce jest też bowiem (a może przede wszystkim?) opowieścią o piciu i alkoholizmie. Na Zachodzie częściej może ukrywają się one za imprezowymi drinkami czy wieczornym winem, jednak w Rosji czy na Ukrainie podróżnik woli widzieć w nich tajemniczą duszę albo po prostu przygodę na dzikim Wschodzie. W ten sposób społeczna destrukcja staje się romantyczna albo choć tragikomiczna.

Irytują mnie okrzyki o rosyjskiej duszy, której „rozumem nie pojmiesz". Ogrom przestrzeni i czasu może przytłaczać, ale mnie bardziej przekonują historycy, socjologowie, politolodzy czy pisarze. Wolę obejrzeć film Geograf przepił globus.

Choć z pewnością, by rozumieć, trzeba rozmawiać. A nigdzie nie rozmawia się tak, jak na Wschodzie. Szczególnie po wódce.

 

Z winy redakcji artykuł nie ukazał się w ramach ankiety Alkohol na Wschodzie, którą prezentujemy w bieżącym numerze. Redakcja przeprasza za to Autorkę.



Agnieszka Lichnerowicz jest dziennikarką TOK FM.


Powrót
Najnowsze

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

Integracja, adaptacja, akceptacja. Wsparcie obywateli państw trzecich na Dolnym Śląsku

10.07.2019
NEW
Czytaj dalej

German-Polish-Hungarian Summer WorkLab & Fab

09.07.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu