Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Żyć jak w Europie, ale nie jak Europa
2013-12-04
Jakub Korejba

Ukraiński przywódca zdecydował się na najgorszy z możliwych wariantów: dokonując radykalnego zwrotu na drodze zbliżenia z Unią Europejską, zmarnował społeczny entuzjazm i polityczną wolę unijnych stolic do udzielenia Ukrainie bardzo ryzykownego kredytu zaufania pod zastaw obietnic o modernizacji gospodarki i reformie politycznej. Fiasko wileńskiego szczytu drastycznie obniżyło także jego wartość w oczach Rosji: po odrzuceniu europejskiej oferty, Ukraina jest zdana na łaskę Kremla. Janukowycz zrujnował wreszcie swoją pozycję wewnątrz kraju: po odebraniu  Ukraińcom „europejskiego marzenia” nie ma on szans na zwycięstwo w jakichkolwiek uczciwych wyborach.

 

Ukraina, znaczy „u kraja”

Po pierwsze, prezydent Ukrainy wykonał symboliczny gest wobec Europy i całego świata zachodniego: dał do zrozumienia, że nie jest zainteresowany przedstawioną mu ofertą wspólnego wysiłku na rzecz przemiany Ukrainy z pogrążonej w stagnacji „czarnej dziury”, marginesu europejskich procesów gospodarczych i politycznych, w pełnoprawnego członka wspólnoty bogatych i bezpiecznych narodów. Jedną arbitralną decyzją przekreślił miesiące brukselskich negocjacji i litry atramentu przelane przez Coxa i Kwaśniewskiego w Kijowie. Dał do zrozumienia, że Ukrainy, w jej obecnym kształcie politycznym i instytucjonalnym, nie można postrzegać jako odpowiedzialnego i przewidywalnego członka międzynarodowej wspólnoty. Niepodpisanie umowy o stowarzyszeniu oznacza, że Ukraina pod jego rządami jest krajem, który poziomem rozwoju cywilizacyjnego i standardami przestrzegania podstawowych wartości ustępuje takim partnerom UE jak Maroko, Albania, czy Algieria.

 

Kremlowska krysza

Po drugie, Wiktor Janukowycz wykonał obraźliwy gest w stosunku do Rosji: tak publicznie, jak i w kuluarowych rozmowach z europejskimi liderami przerzucił na nią odpowiedzialność za fiasko podpisania układu stowarzyszeniowego (tak, jakby „bezprecedensowa presja Kremla” była dla Ukrainy czymś nowym i niespodziewanym). Oskarżając Rosję o torpedowanie eurointegracji państw poradzieckich, ustawił ją w pozycji geopolitycznego przeciwnika i kulturowej antytezy Zachodu. Co więcej, odmawiając wstąpienia na drogę demokratyzacji i modernizacji Ukrainy, uczynił Rosję regionalnym patronem ciemnoty, stagnacji i zamordyzmu. Staraniem Janukowycza i podobnych mu regionalnych polityków, Rosja jawi się światu nie jako motor regionalnej integracji, ale jako kryszadla grabieży, korupcji i łamania praw człowieka przez nieefektywne reżimy odrzuconych przez społeczność międzynarodową zacofanych krajów poradzieckich.

 

Wy kozly

Po trzecie wreszcie, Janukowycz wykonał gest wobec własnego społeczeństwa: pokazał, że wola narodu (poparcie dla integracji z UE poszybowało w ostatnim roku i przekroczyło 50 procent) i interesy państwa (modernizacja gospodarki i systemu politycznego) na Ukrainie są wartościami podrzędnymi wobec osobistego kaprysu przywódcy i klanowego interesu donieckiej wierchuszki. Swoją decyzją Janukowycz dał Ukraińcom do zrozumienia, że istniejące ponad dwadzieścia lat państwo nie jest własnością narodu, ale nadal stanowi „postaw czerwonego sukna”, który rozrywają między sobą konkurujące o administracyjną rentę regionalne klany. Styl i rezultaty prowadzenia negocjacji pokazały, że w kulturze politycznej Ukrainy niewiele zmieniło się od XVII wieku. W rezultacie zerwania umowy o stowarzyszeniu, ukraiński prezydent obronił niezależność Ukrainy: niezależność od przyzwoitości, zdrowego rozsądku i jakichkolwiek perspektyw na przyszłość.

Fiasko podpisania umowy o stowarzyszeniu niewiele zmieni w sytuacji Polski i całej Europy, stanie się natomiast milowym krokiem w procesie delegitymizacji władzy na Ukrainie i rozczarowania Ukraińców wobec własnego państwa. Wśród praktycznych konsekwencji gestu Janukowycza, najważniejszą będzie konieczność przygotowania przez polskich konsulów na Ukrainie poważnego zapasu tuszu do pieczątek: w najbliższych latach będą mieli do podstęplowania wiele tysięcy wiz. Ukraińcy nadal będą chcieli jeździć do Europy, ponieważ ich władze nie zdecydowały się na stworzenie Europy na Ukrainie.

Jakub Korejba



Powrót
Najnowsze

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu